Po wielu latach od powstania "Origin", znanego u nas szerzej pod tytułem "Wolverin: Geneza", Kieron Gillen postanowił napisać kontynuację. Niestety w przeciwieństwie do swego poprzednika, w osobie Paula Jenkinsa, zrobił to w sposób tragicznie słaby. Tak. Dla mnie "Origin 2" jest jednym z największych zawodów komiksowych, nie tylko tego roku, ale w ogóle. Nie ukrywam, że podszedłem do tego komiksu z ogromnymi oczekiwaniami. Ciągle miałem w pamięci zeszytowe wydanie "Origin" od Mandragory, które stało się dla mnie jednym z najciekawszych doznań w uniwersum X-Men. To była opowieśc jakiej długo szukałem. Ludzka, realistyczna bez wybielania bohaterów i głaskania po główce czytelnika. Z jednej strony zwykła, aby nie powiedzieć sztampowa, z drugiej tak bardzo życiowa, że aż prawdziwa. Całość wyłamywała się z ram gatunku, przynajmniej w moich oczach. Tego niestety zabrakło następcy i "Origin 2" czyta się szybko, ale... pozostawia po sobie ogromny niesmak.
Strony
- Strona główna
- Unboxingi
- Book & Comics Report
- TOP 12
- Gry planszowe
- Elektroniczne gry planszowe
- Gry PC
- Dlaczego nadal gram w...
- Obejrzane w kinie
- Filmy i Seriale
- Komiksy i mangi
- Książki
- The Elder Scrolls: Legends
- Spoiler Alert
- Męskim okiem
- Pajęczym okiem
- Kuźnia Pomysłów
- Wydane książki
- Komiksowa baza danych
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wolverine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wolverine. Pokaż wszystkie posty
2 listopada 2017
16 sierpnia 2017
Wolverine Snikt
Wolverine był jedną z moich ulubionych postaci z czasów dzieciństwa, który stał na równi z Batmanem, Spawnem i Punisherem. Pod koniec liceum jednak porzuciłem niemal na dobre świat mutantów i innych superbohaterów na rzecz komiksów frankońskich. Dziś natomiast lubię wracać do tego gatunku, jednak czasem bardzo żałuję tej decyzji. "Wolverine Snikt" jest jednym z powodów tego stanu rzeczy. Początkowo miałem opory aby sięgnąć po ten tytuł i trzeba było słuchać głosu rozsądku. Ostatecznie dałem się skusić i teraz staram się wyrzucić z pamięci prace Tsutomu Nihei. Dlaczego? Bo zhańbił dobre imię Wolverina i to chyba na każdy możliwy sposób.
15 marca 2017
Logan
Nigdy nie przypuszczałem, że dożyję czasów gdy przyjdzie mi zobaczyć ambitny film spod znaku superhero. A jednak ten czas nastał. "Logan" to bardzo poważny obraz człowieka złamanego, który utracił więcej niż mógł się spodziewać i pragnący śmierci, zaś ta nadal go omija. Można śmiało powiedzieć, że to rasowy obraz piekła na ziemi. Szczególnie w odniesieniu do człowieka pragnącego spokoju oraz odosobnienia. Tym obrazem James Mangold w pełni odkupił swą winę za bardzo przeciętnego, a miejscami wręcz kiepskiego, "Wolverina" z 2013 roku. Twórca "Spaceru po linie" i "Przerwanej lekcji muzyki" ponownie pokazał na co go stać i w jakim gatunku czuje się najlepiej. Jednocześnie zaimplementował go do uniwersum, które jeśli idzie o kino, jest kojarzone głównie z patosem, absurdami logicznymi i tonażem eksplozji. Co zaś ważniejsze - zrobił to po mistrzowsku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


