Zarówno Neil Gaiman, jak i Mark Buckingham nie są mi obcy, jeśli idzie o ich twórczość. Pierwszego, co pewnie nikogo nie zdziwi, kto siedzi w komiksie, kojarzę z serii "Sandman", drugiego zaś bardzo, ale to bardzo, cenię za serię "Baśnie". Nieco inaczej było z postacią Miraclemana, którego poznałem dopiero podczas lektury albumu "Miracleman", wydanego przez Mucha Comics w październiku 2016 roku. Każdy fan gatunku superhero powinien choć raz przeczytać wyżej wspomniane dzieło, niemniej nawet osoby niepałające miłością do trykociarzy mogą z niego sporo wynieść. Jak zatem wypadła "Złota Era" wydana w albumie zbiorczym w 1992 roku? W mojej opinii, jako osoby nie będącej kompletnym laikiem, ale też niepałającej wielką miłością do trykotów - średnio. Przynajmniej na tle tego, co czytałem w "Miracleman", który jest komiksem trudnym, jednak dla wielu genialnym, z czym umiem się zgodzić. "Złota Era" natomiast jeśli idzie o scenariusz, mnie nie urzekła, a powodów jest kilka. Z drugiej strony przyznam się już na wstępie, że Buckingham ponownie urzekł mnie swoją kreską.
Strony
- Strona główna
- Unboxingi
- Book & Comics Report
- TOP 12
- Gry planszowe
- Elektroniczne gry planszowe
- Gry PC
- Dlaczego nadal gram w...
- Obejrzane w kinie
- Filmy i Seriale
- Komiksy i mangi
- Książki
- The Elder Scrolls: Legends
- Spoiler Alert
- Męskim okiem
- Pajęczym okiem
- Kuźnia Pomysłów
- Wydane książki
- Komiksowa baza danych
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miracleman Złota Era. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miracleman Złota Era. Pokaż wszystkie posty
Subskrybuj:
Posty (Atom)
