2 kwietnia 2020

Rycerze Heliopolis #2: Albedo, faza bielenia

Kilkukrotnie już wspominałem na blogu, że nie jestem fanem twórczości Jodorowsky'ego, ale ma on dar do zjednywania sobie rysowników. Niemniej "Rycerze Heliopolis" należą do nielicznych wyjątków, gdzie scenariusz wspomnianego autora mi pasuje. może dlatego, że umiejętnie łączy on wierzenia alchemiczne, mity o życiu wiecznym oraz samą historię. Tutaj najważniejszy jest dla mnie ostatni punkt, bowiem dotyka on postaci, które naprawdę szukały sposobu na odkrycie sekretu długowieczności i parały się alchemią lub studiowały nauki jej mistrzów. Dodajmy do tego konflikt w walce o władzę nad Francją za czasów Napoleona Bonaparte i mamy przepis na nieco szaloną, ale ciekawie napisaną historię.

1 kwietnia 2020

Katanga #3: Rozproszenie

Jeśli ktoś liczył na happy end przedstawionej tutaj historii, to zapewne się zdziwi. Mnie to nie dotyczyło, choć zaskoczyło nieco, jak autorzy poważnie i rzeczowo podeszli do tematu konfliktu o Katangę. Ukazali oni nie tylko przemoc, chaos i wykorzystywanie innych ludzi, ale też prawdę o tym, kto na tym konflikcie zarobił. Kto wyszedł z niego cało z kieszeniami wypchanymi gotówką lub diamentami. Kto faktycznie, nie zważając na koszta i rozlew krwi, grabił Afrykę z jej bogactw naturalnych. Byli to ludzie. Ludzie polityki, władzy i wielkich pieniędzy, a pośród nich kolor skóry nie ma znaczenia.

Jonah Hex: Licząc trupy

Najnowszy tom przygód Jonah Hexa okazał się lekturą bardzo absorbującą, niezwykle, nawet jak na tą postać, krwawą i smutną. Tak, dobrze czytacie. Smutną. Bowiem Jonah Hex stracił znacznie więcej niż mógł się spodziewać, a obrazek widniejący na okładce po przeczytaniu historii "Wielka cisza", aż ściska serce. Jest to drugie z pięciu opowiadań w tym albumie, ale nie jedyne potrafiące poruszyć pewne struny współczucia u czytelnika. Szczerze powiedziawszy nie spodziewałem się tego po tej serii, którą śledzę od samego początku i zawsze kojarzyła mi się z absurdem ukazującym Dziki Zachód, jako miejsce bezustannej masakry.

30 marca 2020

Deadpool Classic #8

Im dalej idzie ta seria do przodu tym bardziej mi się podoba. Jest bardziej zwariowana, absurdalna, a przy tym posiada udane monologi tytułowego bohatera, który obecnie zaliczył kolejny (i nie ostatni w swej karierze) zgon. Zresztą relacje Deadpoola ze śmiercią, przy czym mam tutaj cielesną formę Ponurej Żniwiarki, są dość znane fanom tej postaci. W tym albumie nasz bohater o niewyparzonym języku ponownie wraca do projektu Broni X, co kończy się w dość łatwy do przewidzenia sposób. Jednak późniejsze wydarzenia są już niezłym bałaganem, prowadzącym do dość nieoczekiwanego pojawienia się pewnego gracza.

29 marca 2020

Negalyod

Czas na kolejną ponurą wizję przyszłości naszej planety, jednak z tą różnicą, że dinozaury nadal żyją i mają się dobrze. Do tego brakuje wody, ludzkość jest w większości zgromadzona w ogromnych miastach, zaś te są podzielone na dolne (czytaj biedota i klasa robotnicza) oraz górne (elity). Tak, nic nowego, ale skusił mnie rysunek. Poza tym nauczyłem się, że często te tytuły, które bawią się ogranymi schematami, mają coś więcej do zaoferowania. Szczególnie gdy łączą w sposób umiejętny znane nam zagrywki. Jak to wypadło w tym wypadku? Dla mnie strasznie przeciętnie. Są elementy, które bardzo mi się podobają, ale większość zwyczajnie nuży. 

Garfield. Tłusty koci trójpak #7

Czas na kolejną porcję Garfielda, który tym razem wstaje, wypełnia przestrzeń i miele jęzorem. Jednak już na samym początku poświęca wiele uwagi Odiemu. Żółtemu psisku z wielkim, czerwonym, obślinionym jęzorem, który rozumem nie grzeszy. W zasadzie zdawać by się mogło, że nieraz kompletnie go nie posiada, co jednak nie przeszkadza mu dokuczyć rudemu kocurowi, odpłacając tym samym za wszystkie jego wredności. Bowiem Garfield mimo swego sprytu lekkie życia nie ma i nieraz zostaje przechytrzony przez innych. W tym Odiego.

Szkielet

Komiks ten trafił w moje ręce przypadkiem, gdyż musiałem coś dobrać podczas wymiany i padło na prace Salvadora Sanza. Czemu? Bo kojarzę go z innego albumu, zatytułowanego "Legion" (nie wydany w Polsce), który bardzo mi się podoba. Ma on ponury rysunek, jest bardzo dystopiczny i mocno działa na wyobraźnię czytelnika. Czy tak samo jest w przypadku "Szkieletu"? W mojej opinii nie do końca. Owszem, rysunek nadal jest obłędny, fabuła jak najbardziej mroczna, ale całość jakoś nie wywoływała u mnie tego efektu przerażenia i jednoczesnej fascynacji, jak w przypadku "Legionu". Ot, porządny komiks w czasach ludzkiej apokalipsy.

28 marca 2020

Snow Blind

Lubię krótkie kryminały, szczególnie takie, gdzie długi czas nie wiadomo kto jest naprawdę tym złym. Coś takiego otrzymałem właśnie w "Snow Blind", amerykańskim komiksie narysowanym przez Tylera Jenkinsa oraz napisanego przez Ollie'go Mastersa. Razem stworzyli udany kryminał, który spokojnie nadawałoby się na ekranizację w formie godzinnego filmu wrzuconego na Netflix. Akcja bowiem rozwija się tutaj stopniowo, ale w pewnym momencie zaczyna przyspieszać prowadząc do interesującego zwrotu wydarzeń. Nie jest to nic odkrywczego, jednak całość czyta się naprawdę dobrze i to największa zaleta "Snow Blind". 

Loteria

Nie jestem znawcą amerykańskiej literatury, gdyż jakoś wolę angielską. Dlatego nie znam bardzo wielu dzieł uchodzących w USA za wybitne czy ponadczasowe. W tym krótkich form, takich jak opowiadania. Jednym z takich tytułów jest "Loteria" pióra Shirley Jackson, z której pracami nigdy nie miałem styczności. Pisała ona najróżniejsze dzieła w tym horrory psychologiczne, do których osobiście zaliczyłbym dziś omawiany tytuł. Po wielu latach jej wnuk, Miles Hyman, który zajmuje się przekładaniem na komiks wielu uznanych dzieł literackich, w końcu zmierzył się z "Loterią" swojej babci i tak powstał dziś omawiany komiks. Czy jego praca jest dobra? Tak. W mojej opinii bardzo dobra. Czy zachęciła mnie do sięgnięcia po literacki oryginał? Niekoniecznie, bowiem mnie horrory jakoś niespecjalnie straszą.

27 marca 2020

Wyspa kobiet

Ten komiks wpadł w moje ręce trochę przypadkiem, bo podczas wymiany. Pewien jegomość chciał ode mnie zdobyć serię "Drapieżcy" oraz "Legion:Kroniki" i po krótkich negocjacjach wymieniłem się za "Snow Blind", "Szkielet", pierwszy tom "Składu głównego" i właśnie prezentowaną tutaj "Wyspę kobiet". Komiks, który miałem na oku, ale nigdy nie chciało mi się po niego sięgnąć. Teraz cieszę się, że to uczyniłem, bo praca Zanzima trafiła prosto w moje serce lądując finalnie na jednej z wyższych półek mojej prywatnej kolekcji komiksów. Tak, "Wyspa kobiet" to naprawdę świetny tytuł, połączenie lekkiej przygodówki z komiksem humorystycznym i erotycznym. To co jednak go wyróżnia na tle podobnych mu dzieł, to wspaniały ostatni rozdział, zmieniający zupełnie podejście do tego dzieła.

Dlaczego warto sięgnąć po "Kręgi Magii"

Z początku miałem napisać zwykłą recenzję, na temat komiksu, który patronuję, ale potem doszedłem do następującego wniosku. Po co? Przecież całą masa patronów zrobi to samo. Naskrobie poprawny tekst, wypunktuje te same rzeczy, pewnie tej samej kolejności i zapomni o sprawie. Może nieco demonizuję moich kolegów i koleżanki po fachu, ale bardzo często się z czymś takim spotykałem, gdy jakiś tytuł szedł pod patronat. W sumie nic dziwnego. To prosty przekaz dla publiczności, która ostatecznie sama decyduje czy chce wydać swe pieniądze na dane dzieło. Postanowiłem zatem napisać coś innego, nie typową recenzję czy krótką opinię, a wypunktować i zwięźle omówić wszystkie powody, dla których ja sam jestem gotów sięgnąć po portfel i wydać pieniądze na pierwszy tom "Kręgów Magii" autorstwa Kamila Murzyna. Być może i was to przekona, drodzy czytelnicy, aby uczynić to samo.

Śledztwa Enoli Holmes #1: Sprawa dwóch zaginięć

Poznajcie Enolę Holmes, młodszą, a nawet dużo młodszą, siostrę Sherlocka i Mycrofta, która wychowuje się w rezydencji znajdującej się daleko od wielkomiejskiego zgiełku. Pewnego razu matka Enoli, osoba bardzo kontrowersyjna i jak na tamte czasy wyzwolona, znika bez śladu w dniu czternastych urodzin córki. Dziewczyna wzywa braci na pomoc, a ci stwierdzają, że matka bardzo zaniedbała ich siostrę nie wprowadzając w świat wysokich sfer arystokracji angielskiej, do której ich rodzina należy. Enola zostaje więc sama, skazana na najstarszego brata i z zagadką dotyczącą zniknięcia matki. Jednak to dopiero początek przygód bardzo sprytnej młodej kobiety, wchodzącej powoli w wiek dorosły.

26 marca 2020

Green Class #1: Pandemia

W dobie ostro nakręconej paniki na punkcie koronawirusa, warto sięgnąć po coś fikcyjnego, co pokazuje, jak głupie decyzje i panika potrafią być zabójcze. "Green Class" to idealny przewodnik z cyklu "Co zrobić, aby łatwo dać się zabić.". Pokazuje chyba wszystkie najgłupsze decyzje, jakie można podjąć w obliczu morderczej zarazy, zamieniającej ludzi w... człekopodobne rośliny. Niby coś innego niż zombiaki, ale jednak nie aż tak bardzo, jakbym chciał. Czy zatem w mojej opinii komiks daje radę? Cóż... i tak i nie.

Palcojad #2

W końcu się zebrałem, pożyczyłem od kumpla drugi tom "Palcojada" i mój apetyt na finalny album bardzo wzrósł. Nie rozumie czemu ludzie marudzą na ten komiks, bo dla mnie okazał się on wyśmienitym thrillerem, który umiejętnie imituje horror. Być może tutaj jest pies, a raczej trup, pogrzebany, bowiem Egmont od początku promował to jako horror albo raczej slasher. Tego faktycznie tam nie uświadczymy, no może poza kilkoma scenami ocierającymi się lekko o gore. Czy to źle? Dla mnie ani trochę, bo serię czyta mi się wyjątkowo dobrze, choć chciałbym już poznać poruszaną przez wszystkich zagadkę seryjnych morderców z miasteczka Buckaroo.

Podniebny Harry #3: Chicago

Czas na omówienie finalnej przygody pewnego niesfornego kaskadera imieniem Harry, który kocha wplątywać się w kłopoty. I tak, robi to na własne życzenie, przez co nie musi długo czekać, aż typy spod ciemnej gwiazdy go dopadną. Tym razem są one naznaczone przez Al Capone, swoją drogą bardzo ciekawie przedstawionego w tej serii, oraz tajemniczym ugrupowaniem z Japonii, które pracuje nad Cudownym Jadeitem, znanym czytelnikom przygód Harry'ego, jako substancja Z-03.