Nigdy nie byłem wielkim fanem surrealizmu w sztuce, nie ważne jakiej. Jestem nieskomplikowanym człowiekiem lubiącym prostotę i wszelkie "dziwactwa", że się tak niefachowo i prostacko wyrażę, zwyczajnie do mnie nie trafiają. Swego czasu nawet naraziłem się czystym przypadkiem znawcom sztuki w Muzeum Narodowym w Krakowie, gdzie za żeńskie narządy płciowe wziąłem rzeźbę mającą ponoć przedstawiać żyrafę. Cóż, nie posiadam dostatecznej wiedzy i wyobraźni aby móc ogarnąć takie rzeczy. Jednak Hans Bellmer, którego prace zawsze mnie przerażały (w dzieciństwie dosłownie), jest mi trochę znany gdyż odcisnął on swój ślad w rozrywce masowej. Choćby w grze "Silent Hill 2" (przeciwnik o nazwie Mannequin, który wystąpił też w filmie w formie bardziej rozbudowanej) czy był inspiracją dla Mamoru Oshii przy pracach nad "Ghost in the Shell". Teraz przyszło mi zaś przeczytać komiks "Bellmer. Niebiografia" stworzony przez Marka Turka i przyznaję, że po zakończeniu lektury mam mieszane odczucia.
Strony
- Strona główna
- Unboxingi
- Book & Comics Report
- TOP 12
- Gry planszowe
- Elektroniczne gry planszowe
- Gry PC
- Dlaczego nadal gram w...
- Obejrzane w kinie
- Filmy i Seriale
- Komiksy i mangi
- Książki
- The Elder Scrolls: Legends
- Spoiler Alert
- Męskim okiem
- Pajęczym okiem
- Kuźnia Pomysłów
- Wydane książki
- Komiksowa baza danych
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bellmer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bellmer. Pokaż wszystkie posty
Subskrybuj:
Posty (Atom)
