11 marca 2018

Spider-Man i Czarna Kotka: Zło, które ludzie czynią

Sięgając po ten komiks liczyłem na klasyczne przygody Spider-Mana. W Comics Report opisałem wyraźnie czego oczekuję od tego komiksu i co, a raczej kto, skłoniło mnie do tego, aby go przeczytać. W życiu bym nie przypuszczał, że otrzymam bardzo mocny dramat, osadzony w świecie trykociarzy, nabijający się zresztą z swoich kostiumów wielokrotnie. "Zło, które ludzie czynią" porusza dwa, bardzo ważne tematy. Pierwszym są narkotyki, po które sięgają nie tylko sławni oraz bogaci, ale także nastolatkowie. Niesie to z sobą katastrofalne konsekwencje, często kończące się śmiercią. Drugim tematem jest gwałt. Został on przedstawiony genialnie i dotyka najmroczniejszej strony tego zjawiska, gdy rani cię osoba, której ufasz. Którą kochasz, a ona niszczy cię dla zabawy. Oba wątki poprowadzono naprawdę wyśmienicie, choć z początku nic tego nie zapowiadało. Szczególnie, że za scenariusz odpowiada osoba, znana z dość głupkowatych komedii.

Scenariusz do komiksu napisał Kevin Smith, autor scenariuszy do takich filmów, jak "Sprzedawcy" czy "Jay i Cichy Bob kontratakują" lub "Dogma". Osobiście żaden z tych tytułów nigdy mi nie podszedł, gdyż wszelkie ciekawe treści, przysłaniał tam naprawdę głupkowaty humor. W przypadku "Zło, które ludzie czynią" jest inaczej, chyba głównie za sprawą długiej przerwy pomiędzy poszczególnymi zeszytami. Widać zresztą jak scenariusz dojrzewa tutaj i z początkowo klasycznej opowieści o superbohaterach, zmienia się bardzo mocny dramat psychologiczny o ofiarach gwałtu, przemocy domowej i narkotyków. Niby wszystkie trzy wątki towarzyszą nam od początku, ale dopiero po pewnym czasie rozumiemy skalę horroru, z jaką borykają się przedstawione tutaj postacie.

Felicia Hardy, kiedyś znana bardziej jako Czarna Kotka, złodziejka, a potem sojuszniczka i dziewczyna Spider-Mana, dostaje od przyjaciółki telefon z prośbą o pomoc. Jej koleżanka, młoda modelka, zaczynająca obiecującą karierę, przepadłą bez wieści. Krążyły pogłoski, że spotkała się z pewnym aktorem, który nie stroni od używek, a facet nie jest zbyt wyrozumiały wobec kobiet. Ciężko jednak oddzielić prasowe plotki od prawdy, szczególnie w świecie fleszy. Felicia godzi się jednak zbadać sprawę, bo ma ochotę ponownie spotkać Petera Parkera, który obecnie jest żonaty z Mary Jane. Nasz pajączek też ma ręce pełne roboty, bo szuka sprawców śmierci jego kolegi. Chłopak miły, wykształcony, z dobrej rodziny, który leżał w kostnicy po przedawkowaniu heroiny. Problem w tym, że na jego ciele nie było śladów po igłach, a nozdrza i usta również miał czyste. Czarna Kotka i Spider-Man trafiają na wspólny trop, człowieka który może stać za oboma morderstwami, gdy ten na ich oczach umiera. Dosłownie przedawkował heroinę w jakiś magiczny, niewytłumaczalny sposób. Jedynym śladem zostaje tajemniczy głos w słuchawce przedstawiający się jako Pan Brownstone. Para dawnych kochanków staje wobec prawdziwego wyzwania, nie wiedząc, że przyszło im się zmierzyć z samym diabłem.


Sposób w jaki komiks porusza temat narkotyków i przemocy seksualnej, potrafi przerazić. Już pierwsza strona zwiastowała coś mrocznego. Gdy przyjaciółka dzwoni do Czarnej Kotki w sprawie zaginionej koleżanki, czytelnik widzi, jak jak jej trup jest wysypany z kontenera na śmieci do śmieciarki, przy czym jej obsługa nie zdaje sobie z tego sprawy. Po tym mocnym wstępie, komiks jednak wkracza na spokojniejsze, typowo trykotowe tory. Mamy akcję, kilka popisów kaskaderskich Spider-Mana, w tym jeden nie zamierzony, a całość umiejętnie okraszona humorem. Peter nieraz żartuje z samego siebie odnośnie całej tej przebieranki w kostiumy i działanie na granicy prawa. Wtedy na scenę wkracza Czarna kotka, jak zwykle diablo seksowna, z wielkim dekoltem i ponętną figurą. Czytelnik, szczególnie płci męskiej, zapewne jest zadowolony, bo rysunek Terrego Dodsona stoi na naprawdę wysokim poziomie.

Cała ta sielanka trwa pewien czas, aż do momentu sceny, gdy Felicia spotyka Pana Brownstona. Wtedy dociera do nas, z czym faktycznie mamy do czynienia. Jednak to dopiero chwilę później dostajemy pełny obraz sytuacji, gdy na wierzch wypływa sprawa gwałtu. Kiedy w końcu kurtyna opadła i wszystkie sekrety wyszły na jaw, było mi wręcz niedobrze. To co spotkało dwójkę bohaterów tego komiksu, po prostu wprawia w osłupienie. Co gorsza, gdyby w realnym świecie istnieli mutanci i metaludzie, to pokazany tutaj scenariusz byłby w 100% realny, wręcz codzienny. I tak bez ich udziału podobne historie maja miejsce, co najbardziej przeraża. Jak można być taką bestią oraz katem.


Z czasem zupełnie inaczej też patrzy się na Czarną Kotkę oraz jej strój. Chce się wręcz rzygać, gdy wspomni się to co przeszła ona i druga osoba. świat narkotyków jest brudny, ale to co potrafią czasem zrobić nam osoby, które darzymy miłością i pełnią zaufania, to po prostu przechodzi ludzkie pojęcie. Aż dziwi mnie, że komiks nie ma znaczka "Tylko dla dorosłych" bo ilość trupów, scen przemocy i aktów gwałtu, po prostu przytłacza. Całość zasugerowano w opisie, jak typowy komiks o superherosach, dla nastolatków. Jest to błąd, bo nie tylko porusza poważne tematy, ale robi to w bardzo dosadny, często krwawy, sposób.

Dodson spisał się na tym polu po prostu wspaniale. Jego rysunki świetnie wprowadzają czytelnika w ten mroczny świat, pełen przestępców i bestii, które czynią zło. W świat ludzi, lubujących się w wykorzystywaniu słabszych, szczególnie gdy ci nam ufają. Rewelacyjnie widać to w drugiej połowie komiksu, pełnego retrospekcji, kiedy ofiary opowiadają os swoich ciemiężycielach i dlaczego to robili. Szkoda tylko, że posłowie za bardzo wplata ten komiks w akcję #MeToo, która ze szczytnych idei przerodziła się w medialną nagonkę, robiąc znacznie więcej złego niż dobrego. Zawsze byłem zdania, że trzeba piętnować i karać gwałcicieli, ale tak samo należy postępować z osobami przypisującymi te cechy niewinnym. Bowiem nie każdy mężczyzna to monstrum, tylko dlatego, że do wspólnego zdjęcia wziął na kolana dziewczynkę, która potem nie rozwinęła swej kariery, bo była za cienką aktorką. Na szczęście omawiany tutaj komiks nie porusza takich absurdów, a podchodzi do tego tematu bardzo poważnie.


"Zło, które ludzie czynią" to jeden z najlepszych komiksów superbohaterskich jakie czytałem kiedykolwiek. Ogólnie w tym temacie jestem wybredny i częściej czytam takie komiksy dla czystej rozrywki, nie licząc na jakiś poważny temat. Tutaj zostałem bardzo pozytywnie, choć to trochę nieodpowiednie słowo, zaskoczony. Dlatego album dołącza do tegorocznych kandydatów, walczących o miejsce w TOP 12 przeczytanych komiksów, mając szanse na znalezienie się w ostatecznej dwunastce. Może nawet na wysokiej pozycji. Sam już ten fakt, jest wyczynem, szczególnie, że komiksy z tego gatunku mają naprawdę marginalne szanse na dostanie się tam. Dotąd udało się to tylko dwóm, zatem ten może okazać się trzecim. Osobiście polecam "Zło, Które ludzie czynią" każdemu, nie ważne czy lubi komiksy z trykociarzami, czy też nie. Warto przeczytać tą pozycję, bo daje do myślenia i mocno odstaje od klasycznej wersji gatunku.