Są takie komiksy, po lekturze których w głowie czytelnika brzmi tylko jedno zdanie: "Co ja, k***a, właściwie przeczytałem?". Dokładnie to określenie towarzyszyło mi niemal na każdym kroku, podczas lektury "Pięknej ciemności". Jest to czysty surrealizm, miejscami tak porąbany, że mózg potrafi się wyłączyć. Chyba każdy kto będzie miał styczność z tym komiksem, dojdzie do własnych wniosków, które ewentualnie będą się w jakiejś części pokrywać z opiniami innych ludzi. Bo fabuła tego dzieła, jest naprawdę mocno poryta. Przedstawię zatem moje odczucia, które towarzyszyły mi podczas tej, nad wyraz dziwnej, przygody. Zacznijmy zatem od samego początku, czyli trupa małej dziewczynki, porzuconego w głębi lasu.
Strony
- Strona główna
- Unboxingi
- Book & Comics Report
- TOP 12
- Gry planszowe
- Elektroniczne gry planszowe
- Gry PC
- Dlaczego nadal gram w...
- Obejrzane w kinie
- Filmy i Seriale
- Komiksy i mangi
- Książki
- The Elder Scrolls: Legends
- Spoiler Alert
- Męskim okiem
- Pajęczym okiem
- Kuźnia Pomysłów
- Wydane książki
- Komiksowa baza danych
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Surrealizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Surrealizm. Pokaż wszystkie posty
6 listopada 2018
23 lutego 2018
Bośniacki płaski pies
Rozpad Jugosławii rozegrał się na moich oczach, gdy byłem szczenięciem. Oglądając tragiczne zdjęcia oraz relacje w telewizji, relacjonującej wojnę na Bałkanach, nie ogarniałem pełni jej tragedii. Dopiero wojna domowa z 1992 roku, trwająca blisko 4 lata, uświadomiła mi jak niszczycielska siła uderzyła w ten region. "Bośniacki płaski pies" opowiada o jej skutkach. Ruinach dzieła, które w czasie Zimnej Wojny wzniósł Josip Tito, wielki człowiek, umiejący trzymać ludy zamieszkujące Jugosławię, w solidarności. Gdy zmarł w 1980 roku, wszystko zaczęło się sypać, a apogeum tego efektu domina miało miejsce właśnie w latach 1992-1996 oraz potem aż do 1998, gdy dochodziło do masowych czystek etnicznych. Komiks Maxa Anderssona i Larsa Sjunnessona świetnie pokazuje ogrom zniszczeń, jaki strawił te region. Autorzy wykorzystali do tego surrealizm, tworząc bardzo pomysłowe, a zarazem przerażające dzieło. Warte jednak tego, aby je przeczytać i zrozumieć, czego dopuszczono się w tamtym rejonie.
25 września 2017
Bardo #1: Stolp
Ten komiks sprawił mi sporo kłopotu, zarówno od strony scenariusza jak i rysunku. W pierwszym wypadku ciekawy pomysł szybko zaczął mi umykać pod tonażem filozoficznych, rozwlekłych przemyśleń głównego bohatera,które często można było zwięźlej i lepiej uformować. W drugim, styl rysunku nie należy do moich ulubionych, jednak tutaj potrafił on bardzo dobrze oddać złowrogą oraz psychodeliczną rzeczywistość przedstawionego świata. Dlatego napisanie recenzji "Stolp" zajęło mi bardzo dużo czasu, bo podchodziłem do tego komiksu aż trzy razy. Co więcej jest to pierwsza część z czterech, opisująca losy miasta Bardo - ostatniego przyczółka ludzkości, która właśnie wymiera. Jak zatem finalnie oceniłem ten z jednej strony interesujący z drugiej zaś mocno wtórny projekt? Cóż... powiedzmy, że dwuznacznie.
7 lipca 2017
Bellmer. Niebiografia
Nigdy nie byłem wielkim fanem surrealizmu w sztuce, nie ważne jakiej. Jestem nieskomplikowanym człowiekiem lubiącym prostotę i wszelkie "dziwactwa", że się tak niefachowo i prostacko wyrażę, zwyczajnie do mnie nie trafiają. Swego czasu nawet naraziłem się czystym przypadkiem znawcom sztuki w Muzeum Narodowym w Krakowie, gdzie za żeńskie narządy płciowe wziąłem rzeźbę mającą ponoć przedstawiać żyrafę. Cóż, nie posiadam dostatecznej wiedzy i wyobraźni aby móc ogarnąć takie rzeczy. Jednak Hans Bellmer, którego prace zawsze mnie przerażały (w dzieciństwie dosłownie), jest mi trochę znany gdyż odcisnął on swój ślad w rozrywce masowej. Choćby w grze "Silent Hill 2" (przeciwnik o nazwie Mannequin, który wystąpił też w filmie w formie bardziej rozbudowanej) czy był inspiracją dla Mamoru Oshii przy pracach nad "Ghost in the Shell". Teraz przyszło mi zaś przeczytać komiks "Bellmer. Niebiografia" stworzony przez Marka Turka i przyznaję, że po zakończeniu lektury mam mieszane odczucia.
24 sierpnia 2016
Testując Apokalipsę
Czy zastanawialiście się kiedyś jak bardzo jesteście uzależnieni? Nie od papierosów, wódki czy seksu, ale innych, bardziej niewinnie wyglądających używek jak samochód, praca, pogoń za modą czy chęć wpasowania się w "jedyną słuszną wizję świata". Testując Apokalipsę to komiks trudny, głównie z powodu abstrakcyjnego przedstawienia naszych codziennych, wielkomiejskich słabości oraz nałogów. Jednocześnie jest na tyle ważny, że każdy, szczególnie zaś "Pan/Pani z Wielkiego Miasta", powinien go przeczytać. Dotyka on bowiem spraw, uchodzących w pewien sposób za tabu. No bo przecież ja mogę to rzucić w każdej chwili, mogę się bez tego obejść. Ile razy sobie powtarzamy to kłamstwo, wrzucając je potem do szuflady z gigantycznym napisem "Nie otwierać". Właśnie na tym polega nasze codzienne tabu, ludzi z Wielkiego Miasta, światowych i wykształconych. Sami tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy tylko szczurami laboratoryjnymi umieszczonymi w wielkim, betonowo-szklanym labiryncie nad którym unosi się jaskrawy neon krzyczący "Apokalipsa". To tabu łamie w swej pracy Tom Kaczynski, w ciekawy i bardzo dosadny sposób obrazując nasze codzienne nałogi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




