Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yuji Iwahara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yuji Iwahara. Pokaż wszystkie posty

26 sierpnia 2017

Dimension W #6

"Dimension W" to strasznie nierówna seria, co już kiedyś zaznaczyłem. Obecny tom jest tego dowodem, bo po pierwszej strasznie nudnej i wlokącej się części, druga jest o wiele ciekawsza. Książę Salva wraz z swym młodszym bratem i zbieraczami, którzy przyjęli wyzwanie, lecą na Wyspę Wielkanocną. Cel misji jest utajniony, zaś sama wyspa po wypadku z ogniwami jaki miał miejsce kilka lat temu, uległa całkowitej deformacji. Jest tam mało energii z wymiaru W, co sprawia, ze ogniwa nie działają sprawnie, zaś miejscami panuje tak zwana Pustka - miejsce całkowicie pozbawione energii, a co za tym idzie materii. Swoisty paradoks według praw fizyki. Jednocześnie na wyspę zmierza Mabuchi oraz Mira, z swoją własną misją, nie wiedząc że przyjdzie im stanąć do walko o bardzo unikalne ogniwo.

11 czerwca 2017

Dimension W #5

Przyznaję, że gdy pierwszy raz miałem styczność z serią "Dimension W" to kompletnie mnie ona nie kupiła. Wyraziłem zresztą to dość jasno w swej recenzji, a mimo to sięgnąłem po drugim tom, potem po następny oraz następny i tak dobrnąłem do piątego albumu, a obecnie wyczekuję następnego. Powiedzmy sobie jasno na wstępie - to nie jest wybitna seria. Daleko jej do takich sław jak "Ghost in the shell", "Hellsing" czy "Berserk". W praktyce nie ma co się równać z żadną serią otoczoną mianem kultowej i co najwyżej może im czyścić buty. Mimo to "Dimension W" wciąga. Nie umiem wyjaśnić dlaczego, bo to bardzo przeciętny cykl, który ma co prawda ciekawsze momenty, ale żaden aspekt komiksu nie wybija się ponad schemat. Klasyczne postacie samotnika z mroczną przeszłością i androida próbującego odnaleźć swój cel istnienia, wielka korporacja, tajemnicze wynalazki przeszłości, sekretne zniknięcie naukowca, który wydaje się jakby zwariował i dwulicowe postacie udające przyjaciół głównych bohaterów. To wszystko było wałkowane wiele razy, a mimo to w "Dimension W" wypada wyśmienicie i przyciąga jak magnes. Szczególnie w piątym tomie, gdyż tutaj w końcu poznajemy mroczną przeszłość głównego bohatera. I co ważniejsze - jest ona ciekawa.

5 czerwca 2017

Dimension W #4

Tom czwarty jest płynną kontynuacja wydarzeń z poprzedniego albumu i zawiera finał tajemniczego śledztwa jakie prowadzą Mira, Kyouma oraz jego przyjaciel sprzed lat Albert. Źródłem opowieści o duchach mordujących nad jeziorem Yosogami jest wypadek wywołany 21 lat temu przez ogniwo zwane "Numerem". To niezwykłe urządzenie, powstałe jeszcze w czasach gdy nie było na Ziemi olbrzymich wież zasilających ogniwa, uwięziło ofiary wypadku w Wymiarze W. Te zaś pragną zemsty na "żywych" i gdy otwiera się furtka przybywają po to co im się należy. Jednak nie tylko NTE i Kyouma szukają tajemniczego ogniwa, ale także inni zbieracze, a pośród nich są ludzie nie bojący się zrobić wszystkiego dla pieniędzy. Pytanie tylko czy warto, gdyż sekret jeziora Yosogami jest o wiele bardziej skomplikowany niż mogłoby się zdawać.

3 czerwca 2017

Dimension W #3

Pierwszy tom "Dimension W" niespecjalnie mnie porwał, drugi natomiast szybko zmienił nastawienie do całej serii, na bardziej pozytywne. Dlatego po kolejny tom sięgnąłem z wielką chęcią i przyznaję, że się nie zawiodłem. Co prawda początek jakoś mną nie porwał, a całość zapowiadała się na klasyczną opowieść o "duchach" rodem z klasycznych kryminałów, jednak Japończycy potrafią zaskakiwać. Akcja trzeciego albumu zabiera nas nad jezioro Yasogami, gdzie doszło do zagadkowego morderstwa sławnego pisarza tanich horrorów. Koyuma wraz z Mirą zostają zwerbowani przez Alberta, starego druha z czasów wojska naszego głównego bohatera, do zbadania tej sprawy. NTE ma bowiem podstawy do obaw, zaś Albert jest pewien, że całe wydarzenie ma jakiś związek z katastrofą jaka miała miejsce nad jeziorem 21 lat wcześniej. Wyjaśnieni okazuje się być dość zaskakujące.

22 października 2016

Dimension W #1

Lubię gatunek science fiction, choć w mangach nie specjalnie mi od podchodzi. Z tego powodu z pewnym oporem, co w tym wypadku może brzmieć nieco ironicznie, sięgnąłem po Dimension W. Na początku faktycznie średnio mi się to czytało i biło po oczach wieloma mordowanymi w nieskończoność schematami. samotnik nie lubiący zbytnio współczesnej technologii, ale będący świetny w tym co robi, samotny robot przejawiający w pełni ludzkie zachowania i legendarny naukowiec, ginący tragiczną śmiercią. Brzmi znajomo? Kto ma teraz przed oczami film Ja, Robot niech podniesie rękę. Założę się, że widziałbym teraz spory las rąk, jednak mimo wszystko Dimension W potrafi zaskoczyć. Pozytywnie zaskoczyć, choć to nadal w wielu punktach odgrzewany w mikrofali kotlet.