Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Animacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Animacja. Pokaż wszystkie posty

20 maja 2022

Park Jurajski: Obóz kredowy (sezony 3-4)

To zadziwiające jak serial, na który zdaje się mało kto czekał, z naprawdę wysokiego poziomu w ciągu raptem 4 sezonów zszedł do parteru, następnie przedostał się do piwnicy i zaczął drążyć jej dno. Obóz kredowy mimo wielu wad posiadał jedną ogromną zaletę -scenariusz. Gdy rok temu prezentowałem moja opinię na temat dwóch pierwszych sezonów tej serii, którą znajdziecie TUTAJ, nie mogłem się doczekać kolejnego sezonu. Ten okazał się sporym zawodem i odgrzewanym kotletem, ale nic, absolutnie nic, nie przygotowało mnie na bezmiar debilizmów zawartych czwartym sezonie. I do tego odniosę się w tym materiale, bowiem na horyzoncie widzimy już wyraźnie piąty, finalny sezon całej serii. A obaw z nim związanym mam naprawdę sporo.

28 czerwca 2019

Miłość, śmierć i roboty

Długo się zbierałem do tego serialu, czy raczej serii krótkometrażowych filmów, ale gdy już zasiadłem przed ekranem telewizora, to obejrzałem całość jednym ciągiem. Co ważniejsze - na koniec byłem smutny, że nie ma więcej odcinków. Jest ich 18, a każdy trwa mniej więcej od 10 do 16 minut, wliczając w to intro i napisy końcowe. Praktycznie każdy, poza jednym, to film animowany, wykonany różną techniką. Dominuje tutaj jednak animacja komputerowa i to naprawdę najwyższych lotów. Cholera, jestem zdania że część filmów promujących gry Blizzarda wygląda przy tym jak przedszkole dla animatorów. Poważnie. Poziom dzieł spotykanych w tej serii, to naprawdę najwyższa półka, jeśli idzie o doznania wizualne. W przypadku scenariusza jest różnie, ale i tak w większości wypadków wypada on pozytywnie. BA! Żałowałem nawet że 5 z tych historyjek to raptem krótkometrażówki, bo aż się prosiło, aby je rozwinąć w pełnoprawne dzieła. Myślę, że już tym krótkim wstępem przekonałem niezdecydowanych, ale pozwólcie, że wyłożę wam sprawę bardziej szczegółowo :)

24 grudnia 2018

Opowieść wigilijna Myszki Miki

W roku, w którym przyszedłem na świat, miała premierę jedna z moich ulubionych animacji Disneya. Mowa o "Opowieści wigilijnej Myszki Miki" z 1983 roku. Film zagościł w mym sercu od pierwszego obejrzenia go w 1989 roku, gdy wujek przemycił go z Zachodniej strony. A przynajmniej tak brzmiała oficjalna wersja moich rodziców :) Był po angielsku, w bardzo słabej kopii, ale nie miało to znaczenia. Sknerus McKwacz w roli Ebenezera Scrooge'a, Myszka Miki jako jego pomocnik Bob Cratchit, czy Kaczor Donald w roli pełnego optymizmu siostrzeńca Scrooge'a. Dziś nadal kocham ten film równie mocno, ale patrzę na niego przez pryzmat ludzi go dubbingujacych. W oryginale wystąpili między innymi Alan Young, Will Ryan, Hal Smith, czy Wayne Allwine. W polskiej wersji natomiast Piotr Grabowski, Jarosław Boberek, Eugeniusz Robaczewski oraz Krzysztof Tyniec. Oprócz nich wiele, wiele innych osobistości świata dubbingu, budując wraz z Burny Mattisonem, odpowiedzialnym za reżyserię i scenariusz, magiczne święta w domu niejednego dziecka. Dziś postanowiłem przypomnieć o nim na moim blogu.

13 czerwca 2018

The Breadwinner

Kilka tygodni temu na Netflix pojawiła się animacja "The Breadwinner", której tytuł przetłumaczono jako "Żywiciel". Jest to adaptacja książki o tym samym tytule z 2000 roku, autorstwa Deborah Ellis, kanadyjskiej pisarki i aktywistki. To co mnie mocno zdumiało, to fakt że książka jest literaturą dziecięcą, a jej treść w wielu punktach mocno odbiega od tego co zobaczymy w animacji. Ta jest skierowana zdecydowanie do dojrzalszego odbiorcy i, w mojej opinii, skupia się na sednie problemu. "The Breadwinner" to bardzo mocny dramat, opisujący losy kobiet w Afganistanie, po tym gdy władzę przejęli tam Talibowie. Film skupia się właśnie na tym problemie, nie wciskając kilku kiczowatych zagrywek z książki. Dodaje też pewien bardzo ważny wątek, ściśle związany z kulturą Arabską, a dziś już niestety zapomniany. Snucie opowieści

19 stycznia 2018

Filmowy Piątek: Dzielna pani Brisby

Ten film jest jedną z najważniejszych animacji mojego dzieciństwa oraz całego dorosłego życia. Mroczna, poważna baśń, mieszająca w sobie elementy fantasy oraz nauki. "The Secret of NIMH", u nas znany jako "Tajemnica IZBY" albo "Dzielna pani Brisby, to swego rodzaju unikat. Powstał na początku lat 80-tych i zadebiutował w amerykańskich kinach w 1982 roku. Odniósł kasowy sukces, udowadniając tym samym, że widzowie chcą poważnych animacji. W tym filmie piękna, kolorowa kreska, łączy się z mrokiem, miejscami przechodząc niemal w horror. Jest to jednak połączenie dramatu z filmem akcji, bo tej nie można mu odmówić. Poważny temat, poruszany w świecie małych zwierząt, walczących o życie i lepsze jutro. O nadzieję, którą przed dała im mała myszka imieniem Jonathan Brisby. Teraz nadszedł czas, aby jego żona dokończyła to, co zaczęło się w mrokach przeszłości, o której wielu chciałoby zapomnieć.

12 stycznia 2018

Filmowy Piątek: Zakochany pingwin

W latach 90-tych XX wieku powstało wiele wspaniałych filmów. W tym animacji, niekoniecznie ze stajni Disneya. . Jednym z takich przykładów jest "Zakochany pingwin", musical gdzie głównymi bohaterami są Pingwiny Adeli, lub też inaczej Pingwin białooki. Te małe ptaki zamieszkujące wybrzeża Antarktydy, mają osobliwy zwyczaj. Otóż w porze godów samce szukają jak najładniejszego kamyka, który potem wręczają swojej wybrance. Jeśli samica przyjmie podarek, pingwiny łączą się w parę na całe życie. Nie inaczej wygląda to w przedstawionej tu animacji, a głównymi bohaterami są nieśmiały Hubie, jego wielka miłość, zresztą odwzajemniona, imieniem Marina i rywal Drake, ogromny, silny i okrutny pingwin, zamieszkujący wyspę czaszki. Jak łatwo się domyślić, Hubie szybko wpada w tarapaty, stając oko w oko z rywalem. Po przegranej bitwie trafia na statek ludzi, gdzie spotyka bardzo osobliwego sojusznika. Walecznego pingwina złotoczubego imieniem Rocko. Jednak prawdziwa przygoda, ma się dopiero zacząć.

Filmowy Piątek: Stalowy gigant

W 1999 roku do kin trafiła animacja, który okazał się finansową klęską dla studia Warner Bros. "Stalowy gigant" okazał się za trudny dla najmłodszej widowni, a niestety film był pod nią promowany. Tymczasem pod płaszczem sympatycznie wyglądających rysunków, garści humorystycznych zagrywek i pięknej muzyki, kryje się poważny dramat. W całość umiejętnie wkomponowano paranoję jaka pojawiała się podczas pierwszych dwóch dekad Zimnej Wojny oraz rozbudowaną definicję poświęcenia. Tak, też było dużo mowy o przyjaźni, oddaniu i wierności, ale to właśnie poświęcenie jest najważniejszym punktem tego filmu. Nie było zatem szans, aby taka produkcja, kosztująca blisko 70 milionów dolarów, zwróciła się z kin. Na szczęście po dziś dzień trwa z nami w formie DVD, po które chętnie sięgam, a patrząc po wypowiedziach na różnych forach tematycznych, młodzi rodzice podsuwają tą animację swoim pociechom. Dziś przypomnimy sobie to wielkie dzieło oraz powiemy, dlaczego warto przedstawić je młodemu pokoleniu, z nadzieję, że uczynią to samo w przyszłości.

5 stycznia 2018

Filmowy Piątek: Troll w Nowym Jorku

Będąc dzieckiem, a w praktyce już nastolatkiem, bo miało się te dwanaście lat, byłem dumnym posiadaczem kasety VHS z bajką "Troll w Nowym Jorku", która ukazała się w 1994 roku. Zakupiona za nie małe pieniądze na gdyńskim targowisku, gdzie handlarze oferowali najróżniejsze filmy, puszyłem się jak paw, mając ten tytuł w swej coraz większej kolekcji. Dziś wracam do niego sporadycznie na You Tube, gdyż kaseta została w praktyce zajechana. "Troll w Nowym Jorku" zdobył w Polsce dość spory rozgłos, ale w USA film przegrał z innymi, podobnymi produkcjami. Warto jednak sobie go przypomnieć, bo fabuła nie jest zła, tylko troszkę mało dopieszczona i miejscami rozwodniona. Z drugiej strony, całość ma bardzo mocne przesłanie, a rysunek po dziś dzień trzyma dość wysoki poziom. Zapraszam was zatem do kalejdoskopu wspomnień i wyruszenia w podróż po snach wraz z Trollem Stanley'em i jego czarodziejskimi zdolnościami.

Filmowy Piątek: Dziadek do orzechów (1990)

"Dziadek do orzechów" to słynna opowieść, znana wielu osobom, głównie jako balet, do którego muzykę skomponował rosyjski kompozytor Piotr Czajkowski. Premiera tego muzycznego arcydzieła, miała miejsce w grudniu 1892 roku, na deskach Teatru Maryjskiego w Petersburgu. Jednak korzenie wspomnianej baśni są dużo głębsze. Napisana przez niemieckiego pisarza i poetę E.T.A. Hoffmanna, światło dzienne ujrzała w postaci książki już w 1816 roku w Berlinie. Szybko na język francuski przełożył baśń Aleksander Dumas, który napisał "Hrabiego Monte Christo" czy "Trzech muszkieterów". Zatem "Dziadek do orzechów od samego początku swego istnienia obracał się w doborowym towarzystwie. W XX wieku powstało zatem kilka sztuk teatralnych, filmów fabularnych oraz animacji. Z tych ostatnich jedna utkwiła mi szczególnie w pamięci oraz sercu. Wyreżyserowana przez Paula Schibli, do której scenariusz napisała Patricia Watson, ukazał się na ekranach kin w 1990 roku. Zyskał spory rozgłos, a do Polski trafił niedługo potem i często był emitowany w telewizji. Dlaczego akurat ta konkretna wersja mnie zauroczyła? Bo nie tylko w miarę wiernie trzyma się literackiego pierwowzoru, ale również potrafi być mroczna, jest przecudnie narysowana i posiada doborową obsadę aktorską. Dziś sobie ją przypomnimy.

13 kwietnia 2017

Piorun

Gdy "Piorun" wszedł do kin było o nim głośno. Nie tylko dzieło Pixara, co już samo w sobie było wyznacznikiem jakości, ale również w 3D, choć już wtedy zaczynało wychodzić coraz więcej filmów w tej technologii. Dziś jest ona powszechna i rozwinęła skrzydła, jednak nadal wiele osób woli oglądać filmy w 2D ponieważ mniej męczą oczy. No i bilety są tańsze. Jednak "Piorun" na tym polu się nie zestarzał i po dziś dzień wygląda dobrze. Zresztą jeśli idzie o warstwę wizualną to niemal wszystkie dzieła Pixara są ponadczasowe. Co jednak ze scenariuszem? Cóż, tutaj już tak różowo nie jest. W dniu premiery nie powalał jakoś świeżością i unikalnością, a mimo to film umie przykuć uwagę widza, choć nie za sprawą tytułowego psa, a kotki oraz chomika. Wróćmy zatem do przygody jaką przeżyli Piorun, Marlenka i zwariowana kula puchu zwana Attylą.

27 marca 2017

Odlot

Każdy z nas marzy czasem o podróżach. Zwłaszcza o takich zwariowanych, pełnych przygód i dziwnych towarzyszy, którzy niespodziewanie stają nam na drodze. Pixar tworząc "Odlot" pomyślał zatem co by tutaj zaserwować nie tylko młodszym widzom, ale także dorosłym odbiorcom. Wiadomo nie od dziś, że potrafią robić świetne animacje, stawiając na jakość, choć nie zawsze im to wychodzi. Jednak w 2009 naprawdę się popisali, dając film, w którym pierwsze dziesięć minut potrafi wycisnąć z oczu widza więcej łez niż nie jeden poważny dramat.

23 marca 2017

Roman Barbarzyńca

Skandynawowie mają specyficzne poczucie humoru, jednak w przeciwieństwie do anglików, wielokrotnie trafiali w mój gust. Nie inaczej było i tym razem, gdyż "Roman Barbarzyńca" to naprawdę dobra, choć nie jakaś rewelacyjna, satyra pewnych stereotypów dotyczących świata fantasy. Mamy tutaj zatem skóry, parodię BDSM, gołe klaty i tonaż testosteronu w cherlawym ciele tytułowego Romana. Z tego powodu na wstępie trzeba powiedzieć jasno - to nie jest film przeznaczony dla dzieci. Mimo krążących po sieci opinii, lepiej nie serwować jej maluchom z dwóch powodów. Po pierwsze nie zrozumiałyby połowy gagów, a po drugie zawiera treści, które z pewnością nie są wskazane dla tak małego widza, czy nawet nastolatka. Jednak jeśli jesteśmy dojrzałymi odbiorcami, mającymi dystans do siebie i świata to "Roman Barbarzyńca" może okazać się tym co idealnie sprawdzi się nie tylko na jesienny wieczór. Czemu? odpowiedź znajdziecie poniżej.

22 czerwca 2016

Zwierzogród

Ostatnimi czasy zacząłem powątpiewać w powrót animacji, które zarówno bawiły jak i uczyły. Efekt ten pogłębiło, dla mnie naprawdę drętwe oraz zwyczajnie słabe, W głowie się nie mieści, promujące bezstresowe wychowanie, gdzie wyolbrzymia się sztucznie problemy zamiast się im przeciwstawić. Jednak na początku tego roku na horyzoncie zaświtał Zwierzogród, czy też raczej Zootopia, co o wiele lepiej oddaje charakter tej produkcji. Niby bajka dla dzieci, a tak naprawdę dostajemy rasową komedię kryminalną, pokroju Gliniarza z Beverly Hills czy Zabójczej broni, z tym wyjątkiem, że tutaj nikt do nikogo nie strzela. No... prawie.

2 kwietnia 2016

Kung Fu Panda 3

Od pierwszego spotkania z sympatyczną pandą imieniem Po, marzącą o byciu mistrzem kung-fu, minęło bez mała 8 lat. Przez ten czas nasz grubasek trochę zmężniał, jednak nadal pozostał tym samym, mocno roztargnionym wesołkiem, mającym więcej szczęścia niż rozumu. Tym razem przyjdzie mu się zmierzyć z dawnym przyjacielem mistrza Oogway, Generałem Kai, który ostatnie 500 lat z kawałkiem spędził w Krainie Dusz, gdzie został wygnany. Teraz powraca, rządny zemsty na swym dawnym przyjacielu, zaś Po będzie musiał stawić czoła nie tylko jemu, ale także swej własnej przeszłości.

26 lutego 2016

W głowie się nie mieści

Pixar sięga po kolejną ze sprawdzonych recept, jaką kiedyś dał kinu, francuski serial Było sobie życie. Tym razem jednak zamiast komórek mamy emocje, kształtujące nasz charakter. Pomysł zaiste ciekawy, jednak wykonanie mocno trąci zwykłą głupotą. W głowie się nie mieści zostało nominowane w tym roku do Oscarów startując koło Marnie. Obie te produkcje pod pewnym kątem są podobne - opisują depresję młodej, dwunastoletniej dziewczynki, która samotnie próbuje ją zwalczyć. Jednak obraz Pixara, nie posiada niczego co mogłoby mu pozwolić choćby się zbliżyć do japońskiego arcydzieła.