Świat Gwiezdnych Wojen jest tak ogromny, że chyba nigdy nie uda mi się poznać wszystkich jego zakamarków. Co rusz w komiksach, książkach oraz serialach natrafiam na jakieś nowe miejsca, postacie czy wydarzenia. Nie wspominając już o grach, gdzie tego jest po prostu ogrom. Nie inaczej było i tym razem, bo koło dwójki znanych łowców nagród z starej trylogii Lucasa, mam też kilka nowych, przynajmniej dla mnie, postaci. Głównie łowcę nagród imieniem Valance.
Strony
- Strona główna
- Unboxingi
- Book & Comics Report
- TOP 12
- Gry planszowe
- Elektroniczne gry planszowe
- Gry PC
- Dlaczego nadal gram w...
- Obejrzane w kinie
- Filmy i Seriale
- Komiksy i mangi
- Książki
- The Elder Scrolls: Legends
- Spoiler Alert
- Męskim okiem
- Pajęczym okiem
- Kuźnia Pomysłów
- Wydane książki
- Komiksowa baza danych
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marvel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marvel. Pokaż wszystkie posty
20 września 2021
10 czerwca 2021
SPOILER ALERT: Potężna Thor - omówienie tomów 4 i 5
Czas zakończyć przygodę z Gromowaładną Thor. Powiem szczerze, że mimo obiecującego, choć niedoskonałego, początku liczyłem na solidną serię. Miała być ta wyczekiwana Wojna Światów. Ragnarok. Śmierć i zniszczenie ogarniajace wszystkie światy umieszczone na Drzewie Życia. I faktycznie była. Malekith Przeklęty sprowadził chaos wszędzie gdzie się pojawił. Swymi knowaniami oraz podłościami doprowadził do masakry pochłaniającej tysiące istnień i... no właśnie i co z tego, bo finał tego albumu jest zwyczajnie do bani.
Zatem czas pomarudzić i uwaga na SPOILERY.
14 maja 2021
Star Wars Darth Vader: Mroczne serce sithów
Nowa seria z Darthem Vaderem, porusza temat znacznie rzadziej poruszany w komiksach obecnie należących do Legend. Mowa o jego ukochanej żonie, czyli Padme Amidali. O tym, że Anakin Skywalker, rycerz zakonu Jedi, był w związku małżeńskim wiedziało niewiele osób (teoretycznie), a jeszcze mniej znało prawdziwą tożsamość Vadera. Dlatego z otwartymi ramionami przyjmuje każdy komiks poruszający te temat. "Mroczne serce sithów" może nie dotyka go w nowatorski sposób, ale robi to bardzo dobrze. Na tyle, że jest wstępem do naprawdę ciekawej przygody.
Star Wars: Ścieżka przeznaczenia
Uniwersum Star Wars jest ogromne i bogate, ale twórcy od lat uparcie siedzą w kółko w tych samych tematach. Owszem, mamy ciekawsze odnogi, pokroju Doktor Aphry i jej ekipy albo politycznych rozgrywek prowadzonych przez Shu-Torun, ale to raptem kawałeczek tytanicznej ilości komiksów. "Ścieżka przeznaczenia" jest zatem KOLEJNYM klonem klona, powszechnie powielanego zarówno w Legendach jak i Kanonie. To nie jest komiks zły, nawet dobry, jednak dla osoby czytającej ogromną część komiksów z tego uniwersum, zwyczajnie nijaki.
10 maja 2021
Deadpool: Uniwersum Marvela zabija Deadpoola
O ile dobrze pamiętam Deadpool dwukrotnie wykończył bohaterów uniwersum Marvel, więc w końcu nastał czas odpłacenia się wredniakowi. Tytuł tego albumu mówi wszystko, przynajmniej teoretycznie. Bo czy ktoś przy zdrowych zmysłach jest w stanie uwierzyć, że jakakolwiek postać w multiwersum wykituje bezpowrotnie. Serio, już dawno temu, naprawdę dawno, przestałem liczyć ile razy ktoś "permanentnie" wykitował. Wszystko zawsze leży w rękach scenarzystów i to oni decydują kto wróci i w jakiej formie z zaświatów. Nie inaczej jest i w tym wypadku, jednak przy Deadpoolu zawsze coś musi pójść na opak.
29 czerwca 2019
Punisher Max #5
Gdy czytam książki dokumentalne o wojnach XX i XXI wieku, albo oglądam filmy im poświęcone, to zawsze dochodzę do jednego wniosku. Ogromna część dowódców wyższego szczebla, to nie żołnierze, a zwykli politycy w mundurach, którzy prawdziwego pola bitwy, a nawet samego frontu, nigdy nie widzieli na oczy. Wydają oni zza biurka rozkazy, przesuwają na mapie plastikowe figurki oraz znaczniki, nie licząc się kompletnie z ludzkim życiem. Dla nich wojna to biznes i zwykła gra. Żołnierz to nic nie znaczące nazwisko oraz numer wytłoczone na blaszce nieśmiertelnika. Spokojnie można go poświęcić, zastępując nowym rekrutem, któremu napakuje się do głowy ideałów o ojczyźnie i mitów o walce z komunizmem, terrorem, wyzyskiem, czy czymkolwiek przeciw czemu będzie chciał walczyć. Zatem gdy dokładnie o tym samym czytam w serii Punisher Max, zastanawiam się ile prawdy włożył w nią Garth Ennis. Owszem, to nadal fikcja. Owszem, w tym świecie są superbohaterowie mityczni bogowie i tak dalej. Ale Frank Castel wydaje się być wzorowany na prawdziwych ofiarach wojny. Nie jakiejś konkretnej, a wojny polityków USA z resztą świata. Wojny o wpływy, pieniądze, ropę, złoto i władzę nad ludzkim życiem. Wojnę, w której słowa "demokracja" albo "terroryzm" są politycznymi i medialnymi sloganami, usprawiedliwiającymi rzeź tysięcy ludzi. A Frank Castel, Punisher, powiedział głośno: DOŚĆ!!!
31 marca 2018
Marvel: Absolutnie wszystko, co musisz wiedzieć
Nie ukrywałem w Comics Report, że mocno nastawiłem się na ten tytuł. Jako osoba nie siedząca zbyt głęboko w uniwersach herosów Marvela oraz DC Comics, liczyłem że ta mini encyklopedia, będzie dla mnie bardzo użytecznym narzędziem. Niestety sprawdziła się moja największa obawa. Zawarte w niej informacje są strasznie pobieżne. Owszem ciekawe, ale nadal to tylko ciekawostki. Przedstawię dziś pokrótce co możemy znaleźć w tym dość przepastnym albumie, zawierającym więcej rysunków niż tekstu. Uczulę na wstępie, że sama encyklopedia nie jest zła, tylko ma dość wąskie grono odbiorców docelowych.
21 marca 2018
Deadpool Classic #3
Od samego początku "Deadpool Classic" nie był serią, która mnie porwała. Ot poprawne czytadło, dla zatwardziałych fanów tej postaci czy uniwersum Marvela. Miało swoją wartość z punktu historycznego, bo pokazywało proces powstania i ewolucji bohatera, ale zdecydowanie wolę jego obecne wcielenie. Szczególnie filmowe, które wręcz perfekcyjnie, przynajmniej dla mnie, wykreował Ryan Reynolds. Niestety trzeci album "Deadpool Classic" autentycznie mnie uśpił. Miał kilka śmiesznych momentów, ale to były dosłownie pojedyncze przebłyski. Całość strasznie mnie wymęczyła, a żaden z zawartych tutaj zeszytów nie przykuł na dłużej mojej uwagi.
11 marca 2018
Spider-Man i Czarna Kotka: Zło, które ludzie czynią
Sięgając po ten komiks liczyłem na klasyczne przygody Spider-Mana. W Comics Report opisałem wyraźnie czego oczekuję od tego komiksu i co, a raczej kto, skłoniło mnie do tego, aby go przeczytać. W życiu bym nie przypuszczał, że otrzymam bardzo mocny dramat, osadzony w świecie trykociarzy, nabijający się zresztą z swoich kostiumów wielokrotnie. "Zło, które ludzie czynią" porusza dwa, bardzo ważne tematy. Pierwszym są narkotyki, po które sięgają nie tylko sławni oraz bogaci, ale także nastolatkowie. Niesie to z sobą katastrofalne konsekwencje, często kończące się śmiercią. Drugim tematem jest gwałt. Został on przedstawiony genialnie i dotyka najmroczniejszej strony tego zjawiska, gdy rani cię osoba, której ufasz. Którą kochasz, a ona niszczy cię dla zabawy. Oba wątki poprowadzono naprawdę wyśmienicie, choć z początku nic tego nie zapowiadało. Szczególnie, że za scenariusz odpowiada osoba, znana z dość głupkowatych komedii.
22 lutego 2018
Comics Report #9: Lutowe nowości od Egmontu
Wydawnictwo Egmont właśnie przysłało mi kolejny pakiet swoich nowości komiksowych, zatem czas się im przyjrzeć z bliska. Na stole wylądowały kolejne dwa tomy serii Lucky Luke, o tytułach "Alibi" oraz "Pony Express". W drugim wypadku widać wyraźne nawiązanie do jednej z najsłynniejszych szybkich poczt konnych, działających na Dzikim Zachodzie. Oba tomy powstały już po śmierci Rene Goscinnego, ale jeszcze za życia Morrisa. Dalej mamy "Marvel: Absolutnie wszystko, co musisz wiedzieć", czyli podręczną encyklopedię po tym uniwersum. Nie ukrywam, że mnie jako laika w tym gatunku bardzo, ale to bardzo interesuje ten album, bo dotąd moją wiedzę czerpałem głównie z kanału Komiksomaniak. Zostając jeszcze przy Marvelu mamy nowego Deadpoola, oznaczonego numerem 8, a w przypadku DC Comics, a konkretniej DC Odrodzenie, spojrzymy na drugi tom Ligi Sprawiedliwości. Na koniec mamy nowy Star Wars Komiks, dotyczący przygód Doctor Aphry, nim poznała Dartha Vadera, oraz pierwszy tom, zupełnie nowej serii pod tytułem "Władza". Szczególnie ten ostatni tom mnie interesuje i nie ukrywam, że liczę iż pozostanie w mojej kolekcji. Nie są to wszystkie lutowe premiery tego wydawcy, jednak przyjrzymy się bliżej tym, które wpadły mi dziś w ręce.
16 lutego 2018
Anihilacja #3
Pierwszy tom serii mnie nie zachwycił, a drugi był po prostu tragicznie napisany. Jednak, jak to się mówi: "Do trzech razy sztuka". Coś w tym faktycznie jest, bo trzeci album, jest w końcu tym, czego oczekiwałem od "Anihilacji". W miarę sensowną walką z falą robactwa niszczącą absolutnie wszystko, kłótniami pomiędzy danymi grupami w niezwykle kruchym sojuszu i ukazaniem prawdziwego celu Annihilusa. Ten album czytało mi się o dziwo dobrze, choć jego druga część, opowiadająca o losach pewnych postaci, które przetrwały wojnę, jakoś niespecjalnie mnie porwała. W praktyce część z tych historii, zaczęła znów prezentować niski poziom fabularny, jednak dało się to przełknąć, ze względu na główny rdzeń opowieści. Przyjrzyjmy się zatem jak ostatecznie potoczyły się losy Richarda Ridera, zwanego Novą, który stawił czoła zagładzie wszechświata.
8 lutego 2018
Ms Marvel #3: Zdruzgotana
Seria "Ms Marvel" z udziałem Kamali Khan, jest jedną z ciekawszych z stajni Marvel Now, jakie przyszło mi przeczytać w 2017 roku. Humor, ciekawie zarysowane postacie, umiejętne wplecenie, radykalnej kultury muzułmańskiej do realiów młodych ludzi w Ameryce - to tylko część zalet, jakie posiada ten komiks. Zachęcił mnie też do tego, aby sięgnąć w końcu po coś z Inhumans i poznać genezę głównych postaci z tej rasy. Pod jego wpływem odważyłem się nawet obejrzeć pierwszy odcinek serialu, ale moje oczy oraz mózg ledwo dotrwały do końca odcinka. Tymczasem komiksowa "Ms Marvel" nadal trzyma poziom, a jej przygody są coraz ciekawsze. W trzecim albumie, noszącym tytuł "Zdruzgotana", poznajemy pierwsze zauroczenie Kamali, płcią przeciwną, tarcia polityczne jakie są pośród Inhumans oraz jak zwykle niezawodnego brata, wściubiającego nos wszędzie gdzie nie trzeba.
1 stycznia 2018
Grzech Pierworodny: Hulk kontra Iron Man
Iron Man i Hulk są tak ikonicznymi postaciami, że chyba nikomu nie trzeba ich przedstawiać. Wystąpili w niezliczonej ilości komiksów, animacji i filmów. Obaj to geniusze, z czego pierwszy jest playboyem zarabiającym na wojnie, a drugi nieśmiałym idealistą marzącym o pokoju. Chciał go kiedyś osiągnąć pracując dla wojska i budując bombę, która miała przestraszyć innych i doprowadzić do zażegnania wojen. Absurd, ale z życia wzięty, gdyż znamy podobne przypadki z kart historii. W serii "Grzech pierworodny" doszło do swoistego crossoveru, bowiem w wyniku śmierci Strażnika i detonacji dziwnej energii (z jego oka) przez Orba, istoty w jej zasięgu poznały skrywane przez innych sekrety. Niestety Banner i Tony Stark mają wspólny sekret, o którym ten pierwszy nie wiedział, a ten drugi starał się usilnie o nim zapomnieć. Teraz może dojść do walki pomiędzy dwójką przyjaciół, których bardzo wiele dzieli.
10 listopada 2017
Hulk: Koniec i inne opowieści
Postać Hulka zawsze mnie bawiła. Z jednej strony niemal nic nie było wstanie go definitywnie ubić, bo zranić i owszem, a z drugiej Avengers mieli z niego nieraz więcej szkody niż pożytku. Jednak fajnie się czytało przygody zielonego mięśniaka, którego siła wzrastała wraz z furią. Z czasem nawet zaczął przejawiać cechy intelektu, natomiast w komiksach XXI wieku postać ta mocno ewoluowała. Z drugiej strony nie zawsze mi ta metamorfoza pasowała, bo scenarzyści starali się wpakować w całość jakąś głębszą dramaturgię. Kiedy do tego dorzucano garść przemyśleń rodem z powieści kryminalnych czy filozoficznych, komiks czytało się po prostu ciężko. W tym albumie zaprezentowano trzy, samodzielne historie, mające pokazać bardziej ludzką stronę Hulka. Wyszło to.... bardzo przeciętnie.
2 listopada 2017
Wolverin: The Origin 2
Po wielu latach od powstania "Origin", znanego u nas szerzej pod tytułem "Wolverin: Geneza", Kieron Gillen postanowił napisać kontynuację. Niestety w przeciwieństwie do swego poprzednika, w osobie Paula Jenkinsa, zrobił to w sposób tragicznie słaby. Tak. Dla mnie "Origin 2" jest jednym z największych zawodów komiksowych, nie tylko tego roku, ale w ogóle. Nie ukrywam, że podszedłem do tego komiksu z ogromnymi oczekiwaniami. Ciągle miałem w pamięci zeszytowe wydanie "Origin" od Mandragory, które stało się dla mnie jednym z najciekawszych doznań w uniwersum X-Men. To była opowieśc jakiej długo szukałem. Ludzka, realistyczna bez wybielania bohaterów i głaskania po główce czytelnika. Z jednej strony zwykła, aby nie powiedzieć sztampowa, z drugiej tak bardzo życiowa, że aż prawdziwa. Całość wyłamywała się z ram gatunku, przynajmniej w moich oczach. Tego niestety zabrakło następcy i "Origin 2" czyta się szybko, ale... pozostawia po sobie ogromny niesmak.
Wolverin: The Origin
Od dziecka bardzo podobała mi się postać Wolverine'a. Był mroczny, dziki i nie bawił się w podchody. Gdy trzeba, zabijał, ale jednocześnie miał uczucia, które często starał się ukryć przed światem. Dla mnie zawsze był postacią tragiczną, okrutnie doświadczoną przez los, wyrywającą światu każdy kawałek szczęścia i spokoju. Takie dziecię wojny, wcale nie pragnące na nią iść, jednak umiejące się odnaleźć w nowej rzeczywistości i podejmować trudne, moralnie, decyzje. Paul Jenkins postanowił swego czasu przybliżyć czytelnikom, spójną historię genezy tego bohatera. Wiadomo, jak to jest w tym i podobnych uniwersach. Co scenarzysta, to inna historia. Bardzo mnie to męczy, dlatego chętnie sięgam po komiksy opisujące w rzetelny sposób pochodzenie danej postaci i staram się tego trzymać, przy lekturze dalszych jej przygód. "Origin" została wydany w latach 2001-2002 i dla mnie jest jednym z ważniejszych komiksów z uniwersum X-Men. Pokazuje bowiem drogę jaką przebył Logan, a właściwie James Howlett, która ostatecznie nadała mu formę dzikiego zwierzęcia. Rosomaka. Wolverine.
18 października 2017
Uncanny X-Force #1: Sposób na Apocalypse'a
Wielkim fanem X-Men ani całej tej zmutowanej bandy herosów i superzłoczyńców nigdy nie byłem, jednak kilku bohaterów zawsze lubiłem. Na ich czele był Logan i Deadpool (no, ten drugi to nie rasowy mutant), zatem ich wspólny występ w "Uncanny X-Force" szybko przykuł moją uwagę. Już wcześniej czytałem kilka komiksów, gdzie ta dwójka występowała razem, ale dopiero teraz natrafiłem na coś, co faktycznie mnie zainteresowało. "Sposób na Apocalypse'a" to komiks, który pod pewnymi względami zbliża się do Marvel Max. Jest brutalny, krew potrafi tutaj płynąć wartkim strumieniem, porusza, choć nie tak mocno, jak Max, problemy wątpliwie moralne, a bohaterowie nie są typowymi przedstawicielami swego gatunku, co to paradują w trykocie. No dobra, mają obcisłe ciuszki, ale działa to na zasadzie marki. Innymi słowy - Marvel, niekoniecznie dla nastolatków z mlekiem pod nosem.
14 października 2017
Nieśmiertelny Iron Fist #1: Opowieść ostatniego Iron Fista
Moja przygoda z serialem "Iron Fist", który można znaleźć na platformie Netflix, skończyła się bardzo szybko. Wręcz super szybko, bo nie dałem rady dotrwać do końca pierwszego odcinka. Aktorstwo poniżej przeciętnej, kiepski montaż, lipne efekty specjalne, a nade wszystko piekielnie suche, a miejscami wręcz głupie, dialogi. Ponoć w połowie serial zaczyna rozwijać skrzydła, ale jakoś nie mam siły sprawdzać tej plotki. Tymczasem komiks "Nieśmiertelny Iron Fist" jest przeciwieństwem wielu elementów wymienionych powyżej. O wiele ciekawsze postacie, ładny rysunek zastępujący kiepski montaż i scenografię, a co ważniejsze dobrze poprowadzony scenariusz. Z drugiej strony nie powinno to dziwić nikogo, kto liznął nieco mocniej komiks tego typu, gdyż za ostatni element odpowiadają tu Ed Brubaker, znany choćby z "Fatale", i Matt Fraction kojarzony z "Hawkeye". Kiedy dodamy do tego rysunek Davida Aja, ciężko oczekiwać, aby doszło do porażki.
10 października 2017
Miracleman: Złota Era
Zarówno Neil Gaiman, jak i Mark Buckingham nie są mi obcy, jeśli idzie o ich twórczość. Pierwszego, co pewnie nikogo nie zdziwi, kto siedzi w komiksie, kojarzę z serii "Sandman", drugiego zaś bardzo, ale to bardzo, cenię za serię "Baśnie". Nieco inaczej było z postacią Miraclemana, którego poznałem dopiero podczas lektury albumu "Miracleman", wydanego przez Mucha Comics w październiku 2016 roku. Każdy fan gatunku superhero powinien choć raz przeczytać wyżej wspomniane dzieło, niemniej nawet osoby niepałające miłością do trykociarzy mogą z niego sporo wynieść. Jak zatem wypadła "Złota Era" wydana w albumie zbiorczym w 1992 roku? W mojej opinii, jako osoby nie będącej kompletnym laikiem, ale też niepałającej wielką miłością do trykotów - średnio. Przynajmniej na tle tego, co czytałem w "Miracleman", który jest komiksem trudnym, jednak dla wielu genialnym, z czym umiem się zgodzić. "Złota Era" natomiast jeśli idzie o scenariusz, mnie nie urzekła, a powodów jest kilka. Z drugiej strony przyznam się już na wstępie, że Buckingham ponownie urzekł mnie swoją kreską.
Miracleman
Zawsze otwarcie twierdziłem, że jestem laikiem, jeśli idzie o komiks. No, po zrecenzowaniu blisko 250 tytułów i przeczytaniu znacznie większej ilości, raczej nie mogę upierać się do końca przy tej tezie, jednak jeśli idzie o gatunek superhero, to wielu rzeczy jeszcze nie wiem oraz nie czytałem. Jednak bardzo przypadkowym zrządzeniem losu, ot zaleta posiadania w rodzinie starszego kuzyna mającego fioła na punkcie komiksów, usłyszałem kiedyś nazwę "Miracleman". Niestety wtedy byłem zbyt młody, aby docenić arcydzieło Alana Moore'a i odstawiłem je dość szybko na półkę, nie przeczytawszy do końca pierwszego rozdziału. Później przyszły takie komiksy jak cykl "Wieczna wojna" oraz serial "Batman: The Animated Series" i zapomniałem o "Miracleman'ie". Pojawił się on w moim życiu ponad 20 lat później za sprawą Mucha Comics. W końcu mogłem przeczytać, zrozumieć i w pełni docenić geniusz Moore'a, który w latach 80., gdy pisał tę serię, stawiał pierwsze poważne kroki na arenie komiksowej jako scenarzysta. Autor "V jak Vendetta", "Strażników" czy "Dnia Sądu" okazał się wizjonerem i ryzykantem. Napisał bowiem historię superbohatera, który miał na rękach krew swoich wrogów i niewinnych ludzi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















