30 maja 2016

Unboxing #63: Goool! oraz Kiwi leć, nielocie, leć

Kolejny unboxing gier od wydawnictwa Egmont zawiera dwa tytuły familijne. Pierwszy z nich jest na fali zbliżającego się wielkimi krokami Euro 2016 i posiada jakże głośny tytuł, wyrażający u kibica więcej niż milion słów. Goool! bo o nim mowa, nie wygląda wcale na prostą grę dla dzieci i w przeciwieństwie do wielu pokrewnych mu tytułów, może zabrać znacznie więcej czasu nad stołem. Drugi tytuł to gra zręcznościowa o nielotach Kiwi, które postanowiły posiąść sztukę latania wystrzeliwując się z katapulty. Dosłownie. Tak w tej grze będziemy rzucać słodkimi kiwi i nie mam tu na myśli owoców. Zatem zajrzyjmy do obu pudełek i sprawdźmy co zawierają, jak wypada poziom złożoności zasad oraz ile cała ta przyjemność kosztuje.

Goool! Mistrzostwa

Jest to rozbudowana wersja gry z 2014 roku zatytułowana po prostu Goool!. Poprzednia wersja, niestety dość przeciętna żeby nie powiedzieć słaba, posiadała jeden wariant gry, do tego na małym boisku, który opierał się na zasadzie "kto rzuci więcej 'szóstek' tek wygrywa". Tym razem może się to zmienić, gdyż całość mocno rozbudowano. Najnowsze wydanie zawiera:
* dwustronną planszę boiska (małe oraz duże)
* 22 pionki piłkarzy (po 11 na drużynę)
* żeton piłki
* białą kostkę K6 używaną do poruszania pionków
* zieloną kostkę K6 do zasad zaawansowanych (przejęcie piłki)
* czerwoną kostkę K4 do zasad zaawansowanych (obrona bramki, rzuty z autu itp)
* 3 drewniane znaczniki do oznaczania upływu czasu i zdobytych bramek
* instrukcję
* pasek z naklejkami do wyklejenia pionków piłkarzy i żetonu piłki


Jeśli ktoś znał wersję z 2014 to zauważy, że liczba elementów niemal się podwoiła. Poprzednio drużyna składała się z 5 piłkarzy, zaś obecnie z przepisowych 11, doszły dodatkowe kostki oraz dano duże boisko. Jakość wykonania poszczególnych komponentów pozostała na wysokim poziomie, tak więc gra nie powinno szybko zniszczeć. Co zaś się tyczy instrukcji to jej lektura zajmie więcej czasu i może odstraszyć casuali oraz nowicjuszy przy pierwszym podejściu. Widać że twórcy wzięli sobie do serca narzekania graczy i opracowali coś o wiele bardziej taktycznego niż losowego, choć oczywiście pozostawili w grze pierwotny wariant rozgrywki na małym boisku. Czas pokaże czy faktycznie gra nie jest już tak losowa jak jej poprzedniczka.

Co zaś się tyczy ceny, to oczywiście poszła do góry, skoro zwiększono zawartość pudła (które też urosło). Poprzednia wersja kosztowała 50 zł, zaś obecna 80 zł, choć na sieci znajdziemy promocje pozwalające nabyć ten tytuł za 66 zł lub nieco więcej. Jednak dodawszy do tego koszta wysyłki, wyjdzie niemal tyle samo jakbyśmy ją kupili w sklepie stacjonarnym.


Co cieszy:
* rozbudowana mechanika względem wersji z 2014 roku
* solidne wydanie
* w praktyce dwie gry w jednej
* porządnie opracowana instrukcja

Co budzi wątpliwość:
* obawa że losowość przesłoni taktykę
* ilość zasad może przerazić na starcie nowicjuszy (casuali)

Domniemany poziom ryzyka przy "zakupie w ciemno":
Mimo wszystko średni. Jest lepiej, jednak nadal pozostaje lęk o nadmierną losowość, choć z drugiej strony może zasady zaawansowane faktycznie ją wyeliminują (kostka przejęcia i obrony bramki). Wszak mamy na rynku sporo gier opartych na mechanice rzutu kością, które wcale nie są tak losowe w całokształcie rozgrywki, gdyż wynik rzutu można przypisać na wiele sposobów. Z drugiej strony jeśli ktoś polubił poprzednią odsłonę tej gry, to w tej zapewne się zakocha, zaś młodsi fani piłki nożnej powinni szybko się tutaj odnaleźć.

Kiwi, leć nielocie, leć

Drugim tytułem jest prosta oraz krótka gra zręcznościowa, polegająca na wystrzeliwaniu żetonów z katapulty (czy też raczej procy). Jest to tytuł skierowany do miłośników rozgrywek zręcznościowych, gdyż ta cecha będzie tutaj wybitnie potrzebna. Same pudło pełni rolę elementu składowego planszy, która jest w formie pól podzielonych na poszczególne komory. Całość prezentuje się następująco:
* plansza
* tekturowa podpórka pod planszę
* tekturowa kratka wyznaczająca 16 pól
* 4 tekturowe rampy z gumką (katapulty)
* 40 żetonów z kiwi (po 10 na kolor)
* instrukcja


Zacznijmy od instrukcji, gdyż jest ona krótka, ale zawiera masę ważnych treści. Po pierwsze obrazuje, za pomocą zdjęć, jak złożyć rampy oraz przygotować pole gry. Dzięki temu każdy, nawet totalny laik, będzie wiedział co gdzie powinno się znaleźć. Niestety autorzy nie przewidzieli tego, że każdorazowe składanie/rozkładanie ramp oraz kratki, znacząco może skrócić ich żywotność. W pudełku bowiem nie zmieszczą się te komponenty złożone w całość, dlatego trzeba coś rozmontować. Najlepszym sposobem jest pozostawienie podpórki, schowanie tam żetonów i ramp, na to położenie planszy i rozłożonej na części kratki. Wtedy da się to jakoś zamknąć, choć porządku nie gwarantuje. Dlatego warto wrzucić żetony do dwóch woreczków strunowych, których niestety nie dołączono do gry. Innym sposobem jest schowanie na dnie katapult zaś żetonów w polach wyznaczonych kratką. Niestety wtedy pudełko się nie domyka i ryzykujemy uszkodzenie kratki na jej krańcach.


Same komponenty są wykonane solidnie, szczególnie rampy oraz plansza, jednak zbyt częste składanie i rozkładanie ramki, może ją w końcu wyszczerbić czy w miejscach złącz po prostu przełamać albo zgiąć. Dlatego trzeba z grą obchodzić się dość ostrożnie, szczególnie przy jej rozkładaniu oraz składaniu po zabawie. Na szczęście sama gra nie jest zbyt droga i jej cena sugerowana to 60 zł, choć na sieci spokojnie znajdziemy ja już za 50 zł.


Co cieszy:
* temat
* ciekawie zapowiadająca się mechanika
* jakość wykonania większości elementów
* opracowanie instrukcji

Co budzi wątpliwość:
* sporo zabawy z składaniem/rozkładaniem gry przed rozgrywką
* elementy kratki łatwo uszkodzić

Domniemany poziom ryzyka przy "zakupie w ciemno":
Mimo kilku uchybień to jednak bardzo niski, a w przypadku dzieci, niedzielnych graczy i miłośników gier zręcznościowych, zapewne żaden. Gra zapowiada się bardzo interesująco, do tego okraszono ją naprawdę ładna grafiką, szybko przykuwającą oko. Jeśli ktoś szuka prezentu dla swego dziecka lub prostej gry zręcznościowej na wakacyjne wypady, to Kiwi rysuje się jako kandydat idealny.