23 października 2016

Istanbul

Witajcie w Stambule, Osmańskiej perle leżącej nad morzem Marmara, bramie do orientu i mieście gdzie można kupić praktycznie wszystko. To tutaj przyjdzie graczom zmagać się w walce o szlachetne kamienie zwane rubinami. Tak. Istanbul, odnoszący się nazwą do nazwy prowincji, to klasyczne euro osadzone w temacie orientu. Mechanicznie powiela sporo sprawdzonych schematów, mimo to jednak działa i prezentuje się ciekawie. Czy coś tą grę wyróżnia na tle konkurencji? Szczerze mówiąc - niespecjalnie. W zasadzie nie umiem wskazać niczego co by mną wstrząsnęło, zaskoczyło albo zdziwiło w tym tytule. Z drugiej strony nie wymagałem tego sięgając po pudełko z ta grą. Zatem pytanie powinno brzmieć: czy warto kupić Istanbul i w niego grać? Tutaj odpowiedź jest prosta - Tak.

Klasyka w oriencie

Jeśli ktoś zna sporo gier ekonomicznych, to szybko znajdzie tutaj podobieństwa do całego wachlarza innych tytułów. O jakości wykonania gry pisałem szeroko w unboxingu, zatem aby nie przedłużać od razu przedstawię mechanikę. Słowem wstępu warto jednak dodać, że gra jest bardzo prosta w opanowaniu zasad dzięki czemu spokojnie można ja zaserwować nawet totalnym laikom. Nie jest to zbyt często spotykane pośród większych tytułów z gatunku euro, zaś Istanbul z pewnością można go do nich zaliczyć.

Dodatkową zaletą tej gry jest wyważona ilość miejsca zajmowanego na stole, nawet przy komplecie graczy. Wszystko za sprawą prostego triku - większość elementów znajduje się na planszy, zbudowanej z 16 płytek. Tutaj mamy kilka opcji. Możemy zbudować ją w wersji podstawowej, tak jak sugeruje instrukcja, losowej lub w wariancie "Na skróty" skracając tym samym czas rozgrywki. Niemniej zawsze jest to obszar 4x4 zbudowany z prostokątów. Następnie wedle wytycznych z instrukcji (są też zawarte na konkretnych kafelkach lokacji) umieszczamy dodatkowe znaczniki jak rubiny, płytki popytu czy meczetów, pionki i inne znaczniki. Pieniądze oraz karty bonusów układamy koło planszy tworząc w ten sposób bank zasobów. Gracze zaś otrzymują swoją planszę wózka, plansze pomocy podręcznej i monety w ilości zależnej od umiejscowienia w kolejce (pierwszy gracz najmniej, a każdy kolejny o 1 więcej od poprzedniego). Na koniec dobierają na rękę po jednej karcie bonusowej i można zacząć zabawę.


Pojedyncza tura gracza podzielona jest na cztery fazy, z których dwie mogą, ale nie muszą, wystąpić.
* Ruch - ta akcja wystąpi zawsze. Gracz przemieszcza się swoim stosem pionów kupca i pomocników o 1 lub 2 pola i wykonuje jedną z czynności. Odkłada na plansze żeton pomocnika ze stosu lub jeśli żeton pomocnika już tam jest to dokłada go do stosu.
* Spotkanie innego kupca - faza ta zachodzi opcjonalnie tylko wtedy gdy kupiec gracza zakończy ruch na lokacji z innym kupcem/kupcami. Musi wtedy ich właścicielom zapłacić po dwa Liry.
* Akcja - faza obowiązkowa. Gracz rozgrywa lokację na której zakończył ruch jego kupiec. Jeśli zabrakło kupcowi pomocników w stosie (poruszył się sam żeton kupca) gracz musi spasować. Można też spasować z własnej woli, ale pomocnik i tak pozostanie na lokacji.
* Spotkanie innych postaci - faza opcjonalna. Jeśli na lokacji rozegranej w tej turze przez gracza są piony człona rodziny (dowolnego gracza), Burmistrza lub Przemytnika to teraz może je rozegnać w dowolnej kolejności.

Po rozegraniu tury kolejka przechodzi na następną osobę i tak w kółko. Zabawa dobiega końca gdy któryś z graczy uzbiera 5 (6 w rozgrywce dwuosobowej) rubinów. Wtedy kolejka rozgrywających musi wrócić do osoby która zakończyła partię (ta osoba już nie rozgrywa tury) i wyłaniamy zwycięzcę. W przypadku remisów mamy szereg wytycznych potrafiących rozstrzygnąć kto tak naprawdę wygrał.


Grywalny suchar

Istanbul to porządny przedstawiciel swego gatunku. Taki klasyk współczesnych eurogier, których mamy bez liki na sklepowych półkach. Posiada też ich standardowe wady - brak klimatu, wypada średnio w rozgrywkach dwuosobowych (choć i tak lepiej niż konkurencja) oraz nie wnosi nic nowego do gatunku. Z drugiej strony gra się w niego bardzo przyjemnie, posiada bardzo niski próg wejścia i trafia w serca zarówno mózgowców jak i laików. Dla tych pierwszych jest ciekawym przerywnikiem czy odpoczynkiem od rasowych ekonomii, dla drugich może okazać się w samej rozgrywce nie lada wyzwaniem, ale jednocześnie nie zniechęcającym do gatunku. Do tego wygląda ładnie, jest wykonany, od strony materiałów, bardzo porządnie, ma prosto napisaną instrukcję i nie zarżnie naszego portfela. Dlatego polecam sięgnąć po tą pozycję, nie tylko fanom gatunku, ale ogólnie każdemu, kto lubi gry planszowe.

Plusy:
* bardzo niski próg wejścia
* rozgrywka zmuszająca do wysilenia szarych komórek
* oprawa graficzna
* jakość elementów
* solidnie opracowana instrukcja
* zajmuje mało miejsca na stole (jak na eurogrę)
* wiele dróg prowadzących do zwycięstwa

Minusy:
* niczym szczególnym nie wyróżnia się na tle konkurencji
* łatwo o efekt kuli śnieżnej w rozgrywkach dwuosobowych
* brak klimatu

Ocena - 7,5/10