Pokazywanie postów oznaczonych etykietą No one lives. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą No one lives. Pokaż wszystkie posty

19 października 2016

Nikt nie przeżył

Bardzo rzadko sięgam po slashery, gdyż większość z nich jest zrobiona na jedno kopyto. Nie straszą, nie trzymają w napięciu, ofiary są skończonymi debilami, zaś morderca nieśmiertelną maszyną do zabijania, o inteligencji zbliżonej do planktonu. Jednak w tym oceanie posoki, czasem trafia się perełka, która potrafi pozytywnie zaskoczyć. W dobie cyfryzacji, gdzie filmy legalnie można oglądać w Internecie, mamy możliwość szukania i próbowania niemal wszystkiego. Dlatego mimo sporych obaw postanowiłem sięgnąć po No one lives i uczciwie muszę przyznać - nie zawiodłem się. Mimo swej przewidywalności, film potrafi zaskoczyć w kilku momentach, ma sensownie poprowadzoną fabułę i (o dziwo) zachowanie wszystkich postaci jest często logiczne. Nie mówimy tu o czymś wielkim czy tym bardziej wybitnym, jednak na tle konkurencji dostajemy tutaj porządny kawał kina grozy.