11 września 2019

Kasia i jej kot #2

W drugim albumie "Kasi i jej kota" mamy wielką przeprowadzkę. Nawet nie jedną, bo w ich życiu wiele się zmienia.Najpierw wędrują do nowego domu, potem tata Kasi zakochuje się w Samancie, którą poznali pewnego razu na kempingu (patrz, poprzedni album). Ogólnie sporo się zmienia w życiu małej dziewczynki i jej nader energicznego kota.  A zmiany nieraz wychodzą na dobre, bowiem nie można tkwić w miejscu. Stagnacja nikomu nie służy, gdyż wrzuca nas w szpony rutyny, a ta zabija kreatywność. Na szczęście Kasia i jej kot Sushi nie narzekają na brak tego drugiego, gdyż mają ręce... to znaczy łapy, pełne roboty.

10 września 2019

Trylogia Nikopola

Powolutku zaczynam nadrabiać prace Enki Bilala, do których jakoś nie umiałem wcześniej zasiąść. Czemu? Chyba ze względu na specyfikę, nie tyle co rysunku, a scenerii oraz postaci występujących w jego pracach. Przełamałem się jednak i najpierw sięgnąłem po pierwszy tom "Bug", a obecnie "Trylogię Nikopola", którą niedawno wznowił w albumie zbiorczym Egmont. przyznaję, że tym razem czytało mi się to o wiele lepiej niż pierwszy z komiksów, choć drugi i trzeci album trylogii podobał mi się znacznie mniej od pierwszego. O ironio nie występuje w nim kobieta o błękitnych włosach (i nie tylko), która jest główną bohaterką pozostałych dwóch prac. Tytułowy Alcyd Nikopol jest byłym żołnierzem skazanym za dezercję i niewykonanie rozkazu na osobliwe więzienie w kosmosie. Otóż zamrożono go i wystrzelono w rakiecie w daleką przestrzeń. Jednak jego pojazd wraca po ponad 30 latach na Ziemię, gdzie dużo się zmieniło, a nad Paryżem unosi się osobliwy statek w postaci piramidy.

8 września 2019

BUG #1

Bardzo lubię komiksy o tematyce apokaliptycznej, moim ulubionym jest "Ygrek: Ostatni z mężczyzn", aczkolwiek sięgając po "Bug" nie miałem aż takich oczekiwań. Niemniej troszkę się zawiodłem, bowiem historia jest naprawdę ciekawa, dosadnie przedstawiająca współczesne zagrożenia płynące z nadmiernego uzależnienia społeczeństwa od cybernetyki, ale przy tym opowiedziana dość chaotycznie i na skróty. Osobiście rozpisałbym wiele wątków bardziej szczegółowo, nie skupiał się tyle na plotkach oraz nie skakał co scena na drugą stronę planety. To tylko kilka elementów, które utrudniały mi lekturę tej serii, a jednocześnie sam pomysł wciągnął mnie bez reszty.

Zakładnik

Komiksy Guya Delisle kojarzą mi się z humorystycznymi reportażami obyczajowymi, gdzie autor opisuje swoje doświadczenia z podróży do innych krajów. Dlatego z sporym zaskoczeniem przyjąłem "Zakładnika" opowiadającego losy Christophe'a Andre, który w lipcu 1997 roku został porwany przez bojówkarzy czeczeńskich walczących z Federacją Rosyjską. Przebywał wtedy w Nazraniu w Inguszetii, zaś po porwaniu przetransportowano go do Grozny w Czeczeni, gdzie spędził 4 miesiące. Komiks opowiada losy Christophe'a, jego przemyślenia gdy był w niewoli i ucieczkę oraz powrót do domu. Wydawać by się mogło, że takie dzieło kupi mnie od razu, bo uwielbiam literaturę tego typu, ale niestety główny bohater tego dramatu, trochę mnie irytował. Nie zrozumcie mnie źle. Nie uważam się za Rambo czy Jamesa Bonda, ale nie umiałbym w jego sytuacji tak biernie się zachowywać licząc na cud, który faktycznie nadszedł, bo Christophe uciekł tak naprawdę dzięki monstrualnemu szczęściu.

7 września 2019

XIII #1: Dzień Czarnego Słońca

w 1984 roku na świat przyszło jedno z najbardziej rozpoznawalnych dzieci duetu Jeana Van Hamme (scenariusz) i Wiliama Vance (rysunek). Mowa o serii "XIII" wzorowanej na książkach Roberta Ludluma poświęconych Jasonowi Bourne'owi. Dziś postaci wręcz ikonicznej dla wszelkiej maści książek oraz filmów szpiegowskich, gdzie samotny tajny agent walczy w zasadzie z każdym. Podobnie jest z tytułowym bohaterem tej serii komiksowej, który nosi tajemniczy tatuaż XIII i tak samo jak Bourne zostaje znaleziony na plaży, traci pamięć i stara się poznać swoją przeszłość. Reasumując - na pewnych polach jest to zamierzona kalka książek Roberta Ludluma, co w latach 80-tych okazało się być strzałem w dziesiątkę. A jak to wypada dziś? Przyznam się, że dopiero po raz pierwszy sięgnąłem po tą serię komiksów, choć wiele razy miałem okazję już to uczynić w przeszłości. Za dzieciaka byłem też wielkim fanem literatury Ludluma, ale obecnie gustuję raczej w innych gatunkach. Niemniej moja miłość do serii szpiegowskich, pełnych intryg, tajemnic i trupów pozostała, zatem zdecydowałem się w końcu nadrobić tą, na swój sposób haniebną, zaległość.

5 września 2019

Barakuda #4: Rewolty

Przyszło mi poczekać dość długo, nim zabrałem się za lekturę tego tomu. Najpierw wydawca obiecywał przysłanie go do recenzji, potem zamilkł, później znów się odezwał i w zasadzie nic z tego nie wynikło. Postanowiłem więc w końcu nie czekać i pożyczyłem sobie ten album od kumpla, który zbiera tą serię. Przyznaję, że po tak długim czasie musiałem odświeżyć sobie całą historię, bo wydarzyło się w niej całkiem sporo. Tytułowa Barakuda, czyli okręt piracki kapitana Blackdoga w zasadzie przemykał przez ten czas w tle. Akcja rozciąga się już na kilka dobrych lat, mamy tutaj przeklęty skarb w postaci drogocennego klejnotu, wiedźmy, Hiszpanów i walkę o władzę. Słowem - rasowy komiks przygodowy w klimatach korsarskich, z dużą domieszką brutalności. Dotąd trup padał gęsto na lewo i prawo, zaś w czwartym tomie jest go jeszcze więcej. Jednak, co dla mnie było najważniejsze, mamy ogrom istotnych zwrotów akcji, które sprawiły, że znów z większym zainteresowaniem zacząłem śledzić losy głównych bohaterów.

4 września 2019

Amatorskie talie #39: Nieśmiertelny zwiadowca

Dawno nie pisałem niż z serii Amatorskie talie do karcianki The Elder Scrolls: Legends, gdyż niewiele spędzam tam ostatnio czasu. Jednak jakiś czas temu wrócił do moich łask deck oparty na osłabieniach i krzykach, który w praktyce jest ponadczasowy. Zaszły w nim delikatne zmiany, bowiem wyszły karty, które bardzo mocno go wzmacniają, dając szansę wykaraskania się z wielu sytuacji. Oczywiście nie jest to talia idealna, ma swoje słabości, jednak prostota jej działania i intuicyjne wręcz prowadzenie sprawiają, że idealnie nadaje się dla osób początkujących. Do tego tego nie jest zbyt droga czy trudna w stworzeniu, co tylko uatrakcyjnia ją w oczach osób grających z doskoku lub po prostu zaczynających swoją przygodę z The Elder Scrolls: Legends.

2 września 2019

Wartości rodzinne (wydanie zbiorcze)

Zaznaczę na samym starcie - nie prosiłem Kultury Gniewu o ten komiks, nie jestem fanem prac Michała Śledzińskiego (z wyjątkiem pierwszego tomu zbiorczego Osiedla Swoboda), nie przepadam za tego rodzaju humorem, choć czasem lubię obejrzeć w podobnym stylu filmy. Dlatego byłem dość mocno zaskoczony gdy wydanie zbiorcze "Wartości rodzinnych" wpadło w moje ręce. Powiedziałem sobie jednak, że może po tytlu latach inaczej do tego podejdę, gdyż seria była pierwotnie wydawana od 2008 roku, a wiadomo że człowiek się rozwija (teoretycznie), gust mu się zmienia i tak dalej. Zatem usiadłem mając pod ręką, jak przystało na rasowego Polaka, gazowany napój pod ręką i coś do zagryzania. 

Ostatni żubr

Tomasz Samojlik jako biolog i popularyzator przyrody idealnie wpasował się z swoim hobby, czyli komiksem, w nurt uświadamiania ludziom, jak ważna jest natura. Obecnie najbardziej znany jest za sprawą Żubra Pompika, ale nie był to jedyny, a tym bardziej pierwszy, żubr w jego dorobku literackim. Poznajcie wznowione wydanie "Ostatniego żubra", które przybliży wam losy Puszczy Białowieskiej z 1919 roku, gdy Polska wróciła na mapy świata, ale nadal targały nią poważne niepokoje. Miedzy innymi za sprawą kłusowników oraz biedy, ginie na terenach puszczy ostatni żubr. Przynajmniej tak się wszystkim wydawało, bo jeden maleńki żuberek ocalał i szuka swych rodziców, nie zdając sobie sprawy ile czyha na niego niebezpieczeństw.

31 sierpnia 2019

Encyklopedia wczesnej ziemi

Kolejny tytułem na mojej dzisiejszej liście komiksów od Kultury Gniewu, jest "Encyklopedia wczesnej ziemi" autorstwa Isabel Greenberg. Jest to interesujące połączenie mitologii nordyckiej z wieloma innymi historiami wywodzącymi się z różnych kultur oraz religii. Wszystko za sprawą dwójki kochanków - jego pochodzącego z Północy i jej żyjącej na Biegunie Południowym. Niestety ich miłość zostaje poddana ciężkiej próbie bowiem pole magnetyczne Ziemi nie pozwala im się dotknąć, mimo, że znajdują się koło siebie. Komiks opowiada historię chłopca i dlaczego wyruszył on z swej rodzinnej krainy Nord oraz jak trafił na Biegun Południowy. 

Artur i złoty sznur

Dziś mam fazę na komiksy od wydawnictwa Kultura Gniewu, więc lecimy z jedną z ich nowości, a ile tego dziś wyjdzie to się dopiero okaże. Tak czy siak, przed chwilą skończyłem czytać obrazkową książkę dla dzieci pod tytułem "Artur i Złoty Sznur". Jako że główny bohater to mój imiennik, dałem już na wstępie przed lekturą +10 za prestiż. A co, Król Artur i te sprawy :) A tak na serio, książka okazał się być bardzo ciekawie skonstruowana, mocno pobudzająca moja wyobraźnię i świetnie bawiąca się mitologią nordycką. Tak, to genialna rzecz dla przedszkolaków, których możemy zarazić sięgnięciem po wiedzę związaną z Skandynawią czy Islandią, a te miejsca maja przebogatą historię. 

Long John Silver (tomy 1-4)

Postać Długiego Johna Silvera, pirata służącego na okręcie niesławnego kapitana Flinta, jest dziś wręcz kultowa. Tak samo jak książka "Wyspa skarbów" pióra Roberta Louisa Stevensona, do której często odnoszą się współczesne dzieła. "Long John Silver" jest jednym z nich, nie roszcząc sobie przy tym miana bycia kontynuacją przygód starego pirata oraz towarzyszącemu mu Doktora Liveseya, spisującego w swych dziennikach szalone przygody, które przyszło mu przeżyć. Czterotomowa seria stworzona przez Xaviera Dorisona (scenariusz) i Mathieu Lauffeay (rysunek i kolory), wydana u nas przez wydawnictwo Taurus Media, jest czymś naprawdę ciekawym. Z jednej strony nawiązującym mocno do książkowego pierwowzoru, z drugiej zaś dodaje sporo nowych elementów. Niestety od dawna nie było dodruku tej serii, dlatego można ją zdobyć tylko na rynku wtórnym, a tam potrafi mieć dość wygórowane ceny. Dlatego postanowiłem pożyczyć ją od kolegi, gdyż nie byłem pewien, czy chcę wydać takie pieniądze. Przeczytałem i... nadal mam zagwozdkę, bo z jednej strony chętnie bym to widział u siebie na półce, ale z drugiej nie koniecznie za pieniądze, które obecnie trzeba zapłacić.

30 sierpnia 2019

Wolverine: Staruszek Logan

Od wielu lat słyszałem, że Staruszek Logan pióra Marka Millara to rewelacyjny komiks. Pamiętam, jak swego czasu chodził nawet za dość spore pieniądze, gdyż brakowało dodruku, a zainteresowanie tym komiksem było spore. Wydawnictwo Egmont dodruk jednak zrobiło, komiks trafił w moje ręce i nareszcie mogłem go skonfrontować z serią pisaną przez Lemire, która bardzo mi się podoba. Muszę jednak przyznać, że Millar był pierwszy i jego wizja Staruszka Logana jest ciekawsza, choć nie powiem, aby zniechęciła mnie do dalszego śledzenia pracy Lemire, bowiem każda ma swój własny styl. Czy jednak "Wolverine: Staruszek Logan" to tak świetny komiks jak mi zapowiadano? I tak i nie, zależy od której strony na niego patrzę, bowiem ma kilka elementów, boleśnie irytujących podczas lektury. Od nich zresztą zaczniemy.

27 sierpnia 2019

Kapitan Phasma

Niedawno na D23 zaprezentowano wiele nowości ze stajni Disneya, w tym serial "Mandalorian", który ma wystartować na platformie Disney+ oraz Epizod IX głównej sagi. Powiem wprost - zwiastuny obu tych tytułów nie zrobiły na mnie najmniejszego wrażenia. Ostatni naprawdę udany, przynajmniej dla mnie, film z uniwersum Star Wars, to "Rogue 1". Cała nowa linia postaci, miejsc i filmów jest dla mnie coraz słabsza, dlatego z takim zamiłowaniem czytam Star Wars Komiks, gdzie są ciekawsi bohaterowie. Tym razem jednak mamy historię Kapitan Phasmy, która rozgrywa się zaraz po zniszczeniu bazy-planety Starkiller. Liczyłem na ciekawy scenariusz, bo w filmie Phasma w zasadzie nie ma wiele do powiedzenia, zaś w Epizodzie VIII po prostu przyszła i zeszła. Tak dosłownie. Niestety moje nadzieje okazały się płonne, bo jej postać nawet w komiksie wypada nijako.

22 sierpnia 2019

Deadpool #4: Śmieciowa opowieść

Uwielbiam postać Deadpoola, choć jego przygody bywają różnej jakości. Tym razem wypadło jednak bardzo zabawnie, a na dodatek było sporo akcji oraz, o ironio, sensu w scenariuszu. Otóż pewien pracownik banku prał pieniądze nowojorskich gangów i wtopił dość sporą kwotę w nieudany interes. Ci zażądali zwrotu gotówki, więc młodzika obleciał strach i pobiegł do bohatera do wynajęcia - Deadpoola. Pomysł zdawał się niezły, ale pojawiły się pewne komplikacje w postaci pięknej młodej kobiety z dość ognistym temperamentem. Mowa o Typhonid Mary, posiadającą zdolność pirokinezy. Deadpoola to nie tylko nie zniechęciło, ale w zasadzie rozgrzało, więc do akcji ściągnął Daredevila, Luke Cage i Iron Fista, a cała kompania wylądowała na... wysypisku śmieci.