17 czerwca 2016

Goool Mistrzostwa

Euro 2016 trwa w najlepsze. Wszyscy fani piłki nożnej spędzają każde popołudnie i wieczór przed ekranem monitorów lub telewizorów śledząc zmagania 24 drużnych, w tym reprezentacji Polski. Tymczasem fani gier planszowych mogą zasmakować gry nawiązującej do wyżej wspomnianych wydarzeń. Mowa o drugiej edycji Goool, który otrzymał tym razem podtytuł Mistrzostwa. Poprzednia edycja nie wypadła za dobrze, będąc totalnym przeciętniakiem, zupełnie jak nasza reprezentacja w ostatnich latach. Jak wypadło to tym razem? Cóż, w unboxingu żywiłem sporo nadziei, w duchu powtarzałem sobie, że będzie dobrze... jednak mimo wszystko, było jak zwykle.

Duży i mały stadion

Rozgrywka może toczyć się na dwóch planszach. Małej, będącej w praktyce odnowieniem poprzedniej edycji gry, oraz dużej, czyli jej nowym obliczem. W praktyce to co różni oba warianty to wielkość boiska oraz ilość piłkarzy na nim. W pierwszym wypadku drużyna składa się z 5 zawodników, zaś w drugim z pełnej jedenastki. Sama mechanika pozostaje bez zmian, zaś nowością jest możliwość zastosowania dwóch nowych kostek - bramkarza (czerwona K4) oraz przejęcia piłki (zielona k6). Rezultatem tego jest to, że mamy jeszcze więcej losowości co nie tylko rażąco wydłuża samą rozgrywkę, ale też wyłania zwycięzcę na podstawie rzutu kością. Równie dobrze przed meczem każdy z graczy mógłby wziąć 10k6 i rzucić nimi. Kto miałby więcej szóstek ten wygrywa spotkanie i po zawodach.


Samo przygotowanie gry jak i rozgrywka są banalne. Rozkładamy planszę z boiskiem, wybieramy kolor drużyny i ustawiamy na swojej połowie odpowiednią liczbę zawodników w wybranej przez siebie formacji. Instrukcja sugeruje początkowe rozstawienie dla osób nie znających gry, ale jeśli ktoś jest fanem piłki nożnej to może to spokojnie pominąć. Na środku ustawiamy żeton piłki, zaś czarne znaczniki dajemy na początkach licznika bramek i linii czasu (boki planszy). Teraz wybieramy pierwszego gracza oraz decydujemy czy gramy z dodatkowymi kośćmi (czerwona i zielona) lub tylko na klasycznych zasadach używając podstawową, białą kość.

Cała rozgrywka polega w praktyce na turlaniu kostką i przemieszczaniu pionków oraz żetonu piłki o tyle oczek ile wypadło nam podczas rzutu. Dodatkowo możemy ten wynik zwiększyć o +1, jeśli piłka zostanie podana do jednego z naszych zawodników oraz gdy zatrzyma się w polu, najbliższy nasz piłkarz może przemieścić się o jedno pole w jej kierunku. Drugi gracz w tym czasie może próbować przejąć piłkę (zielona kość), jeśli ta mija jego zawodnika, a on wyrzuci odpowiednią pule oczek (5 lub 6). Poza tym gdy na białej kości wypadnie 5 lub 6 to przesuwamy o jeden w prawo licznik czasu. W przypadku strzelania gola, sterujący bramkarzem używa czerwonej kości aby określić czy ten zatrzyma piłkę lub też wpuści do bramki.


Jak widać na powyższym obrazku, absolutnie wszystko zależy od szczęścia. Jeśli ktoś wyrzuci odpowiednią ilość piątek oraz szóstek na kościach (czwórek w przypadku bramkarza), to nie dość że wygra to zakończy mecz stosunkowo szybko. Przy kiepskich rzutach cała rozgrywka będzie ciągnęła się niemiłosiernie, a gracze niewiele ruszą się z miejsca, naprzemiennie się blokując. W efekcie tego szybko zaczyna wiać nudą, gdyż brak tutaj faktycznych emocji związanych z piłką nożną.

Gdzie te emocje?

Goool Mistrzostwa to zwyczajnie w świecie słaba gra. Poprzednia odsłona tego tytułu mnie już mocno zniechęciła, ale jako mały tytuł dla dzieci dawała radę. Tym razem mamy co prawda wszystkiego więcej, ale w tym także losowości. I to właśnie ten element zabija cała grę. Nie wiem, może gdyby kostki zastąpić kartami, dając graczom pewną dozę strategii, ten tytuł miałby szanse na dłuższe zaistnienie na rynku. A tak, mamy po prostu ładną wydmuszkę. Goool naprawdę jest od strony wizualnej i jakościowej wykonany solidnie, jednak na tym się kończy, gdyż mechanika szybko zniechęca do siebie ludzi. Gra być może spodoba się małym dzieciom nie znającym zbyt dobrze świata gier planszowych, jednak poza ten rewir raczej nie wyjdzie. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak zaśpiewać starą pieśń "Polacy, nic się nie stało" i wrócić przed telewizor do Euro 2016.

Plusy:
+ solidne wykonanie
+ proste zasady
+ może spodobać się maluchom

Minusy:
- absurdalna dawka losowości
- błyskawicznie szybko się nudzi
- kompletny brak emocji i zabicie tym samym tematu
- za te pieniądze lepiej kupić starszą odsłonę FIFA

Ocena - 3,5/10