2 czerwca 2016

Chappie

Neill Blomkamp jest twórcą, który potrafi tworzyć z oklepanego tematu prawdziwe cuda. Teoretycznie to co oglądamy w jego produkcjach już wielokrotnie było wałkowane, niby znamy to na pamięć, a mimo to reżyser, oraz scenarzysta w jednym, potrafi wydobyć z tych schematów coś nowego. Chappie jest filmem, w moim odczuciu, bardzo niedocenionym na ostatniej gali Oscarów. Kompletnie go pominięto, publika masowa też go zlinczowała za "płytkość i zbyt małą ilość akcji", jednak to wszystko pokazuje, że Blomkamp nie tworzy filmów dla mas, a dla niszy, ceniącej scenariusz nad fajerwerkami. Mimo przesyconych eksplozjami zwiastunów, plakatów z gangsterami i uzbrojonym robotem, Chappie to tak naprawdę rasowy dramat, poruszający jedną z największych zagadek ludzkości. Co oznacza słowo "istnieć"?

Akcja rozgrywa się w alternatywnej współczesności, gdzie roboty są codziennością. W policji Johannesburskiej służy cała armia humanoidalnych maszyn, które wyręczają ludzi podczas najniebezpieczniejszych misji wymierzonych przeciwko gangom i grupom przestępczym. Dzięki temu miasta są bezpieczne, a śmiertelność wśród mundurowych spadła niemal do zera. Twórca programu dla wspomnianych maszyn, Deon Wilson (Dev Patel), chce jednak pójść o krok dalej. Zamierza opracować program, który dałby maszynie samoświadomość oraz pozwalał jej się uczyć. Gdy Deon zostaje uprowadzony przez troje gangsterów aby przeprogramował dla nich robota, postanawia wykorzystać sytuację i w ciele wycofanej z użytku maszyny implementuje nowy program. Skutki tego posunięcia okazują się bardzo zaskakujące, gdyż na świat przychodzi Chappie.


Na pierwszym planie jest niemal ciągle tytułowy bohater, powoli poznający brutalny świat w jakim się znalazł. Na jednej szali ma troje gangsterów - Yolandi, Ninja (muzycy grających samych siebie) oraz Yankie. Pokazują mu świat występku, próbując ukształtować Chappiego na jednego z nich, jednak Yolandi ma pewne opory. Widzi dziecięcą niewinność w psychice robota, kształtujące się w nim dobro oraz brak zrozumienia dla nieuzasadnionej przemocy. Bo po co kogoś krzywdzić, skoro ten ktoś będzie cierpiał. Z drugiej strony Ninja wraz z Yankiem za wszelką cenę pragną wytrenować maszynę na uniwersalnego przestępcę, który pomoże im w planowanym skoku. Wmawiają mu różne kłamstwa, bezpardonowo wykorzystując jego zaufanie, tak jak to się robi w przypadku małych dzieci. To sprawia że Chappie fałszywie postrzega pewne rzeczy, choć z czasem sam dochodzi do wniosków co jest dobre a co złe z punktu widzenia kodeksu moralnego.


Na drugiej szali jest Deon, ciągle starający się nauczyć Chappiego bycia przykładnym obywatelem, ukrywając go jednocześnie przed prasą i firmą w której pracuje. Tam ma dodatkowo wroga w osobie ambitnego i niespełnionego Vincenta Moore'a (Hugh Jackman), który przeszedł  z wojska do prywatnej firmy zbrojeniowej. Jego projekty niestety przegrywają z pracą Deona, a chora ambicja ciska go na drogę przestępstwa. Jednocześnie, przez czysty przypadek, staje się on największym wrogiem Chappiego, a ich finałowa konfrontacja nie tylko jest widowiskowa, ale daje także sporo do myślenia.


Nie wolno zapominać o wyśmienitej wręcz warstwie technicznej filmu. Neill Blomkamp potrafi maksymalnie wykorzystać niewielki budżet aby stworzyć prawdziwe arcydzieło wizualne, które spokojnie może konkurować z wysokobudżetowymi filmami spod znaku Marvela czy DC. Jego Chappie, któremu głosu oraz "ciała" użyczył Sharlto Copley, wygląda absolutnie doskonale. Jest wizualnie realistyczny, porusza się bardzo płynnie i każdy element jego konstrukcji wypada naprawdę wiarygodnie. To samo tyczy się olbrzymiego mecha produkcji Moora, który w końcowej części filmu daje nam prawdziwe widowisko. Całość mocno podnosi na wartości umiejętnie wykonany montaż, praca kamery oraz oprawa dźwiękowa, zarówno od strony muzycznej jak i otoczenia. Dodawszy do tego grę aktorską z bardzo wysokiej półki, nawet w przypadku Yolandi oraz Ninja, dostajemy obraz który trudno zapomnieć. Szkoda tylko że miejscami scenariusz jest trochę płaski, co dotyczy głównie scen akcji. Wyglądają widowiskowo, ale łatwo przewidzieć jak się potoczą od początku do końca.

Chappie to naprawdę dzieło godne uwagi. Nie jest to film skierowany do masy, pożerającej popcorn na sali i czekającej na fajerwerki oraz "nieśmiertelnych" herosów prosto z kart komiksów. To obraz o ludzkich obliczach, zarówno tych dobrych jak i złych, o tym czym jesteśmy w środku, jak możemy się zmienić oraz czym stać. Niby oklepany schemat, a mimo to Blomkamp pokazał, że można z niego wydobyć coś więcej niż tylko jedną mantrę, na którą składa się efektowna strzelanina i chęć uwolnienia się Sztucznej Inteligencji z sideł ludzi. Dał nam film, zmuszający do przemyślenia swych uczynków, chwili nostalgii nad tym czym jest świadomość i wiążąca się z nią wolna wola, a wszystko to przyozdobił dobrze skrojonym kinem akcji.

Ocena - 8,5/10