18 lipca 2016

Antares #2

Drugi tom przygód Kim Keller na planecie Antares pokazuje do czego może doprowadzić ludzka głupota podszyta fanatyzmem, w tym wypadku na tle religijnym. Społeczność podzielona na dwie grupy, z których jedna z wszystkich stron stara się narzucić swe prawa drugiej, do tego większej, może zaowocować tylko jednym - konfliktem. Niestety krwawym, jak to zwykle ma miejsce, szczególnie że religia zezwala "karać" słabszych w imię utopijnego, większego dobra. Czyż to nie brzmi znajomo. Tylko co się stanie, jeśli taka społeczność znajdzie się daleko od znanej im cywilizacji, na pokładzie statku kosmicznego i finalnie na obcej planecie, zamieszkanej przez liczne drapieżniki?

Kim wraz z swą córką Lynn oraz przyjaciółmi w osobach Marca, Alexą, Mai Lan i Panem Padem lecą statkiem kolonizacyjnym na planetę Antares. Już podczas podróży grupa popada w kłopoty, gdyż ich styl życia nie pasuje kolonistom, którzy przestrzegają radykalnych zasad religijnych, głoszonych przez Jedediaha Thorntona, brata wielkiego finansisty i współorganizatora całej wyprawy. Po wylądowaniu na planecie sytuacja wcale się nie poprawia, gdyż fanatyzm Jedediaha nie pozwala racjonalnie myślącej załodze odpowiednio przygotować bazy zaopatrzeniowej, zaś drugi wahadłowiec rozbija się w dżungli. Kim po raz kolejny zostaje rzucona w wir wydarzeń an dzikiej planecie, pełnej drapieżników, jednak tym razem zagrożenie może dotknąć nie tylko jej kochanka i przyjaciół, ale także córki. A Antares nie zna słowa "litość".

Odcinek skupia się głównie na konflikcie jaki rodzi się pomiędzy głównymi bohaterami a sektą religijną, prowadzoną przez Jedediacha. Ugrupowanie traktuje kobiety tak jak inne radykalne religie, czyli sprowadza je do roli podrzędnych istot, mających służyć mężczyźnie. Oczywiście nie każdemu, tylko wybranym. Sama postać Jedediacha jest o tyle ciekawa, ze ma olbrzymi wpływ na swego brata, wykazującego się rozsądkiem, ale ze względu na więzy krwi wielokrotnie trzymającego stronę obłąkańczego brata. Ten natomiast ma cel nawiązania jako pierwszy człowiek w historii, kontaktu z obcą cywilizacja. Nie zna on sekretu Kim, która na Betelgezie spotkała przybysza z innej planety i co więcej spędziła z nim upojną noc, co zaowocowało, wbrew wszelkim prawo biologii, narodzinami jej córeczki.

Na drugim planie jest tytułowa planeta Antares i jej krwiożercza fauna, a jak się szybko okazuje, również flora. To co czytelnicy poznali w poprzednich dwóch cyklach, nieraz odstaje pod kątem brutalności wobec koszmarów jakie zrodziło to miejsce. Tutaj dosłownie wszystko potrafi okazać się śmiertelną pułapką lub zabójczym drapieżnikiem. Kim, Marc oraz Alexa nie są tym faktem szczególnie ucieszeni, zaś Pan Pad kwituje zaistniałą sytuację w swoim unikalnym, nieco rubasznym, stylu.

Przez cały album przewija się również wątek tajemniczych zaginięć jakich była świadkami pierwsza ekipa badaczy wysłana na planetę. Mimo ich zastrzeżeń co do kolonizacji Antaresa, Thorntonowie postanowili zaryzykować, gdyż z jednej strony wpompowali w projekt za dużo pieniędzy (album pierwszy), a z drugiej wierzą że za tym zjawiskiem stoi wyżej rozwinięta cywilizacja, którą pragną spotkać. Jednak po przybyciu na planetę sprawy szybko się komplikują, zaś ślepy upór Jedediacha w niczym nie pomaga. daje to o sobie szczególnie znać podczas dramatycznego zwrotu akcji, który szybko odciska swe piętno na morale całej załogi ekspedycji.

Epizod drugi obrazuje czytelnikowi z jakimi zagrożeniami przyjdzie zmagać się na Antaresie Kim oraz jej przyjaciołom. Mimo że cała grupa ma za sobą bogate i często brutalne doświadczenia z przeszłości, to Antares jest zupełnie innym wyzwaniem. Bardziej morderczym i nieprzewidywalnym, zaś jeśli dodamy do tego mieszankę religijnej grupy o mocno radykalnych korzeniach, to dostaniemy bardzo niestabilną i wybuchową mieszankę. W takim miejscu może ona oznaczać tylko jedno - śmierć.

Ocena - 8/10