Historia Dylana zmierza ku końcowi, a raczej początkowi, bowiem pierwsze dwa tomy i blisko połowa przedstawionego tutaj, to ogromna retrospekcja. Sam główny bohater, notorycznie łamiący czwartą ścianę, nabija się z tego faktu, uznając się za jednego z najbardziej gównianych narratorów. Czytelnik w końcu poznaje prawdę o Demonie, który prześladuje Dylana, nakłaniając go do mordowania złych ludzi. Musze przyznać, że mimo pewnych oczywistości, motyw ten mocno mnie zaskoczył. Spodziewałem się dokładnie takiego wyjaśnienia, zresztą jak sam bohater tej historii, a mimo to finał albumu wbił mnie w fotel. Ostatni kadr miał naprawdę niesamowity wydźwięk, gdy poskładaliśmy do kupy, wraz z pomocą Dylana, elementy tej układanki w jedną, przejrzystą całość. I muszę przyznać - teraz ten komiks podoba mi się jeszcze bardziej.
Strony
- Strona główna
- Unboxingi
- Book & Comics Report
- TOP 12
- Gry planszowe
- Elektroniczne gry planszowe
- Gry PC
- Dlaczego nadal gram w...
- Obejrzane w kinie
- Filmy i Seriale
- Komiksy i mangi
- Książki
- The Elder Scrolls: Legends
- Spoiler Alert
- Męskim okiem
- Pajęczym okiem
- Kuźnia Pomysłów
- Wydane książki
- Komiksowa baza danych
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ed Brubaker. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ed Brubaker. Pokaż wszystkie posty
10 czerwca 2018
30 maja 2018
Zabij albo zgiń #2
Dlaczego nie lubię psychologów? Bo znaczna ich część pieprzy od rzeczy utarte formułki. Mówią ludziom pogrążonym, nieraz w naprawdę poważnej depresji, jak sobie z nią radzić, w praktyce nie mając o niej pojęcia. Nie wiedzą, co oznacza faktyczna samotność, brak nadziei, zatracenie celu w życiu. Nigdy nie doświadczyli jej demonów i szczerze powiedziawszy, nikomu tego nie życzę. To autentyczne piekło, a co gorsza ofiara depresji widzi destrukcyjny wpływ swych działań, które wynikają z choroby. Bo tak to się powinno nazywać. Da się wyjść z tego stanu, ale nie samemu. Jeśli ktoś tak twierdzi, to łże. Wiem co piszę. Niestety. Depresja potrafi też przerodzić się w coś o wiele, wiele groźniejszego - schizofrenię. Wtedy człowiek trafia na równię pochyłą, aczkolwiek nadal jest dla niego nadzieja. Ed Brubaker, w mojej opinii, genialnie przedstawił powyższe elementy w swej serii "Zabij albo zgiń". Tam z swymi demonami zmaga się nie tylko główny bohater imieniem Dylan, ale też wiele osób z jego otoczenia. Niestety on przekroczył pewną granicę, z której nie ma już powrotu.
28 maja 2018
Zabij albo zgiń #1
Dotąd żaden z komiksów autorstwa Eda Brubakera, nie zagościł na stałe w mojej kolekcji. "Zabij albo zgiń" przełamało w końcu ten trend. Dlaczego? Bowiem jest tak boleśnie realistyczne, że ma się wrażenie, jakby czytało się czyjąś relację. Mroczną, brutalną i wyjątkowo krwawą, odbiegającą od wszelkiej maści filmowych bzdur o samotnych mścicielach. Mimo to, w komiks wpleciono motyw paktu z diabłem i tutaj powstaje zagadka. To prawda, czy główny bohater jest po prostu wariatem? Na to pytanie naprawdę trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Szczególnie że to on jest narratorem całej opowieści, a większą część tekstu stanowią jego przemyślenia. Właśnie dzięki takim zabiegom Brubaker osiągnął w moich oczach to, czego nie udało mu się w przypadku serii "Fatale" albo "Velvet". Dał mi coś, co faktycznie mogłoby się wydarzyć, a jednocześnie jest fikcją.
14 października 2017
Nieśmiertelny Iron Fist #1: Opowieść ostatniego Iron Fista
Moja przygoda z serialem "Iron Fist", który można znaleźć na platformie Netflix, skończyła się bardzo szybko. Wręcz super szybko, bo nie dałem rady dotrwać do końca pierwszego odcinka. Aktorstwo poniżej przeciętnej, kiepski montaż, lipne efekty specjalne, a nade wszystko piekielnie suche, a miejscami wręcz głupie, dialogi. Ponoć w połowie serial zaczyna rozwijać skrzydła, ale jakoś nie mam siły sprawdzać tej plotki. Tymczasem komiks "Nieśmiertelny Iron Fist" jest przeciwieństwem wielu elementów wymienionych powyżej. O wiele ciekawsze postacie, ładny rysunek zastępujący kiepski montaż i scenografię, a co ważniejsze dobrze poprowadzony scenariusz. Z drugiej strony nie powinno to dziwić nikogo, kto liznął nieco mocniej komiks tego typu, gdyż za ostatni element odpowiadają tu Ed Brubaker, znany choćby z "Fatale", i Matt Fraction kojarzony z "Hawkeye". Kiedy dodamy do tego rysunek Davida Aja, ciężko oczekiwać, aby doszło do porażki.
30 sierpnia 2017
Fatale #5: Klątwa dla demona
Ostatni tom "Fatale" pozostawił u mnie pewien niedosyt. Owszem, fabuła jest napisana bardzo dobrze, w końcu poznajemy wszystkie sekrety Josephine, choć trzeci tom zdradzał niemal wszystko, i Bishopa. Do tego ostatni kadr jest rewelacyjny, a mimo to sam finał jakby troszkę mnie rozczarował. Chyba za dużo oczekiwałem od ostatniego tomu tej serii, jednak Brubaker narobił mi poprzednimi albumami takiego apetytu, że trudno się temu dziwić. Jednak muszę otwarcie przyznać, ze "Fatale" jest jednym z lepszych komiksów z gatunku horroru, jakie przyszło mi przeczytać i na pewno szybko, o ile kiedykolwiek, nie usunę go z swej kolekcji. Powodów jest wiele, a "Klątwa dla demona" tylko umocniła mnie w tym postanowieniu.
28 sierpnia 2017
Fatale #4: Modlitwa o deszcz
Josephine nie jest typową Femme Fatale, która celowo wodzi na pokuszenie mężczyzn aby ich zniszczyć. Na niej ciąży klątwa i wiele lat zajęło jej opanowanie swoich zdolności tak by nie szkodzić niewinnym. Niestety nie zawsze jej to wychodzi, a dziwna istota która ją śledzi od dekad, ma co do kobiety własne plany. "Fatale" od samego początku przypadła mi do gustu. Mieszanka horroru z świata stworzonego przez Lovcrafta jest sprytnie połączona z kryminałem. Seria dzieje się na przestrzeni niemal stu lat. W zasadzie to nawet kilku wieków jeśli wziąć pod uwagę rozpiętość czasu z trzeciego tomu. Niemniej główna bohaterka nie żyje aż tak długo i nie zamierza skończyć tak marnie jak jej poprzedniczki.
4 sierpnia 2017
Fatale #3: Na zachód od piekła
Trzeci album "Fatale" rozwiewa wszelkie wątpliwości a odnośnie klątwy ciążącej na Josephine. Poznajemy poprzednie "wybranki", będące wręcz lustrzanym odbiciem kobiety, ich żyie oraz to jak różne światy przenikają się wzajemnie. Są ludzie widzący to na własne oczy, umiejący operować pradawnym językiem i czytać z gwiazd. Inni przechodzą koło takich istot obojętnie, nie dostrzegając prawdziwej natury rzeczy. Nie oznacza to, że potwory zamieszkujące nasz świat pozostawią takich ludzi w spokoju. Jest wręcz przeciwnie, gdyż karmią się ich strachem, a nie rzadko też samym ciałem, składając krwawe ofiary swym demonicznym Bogom. W całym tym krwawym koszmarze jest kobieta, starająca się zrozumieć i raz na zawsze przełamać klątwę. Jednak nie może dokonać tego w pojedynkę, a szlak jej poszukiwań naznaczony jest trupami i przemocą.
1 sierpnia 2017
Fatale #2: Diabelski interes
Pierwszy tom "Fatale" bardzo przypadł mi do gustu, więc bez cienia oporu sięgnąłem po kolejny. Po jego lekturze zacząłem wyraźniej dostrzegać podłoże klątwy, jaka ciąży na głównej bohaterce. Josephine nie jest bowiem typową Femme Fatale znaną z licznych filmów czy książek. Owszem, wykorzystuje mężczyzn, ale często robi to w obronie własnej, mając wyrzuty sumienia względem tych naprawdę niewinnych. Stara się o nich pamiętać, zapisując wspomnienia w pamiętniku, jednocześnie odseparowując się od męskiej części społeczności. Jednak nie wszyscy mężczyźni są podatni na urok Josephine, a jeden bardzo pragnie się z nią połączyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







