2 listopada 2016

Rasa

Dobrych horrorów, szczególnie telewizyjnych, w ostatniej dekadzie jest stosunkowo mało. Jednak dziesięć lat temu powstał niewielki film, który umknął mej uwadze. Ostatnio udało mi się nadrobić tą zaległość i mimo sporych obaw, dostałem coś naprawdę dobrego. Rasa to klasyczny horror gdzie grupa młodych ludzi trafia na odludzie i szybko staje się ofiarami rządnego krwi oprawcy. Co jednak wyróżnia tą produkcję z tłumu? Po pierwsze ofiary nie zachowują się jak paralitycy i faktycznie korzystają z swej inteligencji, prześladowcą jest sfora psów, a fabuła ma sens. Ogólnie cały obraz w bardzo wielu punktach, poza wybiórczymi scenami, wygląda - aż dziw, że to piszę - naprawdę realistycznie. W życiu bym nie przypuszczał, że film wyprodukowany na cele telewizyjne będzie miał taki poziom i mimo widocznych braków w budżecie oraz upływu czasu, po dziś dzień cieszy oko.



Fabuła zaczyna się od klasycznego wstępu. Nieznana parka dopływa do wyspy na swym jachcie i błyskawicznie pada ofiarą tajemniczego zabójcy. Już ta scena zapowiada nam, że całość może być wykreowana ciekawie. Widz domyśla się kto zaatakował, ale nie widzi "mordercy", osaczona ofiara reaguje tak jakby naprawdę działo się to w realnym świecie i wyczuwszy pierwsze zagrożenie ucieka w kierunku jachtu, a nie posępnego, starego budynku. Druga osoba będąca na łodzi jest zaniepokojona i reaguje, po czym dostajemy cięcie i zagadkę do rozwiązania. Współcześnie niewiele filmów z tego gatunku może pochwalić się taką logiką.

Później mamy kontynuację sprawdzonego schematu. Grupa młodych ludzi przybywa na wyspę do starego domu wuja jednego z głównych bohaterów, aby spędzić miło weekend. Po chwili beztroski natrafiają na samotnego szczeniaczka, przygarniają go, a potem kłopoty zaczynają wędrować lawinowo. Jedna z dziewczyn zostaje ugryziona przez psa i zainfekowana dziwną chorobą, grupa czuje że ktoś ich śledzi, zaś w lesie natrafiają na poranionego właściciela jachtu, który na ich oczach zostaje zagryziony przez sforę psów. Klasyka, a jednak twórcy zadbali o wprowadzenie interesujących zagrywek.


Po pierwsze każda z postaci w czymś się "specjalizuje" i stosuje swe umiejętności rozważnie. Główny bohater, trenujący strzelectwo z łuku, nie trafia ciągle w cele niczym Robin Hood. Wręcz przeciwnie, nieraz chybia, przy czym raz trafia jedną z bohaterek w nogę. Jego brat, student weterynarii, nie operuje na otwartym sercu oraz stawia diagnozy zgodne z jego wiedzą, podając szereg wątpliwości. Dziewczyna trudniąca się wspinaczką górską potrafi ocenić stan liny i podać sensowne powody aby jej nie używać. Stary, zdezelowany samochód nie odpala w krytycznej sytuacji ot tak na dzień dobry, tylko trzeba go rozruszać, bezpieczniki siadają, telefony nie mają zasięgu, a psy zachowują się jak wyjątkowo inteligentna wataha wilków. Te wszystkie drobiazgi sprawiają, że Rasa to naprawdę dobry film, który przyjemnie się ogląda.

Oczywiście mamy kilka typowych zagrywek, jak samotny wypad do piwnicy czy przymknięcie oka na dziwne zachowanie, pokąsanej koleżanki. Jednak dodaje to smaczku całemu obrazowi i w praktyce nie mierzi aż tak bardzo. Jesteśmy nawet wstanie to zrozumieć, gdyż bohaterowie wyśmiewają się z tego typu zagrywek, więc można to zrzucić na karby ich braku wiedzy w tej czy innej materii lub upojenia alkoholowego. Ciekawie natomiast przedstawiono same psy. Mamy tutaj do czynienia tylko z dużymi, inteligentnymi rasami jak owczarki, rottweilery, udomowione wilki czy ich mieszanki. Są to bardzo inteligentne zwierzęta, co w tym wypadku staje się uzasadnieniem dla ich "dziwnego" zachowania. Podobnie sensownie opracowano element zakażenia, przy czym nie wyjaśniono w pełni co je powoduje. Widz wie tylko że ofiara ukąszenia traci zmysł strachu i z czasem staje się coraz bardziej agresywna, jednak nie zamienia się w Hulka czy innego super silnego herosa. Finał również sensownie tłumaczy kilka elementów związanych z tymi dziwnymi zjawiskami, choć pozostawia pewną nutę niedopowiedzenia, którą widz musi sam wypełnić.


Od strony technicznej całość stoi na przyzwoitym poziomie. Najlepiej wypada gra aktorska oraz zachowanie psów. Nie wiem jak bardzo treserzy się napocili na planie, ale zwierzaki miejscami naprawdę zachowują się jak wściekłe zwierzęta, rozszarpując wszystko na strzępy. Z drugiej strony ktoś kto ma psiaka w domu zauważy sceny gdzie dubler lub aktor "bawi" się z futrzakiem. Scenografia również wypadła bardzo wiarygodnie i pasuje jej "ubogość". Mamy tutaj bowiem opuszczoną placówkę badawczą, drewniany dom, szopę i dwie malutkie przystanie, a mimo to nie czuje się efektu oglądania w kółko tego samego pomieszczenia. Najsłabiej wypadają efekty komputerowe, jednak ich jest jak na lekarstwo, toteż nie razi to aż tak bardzo po oczach. Zaletą jest natomiast brak sikającej na wszystkie strony krwi. Ktoś ma ranę od ukąszenia, to czerwona plama na ciuchach wygląda wiarygodnie. Pies przegryzł ofierze tętnicę szyjną, to mamy siknięcie na ścianę, która jednocześnie nie zalewa sufitu, podłogi i wszystkiego dookoła. Miło że autorzy potraktowali ten element bardziej realistycznie niż zazwyczaj jest to spotykane w filmach.

Rasa to naprawdę dobry film. Nie świetny czy wybitny tylko dobry. Porządny horror, z realistycznie pokazanym zachowaniem postaci, wyważoną ilością brutalności i sensownym podejściem do fabuły. Ogląda się go naprawdę przyjemnie i nawet osoba nie kochająca tego gatunku być może się tutaj odnajdzie. Szkoda tylko, że obecnie w kinach brakuje takiego podejścia do tej tematyki. Kino grozy zamieniło się ostatnimi czasy w pokaz głupoty i posoki, zaś Rasa pokazuje jak naprawdę powinno ono wyglądać.

Ocena - 7/10