20 stycznia 2020

Batman Detective Comics #8: Na zewnątrz

Poprzednia grupa Batmana rozpadła się na dobre, wiec nasz Mroczny Rycerz montuje nowy zespół. Tym razem liderem ma być mieszkaniec Metropolis, znany jako Czarna Błyskawica, który pokieruje ekipą młodzików. Zadanie nie należy do najłatwiejszych, gdyż nowy zespół ma dość kpiące podejście do narzuconego im opiekuna i nieraz stoi w konflikcie z samym Batmanem. Problem znacznie wzrasta, gdy w Gotham City pojawia się zupełnie nowy, morderczy przeciwnik, określający się jako Karma. Uważa on bowiem, że "dzieciaki" osłabiają batmana, czego dowodem jest rozpad poprzedniej grupy z Batwomen na czele. Karma ma zamiar wzmocnić jego determinację, nie zważając przy tym na ofiary. A tych jest coraz więcej.

19 stycznia 2020

Garfield: Tłusty koci trójpak #6

Kolejny tłusty trójpak o przygodach Garfielda pojawił się na rynku, więc tym razem poświęcimy kilka słów największemu nemezis naszego rudego kocura. Bestii spędzającej błogi sen z jego powiek, monstrum pożerającemu jego duszę i potworze straszniejszym niż pusta miska. Pomówimy o tym, jak Garfield radzi sobie w trakcie diety :)

Fibi i Jednorożec #2

Pierwszy album tej serii pasków podobał mi się, choć nie uznałem go za coś wybitnego czy ponadczasowego. Niemniej był napisany naprawdę dobrze. Tymczasem drugi album już ostro jedzie na kliszy, a do tego ma bardzo słaby wstęp napisany w 2015 roku przez Lauren Faust. Co mi w nim szczególnie nie pasowało? Otóż następujące stwierdzenie:

Jeszcze nie tak dawno, gdybym zachęcała was do zapoznania się z inteligentną, zabawną i uroczą serią pasków komiksowych o dziewczynce i jej jednorożcu, z pewnością wielu z was zaczęłoby przewracać oczami i podawać w wątpliwość moją dojrzałość.

Są to pierwsze słowa w tym albumie i szczerze, jak dla mnie bardzo krzywdzące. Wygłoszenie takich słów w 2015 roku uważam bowiem za niezwykle krzywdzące i poddające w wątpliwość otwartość czytelników komiksów na całym świecie. Przecież od lat 80-tych XX wieku wyszło od groma różnorodnych gatunkowo komiksów, w tym wiele dojrzałych, gdzie występują dzieci. Wystarczy przytoczyć serię "Hugo", "Smerfy" albo "Fistaszki". Pomijam książki, bo tam mamy tego tonę z uroczą "Anią z Zielonego Wzgórza" na czele. Tymczasem Fibi jakoś niezbyt specjalnie wyróżnia się na tle podanych przykładów. Ma mniej więcej 10 lat, przyjaźni się z jednorożcem i zachowuje się jak typowe współczesne dziecko. Innymi słowy - jest zwyczajna, co w tym wypadku może być zaletą oraz wadą.

18 stycznia 2020

Wujek Sknerus i Kaczor Donald: Syn Słońca

Niedawno pisałem o kolejnym albumie komiksów Carla Barksa, ale dziś będzie o moim ulubieńcu - Don Rosa. Tak, to ten człowiek jest dla mnie wyznacznikiem jakości Kaczych Opowieści, to on napisał ukochaną przeze mnie historię życia Sknerusa McKwacza i uporządkował, choć częściowo, to uniwersum. Do tego to Don Rosa ma w mojej opinii ciekawsze zbiory historii, pełne humoru, satyrycznych obrazków, ale przy tym zachowujące swego rodzaju powagę czy dramaturgię. Widać to dobrze na przykładzie tego tomu i nie mówię tutaj tylko o tytułowej opowieści "Syn Słońca". Dla mnie ważniejszą jest ta, gdzie Sknerus wraca do Dawson i Doliny Białej Śmierci, gdzie zdobył swój pierwszy milion dolarów. To ta historia ponownie uświadomiła mi, jak wielki geniusz drzemie w jego pracach ile tam jest potencjału i historii nadal czekających aż ujrzą światło dzienne.

13 stycznia 2020

Fale

Bardzo długo zabierałem się za napisanie tego tekstu, gdyż mam pewien problem z tym komiksem. Jest piękny, zarówno pod kątem treści oraz rysunku, smutny, ciekawy, ale przy tym dla mnie okazał się, jakby to ująć... może nie tyle co wtórny, co kolejną taką samą opowieścią z wielu. Czytałem już naprawdę dużo komiksów i książek o osobach walczących z rakiem, temat jest naprawdę poważny, a w dzisiejszym świecie, gdzie rak ma o wiele większe pole do popisu, bardziej przerażający. Mimo wszystko chyba w pewnym momencie cały ten problem przestał budzić we mnie aż takie emocje. Ciężko mi powiedzieć czemu. Może dlatego, że sam pochowałem kilka osób z najbliższej rodziny, które przegrały walkę z rakiem. A może dlatego, że od wczesnych lat nastoletnich zmagam się z ostrą depresją i dwa razy omal sam nie odebrałem sobie życia. Może, może, może...

12 stycznia 2020

Eileen Gray: Dom pod słońcem

Bardzo słabo znam się na architekturze budynków, a na dokładkę nigdy nie rozumiałem zachwytu nad współczesną i nowoczesną architekturą. Lubie proste, praktyczne i zwyczajne rzeczy, jeśli idzie o umeblowanie, ubranie czy miejsca do zamieszkania. Dlatego gdy w moje ręce wpadł komiks o domu E-1027 zaprojektowanym przez Eileen Gray, kompletnie nic mi to nie mówiło. Z drugiej strony komiks wydało wydawnictwo Marginesy, a z doświadczenia wiem, ze wybierają oni bardzo ciekawe osobistości, przybliżając w sposób interesujący ich życiorys oraz dokonania. Cóż... nie tym razem. Przeczytałem ten komiks trzy razy i za każdym razem absolutnie nic nie czułem. Bohaterka i jej wymarzony dom były mi zgoła obojętne, tak samo jak toksyczny związek, w który sama się wpakowała.

Kaczogród - Carl Barks 1956

To już piąty tom z komiksami o mieszkańcach Kaczogrodu, które wyszły spod ręki Carla Barksa. Mimo mojego szacunku do jego prac, nigdy nie pokonał on w moich oczach dzieła Dona Rosy, który w sposób genialny ubogacił całe uniwersum Kaczych Opowieść. O tym jednak w następnym materiale, a teraz skupię się na albumie noszącym podtytuł "O kawałek sznurka". W tej własnie opowieści poznajemy Granita Forsanta, jednego z dwóch największych przeciwników Sknerusa McKwacza. Oba kaczory poznały się zresztą dawno temu w Afryce, co genialnie przedstawił Don Rosa w swojej pracy "Życie i czasy Sknerusa McKwacza". Niestety w tym albumie Granit Forsant występuje tylko raz, do tego nie ma tutaj drugiego wielkiego przeciwnika w osobie Johna Kwakerfellera, mojego osobistego ulubieńca, koło Magiki de Czar. Kwakerfeller został wykorzystany przez Carla Barksa tylko raz i to dopiero w 1961 roku, zatem siłą rzeczy nie mógł pojawić się w tym tomie. A kto w nim jest? Najczęściej ta sama ekipa, czyli Donald jego siostrzeńcy i Diodak.

11 stycznia 2020

Czwórka z Baker Street #3: Słowik ze Stepney

Z każdym kolejnym tomem ta seria podoba mi się coraz bardziej i bardziej. Z jednej strony oddaje ducha książek Artura Conan Doyle'a, z drugiej ma klimat rasowego kryminału zmieszanego z powieścią przygodową, a po trzecie nie patyczkuje się z czytelnikiem i przedstawia realia Anglii z końca XIX wieku. W tym albumie dotyka sprawy wymuszeń, szpitala psychiatrycznego oraz jak elity traktują swoich krnąbrnych, młodych spadkobierców. Innymi słowy, Czwórka z Baker Street po raz kolejny pomaga ludziom w potrzebie tłumacząc im, że świat jest okrutniejszy niż się wydaje.

9 stycznia 2020

Lucky Luke #73: Człowiek z Waszyngtonu

Uwielbiam nowe albumy o przygodach Lucky Luke'a gdyż znajduje się tam od groma smaczków historycznych oraz kulturowych. Nie inaczej jest i tym razem, co sugeruje już sam tytuł. Czytelnicy będą mogli w nim poznać nieznaną wcześniej przygodę przedwyborczą Rutheforda Bircharda Hayesa, dziewiętnastego prezydenta USA, który wprowadził w swoim kraju oraz Białym Domu wiele zmian. Wpływ na to miała też jego żona, zwana Lemoniadową Lucy, której przydomek nie wziął się znikąd. Autorzy tego albumu, czyli Achde (rysunek i scenariusz) oraz Laurent Gerra (scenariusz) przemycili tutaj jednak znacznie więcej smaczków. część z nich dotyczy okresu drugiej połowy XIX wieku, a część bardziej współczesnych czasów. Zapraszam was zatem do relacji moich wrażeń z niezwykłej podróży Ruthue Hayes'a po dzikich regionach Ameryki.

3 stycznia 2020

Yakari i grizli

Tym razem nasz mały Indianin, który potrafi rozmawiać ze zwierzętami, musiał sprostać ogromnemu wyzwaniu. Dosłownie ogromnemu, gdyż chodziło o niedźwiedzia grizli. Na dodatek okazał się on gburem, tyranem i ogromnym głodomorem zmuszającym inne zwierzęta do usługiwania mu. Oczywiście Yakari postanawia pomóc swoim przyjaciołom, wykazując się pomysłowością oraz korzystając z pomocy Wielkiego Orła. Co z tego wyszło? Cóż... dla mnie trochę średnio udana przygoda. 

Lucky Luke #16: W górę Missisipi

Dawno nie pisałem o przygodach Lucky Luke'a, więc w tym miesiącu mocno nadrobię tą zaległość. Zacznę od tomu szesnastego, gdzie nasz samotny kowboj zmierzy się z aligatorami, mułem, powodziami, pływającymi pniami oraz wszelkiej maści typami spod ciemnej gwiazdy. A wszystko to z powodu kłótni dwóch kapitanów, którzy postanowili go rozwiązać po przez szalony wyścig. Stawką jest bycie królem Missisipi (nie, to nie komiks o McKwaczu) i prawo do żeglugi po niej. Rozpoczyna się zatem trudna przeprawa pirata z wilkiem morskim, a pośrodku nich staje słynny Lucky Luke.

Smerfy i wioska dziewczyn #3: Kruk

Obserwując polską scenę komiksową, szczególnie jej sektor z recenzjami, nieraz spotykałem się z srogim marudzeniem na temat serii "Smerfy i wioska dziewczyn". Nigdy nie rozumiałem tego smęcenia ze strony naszych recenzentów. A to że sztuczne wplatanie dziewczyn, a to że wtórne, a to że to już nie świętej pamięci Peyo, że jego syn nie ma takiego talentu i tak dalej. Szczerze powiedziawszy, dla mnie to jest stek bzdur, gdyż wioska dziewczyn naprawdę dobrze się broni. Podobnie jak nowe komiksy z głównej serii. Tym razem również pokazano wysoki potencjał drzemiący w nowych komiksach o smerfach, nawiązując przy tym nieco do opowieści "Smerf Naczelnik".

2 stycznia 2020

Koniec świata w Makowicach

Jan Mazur urzekł mnie swego czasu swoim komiksem "Tam gdzie rosły mirabelki". Był to bliski memu sercu komiks, gdyż wychowałem się na osiedlu podobnym do tego, który Mazur przedstawił swej pracy. Teraz natomiast pokusił się o coś z goła innego, czyli pokazanie tego, co mogłoby się stać gdyby wybuchła wojna. Konkretniej, jak wpłynęłoby to na mieszkańców małej, polskiej wsi. "Koniec świata w Makowicach" to komiks bardzo dobry, choć nie zrobił na mnie aż takiego piorunującego wrażenia, co "Tam gdzie rosły mirabelki". Czemu? W zasadzie nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Chyba po prostu nie czułem tutaj tak mocnej więzi, jak przy wcześniejszej pracy tego autora. Jednak i tą pracę muszę bardzo pochwalić, choć w zeszłym roku zdecydowanie były lepsze prace polskich twórców na tym polu, jak choćby "Nie przebaczaj".

Grafield: Tłusty koci trójpak #5

O naszym rudym, wiecznie głodnym (jak mój kot), nieznośnym i wrednym kocurze imieniem Garfield, pisałem już wielokrotnie. Dlatego tym razem opowiem o jego przeciwności, czyli najsłodszym kociaczkiem pod słońcem. Tak, mowa o Nermalu, pięknym, szarym, małym koteczku, który wie jak wyżebrać u ludzi absolutnie wszystko. Pojawił się on na paskach w 1979 roku, czyli jego postać trafiła już do pierwszego tłustego trójpaka. Od tamtego czasu przewijał się wielokrotnie, zaś Garfield wymyślał coraz to nowsze sposoby na pozbywanie się uzurpatora. Choć najczęściej wysyłała go do Abu-Dabi lub zwyczajnie wykopywał na śmietnik. Nigdy to jednak nie przeszkodziło Nermalowi powrócić.

Lou! #3: Struktura kryształu

Finalny tom serii jest... ostrym zawodem. Teoretycznie powinniśmy mieć opis dalszych losów Lou, która jest już dorosła, czy też dopiero co weszła w ten stan. Tymczasem to zbiór porwanych, w zasadzie nic nie wnoszących, historyjek. Nie za bardzo czułem tutaj więź z główną bohaterką oraz jej przyjaciółmi. Każde sercowe załamanie toczyło się w wybitnie sztampowy sposób, natomiast tytułowy kryształ jest absolutnie wzięty z czapy. Serio, tego wątku w ogóle nie powinno być, gdyż wprowadza jakąś science fiction bzdurę, burzącą opowieść, która dotąd była ciekawa. A na dokładkę mamy "Album filmowy" nawiązujący do średniego, w moim odczuciu, serialu aktorskiego.