8 września 2016

Ekspedycja #8: Ostatni rozkaz

Ostatni tom opowiadający o losach przybyszów z planety Des na Ziemi i ich wpływie na rozwój ludzkości, zamyka definitywnie serię. Tym razem motywem przewodnim jest wyprowadzenie Hebrajczyków z Egiptu oraz ich tułaczka przez pustynię. A wszystko po to aby przeprowadzić zawiły eksperyment zlecony przez Wielki Mózg. Otóż zleca on Aistar i Mardukowi wyselekcjonowanie grupy ludzi, która przez 40 lat będzie żywiła się manną - pokarmem tworzonym przez skomplikowaną maszynę. Ma ona bowiem zapewnić żywność mieszkańcom Des, którzy przygotowują się do opuszczenia swej rodzimej planety gdyż jej słońce zaczyna umierać. Los pada na Hebrajczyków, którzy są odrębną grupą etniczną i nie stoją w jednej linii genetycznej z potomkami Enocha zamieszkującymi dolinę Nilu czy Eufratu i Tygrysu. Poprowadzić ma ich Mojżesz, wychowanek kapłanów egipskich, któremu Marduk uratował skórę, podczas jednej z potyczek Mojżesza ze strażnikami. Tak oto zaczyna się biblijny eksodus, w którego cieniu wychodzą na jaw o wiele groźniejsze tajemnice.

Trzeba przyznać, że autorzy wręcz genialnie wpletli całą historię Plag Egipskich i tułaczki Hebrajczyków przez pustynię w zawiłą, kosmiczną intrygę. Nie tylko brzmi to wiarygodnie, ale w pełni pokrywa się z wydarzeniami opisanymi w Starym Testamencie. Nie mamy tutaj żadnych niedomówień czy pobieżnego potraktowania tematu. Całość ma sens z punktu widzenia serii jak i samej nauki, co pozwoliło na ciekawą interpretację kilku wydarzeń, jak przejście przez Morze Czerwone, słup ognia czy sytuację w jakiej Hebrajczycy stworzyli Złotego Cielca.

Satham jak zwykle próbuje przeciwstawić się planom Wielkiego Mózgu, ale tym razem jest już stary, schorowany i samotny. Thamiel i Azazel zginęli w poprzednich przygodach, jego wielkie laboratorium popadło w ruinę, a to wszystko znacząco ogranicza jego możliwości. Niemniej próbuje coś zdziałać kusząc faraona aby ten przeciwstawił się prośbą Mojżesza, choć plagi stworzone przez Marduka ostatecznie doprowadzają sprawę do końca.

Głównym antagonistą ostatniego odcinaka Bogów z kosmosu są ponownie Insektoidy, inteligentna rasa humanoidalnych owadów, która nadal ostrzy sobie zęby na Błękitną Planetę. Od czasu pierwszej wojny o Ziemię jaka rozegrała się w Indiach (patrz tom 3), obie strony mocno zmieniły podejście do walki. Desiańczycy postawili na roboty, zaś Insekty postanowiły atakować z Księżyca, a nie lądować bezpośrednio na planecie. Dodatkowo zaczęli oni przejmować kosmodromy przybywające z Des, po tym jak ich ostatni atak na stację przekaźnikową zakończył się tylko połowicznym zwycięstwem. Cały konflikt jest tutaj naprawdę interesująco pokazany choć mam wrażenie, że w pewnym momencie się urywa. Gdy następuje apogeum i zastopowanie działań wojennych, wydarzenia przenoszą się na Ziemię i po ich zakończeniu, temat Insektów nie zostaje ponownie poruszony.

Finał nie pozostawia jednak złudzeń. To koniec serii i Bogów z kosmosu. Pozostałe relikty i spuścizna ludu z Des, miała w przyszłości zawracać głowy archeologów. Narodziły się nowe kultury i religie, wywodzące się z pierwotnej, wspólnej jaka została wykreowana na Wielkiej Wyspie. Teraz zaś po niej nie został żaden ślad i została zepchnięta w odmęty przeszłości jako bajka dla dzieci. Ostatnia strona komiksu wyjaśnia nam również pewne zjawisko spotykane do dziś, czyli UFO, co robi w sposób naprawdę ciekawy. Ekspedycja to jeden z najważniejszych komiksów w dorobku Polaków i cieszę się, że dzięki Wydawnictwu Komiksowemu mogłem na nowo przypomnieć sobie tą epicką przygodę.

Ocena - 10/10