1 czerwca 2016

Domek

Chyba każdy grał lub przynajmniej oglądał na You Tube, którąś z części The Sims. To co w tej grze budzi największą frajdę to budowa oraz dekorowanie naszego wymarzonego domku. No i topienie Simsów. Aby mieć cmentarz. Z którego wychodzą duchy... taaak, jestem złym człowiekiem. W każdym razie w świecie gier planszowych pojawiła się gra nawiązująca do słynnej produkcji Electronic Arts, ale bez tak drastycznych scen. Domek to gra polskich autorów Klemensa Kalickiego (mechanika) i Bartłomieja Kordowskiego (grafika), w której będziemy wyposażać nasz wymarzony dom. Temat wydaje się być dziecinny, jednak tak samo jak w przypadku The Sims, produkcja okazuje się być tak bardzo absorbująca, że potrafi przyciągnąć na długo wszelkiej maści planszowych weteranów, nerdów i innych mężczyzn, skrycie meblujących swoje wymarzone mieszkanie, na srebrnym ekranie laptopa.

Prywatny pałac

W przeciwieństwie do komputerowego hitu EA, w Domku nie będziemy budować wszystkiego od podstaw. Zamiast tego otrzymamy już gotowy dom, który wyposażamy wedle własnego upodobania, ale jednocześnie musi być jak najbardziej funkcjonalny. Pomagać nam w tym będą robotnicy oraz specjalistyczne narzędzia, jednak tak naprawdę dużo zależy od nas samych. Mimo ładunku losowego w grze liczy się przede wszystkim porządne zaplanowanie budowy, sprytne wykiwanie przeciwnika oraz pewna doza wyobraźni sprawiająca, że będziemy elastycznie podchodzić do sytuacji pojawiających się na placu budowy.

Przygotowanie zabawy nie zajmuje dużo czasu, choć sama gra zjada trochę miejsca na stole, szczególnie przy komplecie graczy. Każdy uczestnik otrzymuje planszę domu oraz płytkę pomocy, na której mamy opisane bonusy punktowe oraz system podliczania punktów za dach (bardzo ważne). Na środku stołu ustawiamy planszę toru dobierania kart, po czym tasujemy osobno obie talie - pomieszczeń oraz dodatków - ustawiając je rewersami do góry na przypisanych im polach. Odkrywamy 4 karty dodatków oraz 5 kart pomieszczeń, układając na wyznaczonych polach toru dobierania. Na koniec wybieramy pierwszego gracza, który otrzymuje pion domu, oraz kładziemy obok planszy toru dostępne żetony dodatków.


Rozgrywka jest podzielona na 12 rund, podczas których gracze będą zdobywać karty pomieszczeń oraz (najczęściej) dodatków. W tych drugich mamy pomocników, narzędzia, elementy dekoracyjne czy części dachu. Począwszy od gracza rozpoczynającego, po kolei każdy uczestnik dobiera jedną kartę pomieszczenia oraz znajdującą się nad nią kartę dodatku. W przypadku pozyskania pomieszczenia z pierwszego pola po lewej na torze, gracz nie otrzymuje karty dodatku tylko zabiera z końcem rundy pion pierwszego gracza. Gdy ktoś zdobędzie karty musi od razu je rozegrać, trzymając się kilku złotych zasad.
* Pomieszczenia wystawiamy na planszy domu tak aby miały podparcie (fundament).
* Każde pomieszczenie ma limit kart od 1 do 3 tego samego rodzaju znajdujących się koło siebie. Jeśli limit zostanie osiągnięty wtedy taką lokację uważa się za zamkniętą i koło niej nie można układać kart tego samego typu. Można to czynić na innej kondygnacji lub tej samej, ale pomiędzy nimi musi znajdować się inny pokój.
* W przypadku gdybyśmy musieli położyć kartę pomieszczenia koło zamkniętej lokacji tego samego typu, wtedy nową kartę dostawiamy rewersem do góry i nie daje ona punktów na koniec gry.
* Dołożenie dodatku do dowolnego pokoju, powoduje jego automatyczne zamknięcie. Możemy dokładać dodatki do zamkniętych lokacji, ale nie mogą posiadać innych dodatków.
* Karty dachów odkładamy zakryte na swoją planszę i nie wolno nam ich przeglądać do końca gry (słowem, liczy się dobra pamięć).
* Karty pomocników i narzędzi pozwalają nam w trakcie gry lub na jej koniec dokonać rotacji kart, dodatkowego doboru kart i tak dalej, zatem są bardzo użyteczne i warto o nie walczyć.

Po 12 rundzie wszyscy zliczają punkty, w następujący sposób:
* Pomieszczenia - gracz otrzymuje punkty za wielkość pomieszczenia, np. salon złożony z jednej karty wart jest 1 pkt, ale złożony już z 3 kart (maksymalny) 9 pkt.
* Wyposażenie - każdy żeton dodatkowego wyposażenia jest wart od 1 do 3 pkt.
* Dach - aby dach był kompletny musi składać się z 4 kart. Jeśli mamy różne karty otrzymujemy 3 pkt, w przypadku jednolitego koloru dachu 8 pkt. Dodatkowo każde okienko w dachu jest warte 1 pkt.
* Bonusy - posiadanie łazienki na każdym piętrze daje 3 pkt, posianie w domu sypialni, kuchni i łazienki daje kolejne 3 pkt.
Po zsumowaniu wszystkiego, osoba która ma najwięcej punktów wygrywa. Ewentualny remis rozstrzyga się przez policzenie dzieci na kartach pomieszczeń jakie mamy na planszy.


Od pięciolatka po weterana eurogier

Prostota zasad połączona z wyważoną doza losowości oraz negatywnej interakcji, sprawiają że Domek trafia zarówno do początkujących graczy czy dzieci jak i weteranów ciężkich strategii. Ma też tutaj znaczenie temat nawiązujący do The Sims, choć grafika okładki pudełka potrafi z początku odstraszyć obytych z grami ludzi. W tym punkcie warto zatrzymać się na dłużej i przyjrzeć się dokładniej grafikom. Każda karta pomieszczenia zawiera inny rysunek, nawiązujący do ikon szerokiego pojętego świata rozrywki w grach, filmach czy literaturze. Tak więc znajdziemy wrota prowadzące do krypty 11 z Fallouta, pokój gier planszowych z kilkoma znanymi tytułami, bitwę na orbicie pierwszej Gwiazdy Śmierci czy kafelki w łazience nawiązujące do Krakena. Oczywiście to tylko kilka smaczków z wręcz tony easter eggów, jednak te pozostawiam wam do samodzielnego odnalezienia. Niemniej całość sprawia, że za każdym razem zbudujemy inny dom, zaś osoby nie znające dobrze kultury masowej i tak będą cieszyć oko kolorowymi grafikami.


W przypadku rozgrywek dwu- i trzyosobowych występuje możliwość podniesienia poziomu trudności z jednoczesnym zwiększeniem negatywnej interakcji. Całym myk polega na odrzucaniu na początku rundy przez gracza rozpoczynającego jednej pary kart pomieszczenia i dodatku. Nie może on zatem wyrzucić samej karty pomieszczenia przypisanej do pola przejęcia piona pierwszego gracza, co daje możliwość innym uczestnikom przejęcia jego roli w następnych rundach. Odrzucane karty lądują na stosie kart odrzuconych, zatem jest szansa skorzystania z nich za pomocą specjalistycznych narzędzi lub pomocników, o ile ich zdobędziemy. Sprawia to że podczas rozgrywki musimy bardzo mocno główkować, a jednocześnie znacząco poprawia skalowalność samej gry, dzięki czemu spisuje się ona tak samo dobrze przy minimalnym układzie grających.

Simsy na planszy

Domek to absolutnie genialny tytuł, obowiązkowy w kolekcji każdego fana gier planszowych. W praktyce nie ma wad. Jest idealnym wręcz narzędziem do grania w gronie rodzinnym, ale też pośród corowych graczy, mających chęć odpocząć przy czymś lżejszym, jednak nie tępym. Dodatkowo można go podsunąć pod nos totalnym laikom i łagodnie wprowadzić ich w świat gier planszowych. Samo nawiązanie do tematyki Simsów oraz wykorzystanie czegoś uniwersalnego jako temat tylko ułatwia zadanie.


Dlatego nie dajcie się zwieść słodkiej dziewczynce na okładce, patrzącej na wymarzony domek, rodem z książeczek dla dzieci. Ta gra potrafi sprawić, że będziecie mimochodem intensywniej myśleć, kombinować i knuć. Nie wstydźmy się zatem sięgnąć po Domek, gdyż to tytuł na bardzo, ale to bardzo, długi czas. Prosty, ładny, a przy tym mimo wszystko wymagający od grających dozy skupienia oraz kalkulowania. Co więcej nie da się tutaj zrzucać winy za porażkę na losowość, gdyż do samego końca można stworzyć kombinację dającą nam finalnie pierwsze miejsce na podium. Zatem czego chcieć więcej.

Plusy:
+ genialna mechanika
+ wyważona doza losowości i negatywnej interakcji
+ prześliczna szata graficzna
+ sporo humoru i masa easter eggów
+ niepowtarzalność rozgrywek
+ trafia zarówno do dzieci jak i corowych graczy
+ cena
+ solidne wykonanie komponentów

Minusy:
- obrazek na wieczku pudełka może odstraszyć z początku zaawansowanych graczy

Ocena - 10!/10