31 maja 2016

Szklane miecze #3: Tigran

Trzeci tom Szklanych mieczy zaczyna się od poznania dwójki nowych bohaterów, których mieliśmy okazję po raz pierwszy ujrzeć w ostatniej klatce poprzedniego albumu. Tigran, będący powszechnie szanowanym w miasteczku kowalem, jest jednym z ludzi, który może dobyć tytułowy miecz. Niestety nim to uczynił, ostrza dotknęła jego żona, zamieniając się tym samym w szklany posąg. Kowal postanawia odszukać pozostałe miecze, a towarzyszy mu w tym, uważany za nieco obłąkanego, szaman imieniem Surian. Obaj mężczyźni jeszcze nie wiedzą jak wielką rolę przyjdzie im zagrać w tej historii, a ludzie których spotkają mogą okazać się zarówno sojusznikami jak i wrogami.

Tymczasem para głównych bohaterów, czyli najemnik Miklos oraz jego uczennica Yama, popadają w coraz krwawszy konflikt z ludźmi Orlanda. Cel obojga pozostał nadal ten sam - wykończyć tyrana i odszukać pozostałe miecze. Nie znają oni jednak sekretu generała najemników, który również szuka tytułowych mieczy, znając ich legendę. Sytuacja zaognia się coraz bardziej gdy na arenę wchodzi Ilango, jego syn, a jednocześnie robotnicy pracujący na tamie zaczynają otwarcie burzyć się przeciw tyranii Orlanda i władcy miasta. Szybko zmieniający się klimat, pogarszające się warunki bytowe oraz coraz częstsze powodzie są beczką pełną prochu, zaś konflikt Yamy i Miklosa z żołnierzami, który przeniósł się na ulice Wylęgarni, to przysłowiowa iskra.

To co, w pewnym sensie niezamierzone, wyszło autorom w tym albumie to ukazanie jak bardzo nie liczenie się z uciśnioną masą ludzi może zaowocować upadkiem fortecy. Kamienne miasto, którego mury sięgają nieba, utrzymywało swych mieszkańców w dobrobycie tylko dzięki pracy robotników zwanych Larwami. Ci uciekinierzy z terenów dotkniętych kataklizmem wywołanym przez zmieniający się gwałtownie klimat, liczyli że znajdą schronienie i godną pracę za murami stolicy. Tymczasem zrobiono z nich niemal niewolników, zmuszając do życia na mokradłach u podnóża murów. Efekt takiego zajścia mógł być tylko jeden, co już było pokazane w poprzednim albumie serii.

Ciekawie natomiast połączono dwa równolegle biegnące wątki. Osobno pokazano losy Tigrana oraz Suriana, których ścieżka w końcu krzyżuje się z losami Miklosa i Yamy. Mimo to niemal do samego końca są to dwie odrębne opowieści, gdyż każda para musi ten akt rozegrać samodzielnie, choć ma on bezpośredni wpływ na przyszłe losy całej czwórki. Tutaj pojawia się mały zgrzyt, gdyż wydarzenia opisane w przypadku Yamy oraz Miklosa są w dużej mierze przewidywalne, na szczęście oprócz jednego elementu finału. Do tego bardzo ważnego. Z drugiej strony czytelnik może poczuć lekkie rozczarowanie, że już w drugim tomie trafnie przewidział jak cały konflikt się zakończy.

Trzeci tom Szklanych mieczy to niejako połączanie nowej przygody ze starą. Jedna para kończy swą wędrówkę, zaś druga dopiero ją rozpoczyna, jednocząc siły z wcześniej poznanymi bohaterami. Świat umiera, pogrążając ludy w coraz większym konflikcie, a jednocześnie nadal istnieje nadzieja na ratunek. Jednak aby tego dokonać należy odszukać pozostałe miecze, co wymaga sporego wysiłku oraz wyrzeczeń. Seria idzie w dobrym kierunku, choć po lekturze tego tomu, boje się czy aby wielki finał nie okaże się zbyt oklepany. Mimo to całość czyta się przyjemnie, rysunki są również bardzo miłe dla oka, a postacie zapadają w pamięć. Dlatego jeśli ktoś jeszcze nie miał do czynienia z Szklanymi mieczami, to warto aby tą zaległość nadrobił.

Ocena - 8/10