25 czerwca 2020

Książę nocy #1: Pierwsza śmierć

Z serią tą miałem styczność, gdy była wydawana przez Egmont w latach 2001-2003. Szybko przypadła mi do gustu oraz mocno utrwaliła się w pamięci. Dlatego z otwartymi ramionami przywitałem jej wznowienie, które uwzględniało powstający od 2015 roku prequel. O nim dziś opowiem, bowiem "Pierwsza śmierć" u nas wydany jako tom pierwszy drugiej edycji Księcia Nocy, przedstawia początki głównego antagonisty serii, trochę zmieniając spojrzenie czytelnika na tą postać.

Osoby, które nie miały styczności z tą serią w czasach gdy pierwszy raz zawitała na nasze półki, spokojnie mogą zacząć przygodę od prequela. W obecnym wydaniu oryginalna seria (6 tomów) jest przypisana do trzech albumów zbiorczych o numerach 2-4. W lipcu szykuje się piąty album zbiorczy zawierający kolejne dwie przygody nawiązujące do wydarzeń z początków Kergana, głównego antagonisty serii. Jestem strasznie ciekaw jak to wypadnie w przypadku osób, które zaczęły lekturę od "Pierwszej śmierci".

Dla mnie ten tom był bardzo ciekawym dodatkiem, który poniekąd tłumaczył dlaczego Kergan stał się tym, kim się stał. Nie wszystkie elementy scenariusza do mnie w pełni przemówiły, ale narracja jest prowadzona na tyle ciekawie, że szybko wróciły wspomnienia z czasów mojego pierwszego obcowania z tą serią. Dużym plusem natomiast jest umiejętne osadzenie całej opowieści w realiach historycznych, gdy to na przełomie I i II wieku naszej ery ludy Europy buntowały się przeciw władzy Imperium Rzymskiego. Tutaj daję ogromny plus, bowiem dotworzono dość realistycznie stroje, obyczaje oraz kulturę tamtych czasów. W to zaś wpleciono wątek z wampiryzmem, zdradą, zemstą i utraconą miłością.

Zatem po lekturze "Pierwszej śmierci" patrzę na Kergana trochę łagodniejszym okiem. Rozumiem dlaczego taki się stał, rozumiem co go do tego pchnęło, a i sam antagonista nie wybiela swej przeszłości oraz grzechów, które popełnił jako śmiertelnik. Zachęciło mnie to też do ponownego przeczytania całej serii oraz sięgnięcia po najnowszy tom, którego wydarzenia na pewno mocno uzupełnią scenariusz oryginału.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza