19 lutego 2016

Real Life Player #4 - Jak powinna wyglądać informatyka w szkołach


Lekcje informatyki jak wyglądają, chyba każdy wie. W naszych szkołach, mamy naprawdę mało porządnie wykształconych nauczycieli z tego kierunku, a i ci są blokowani często przez surrealistycznie zaprojektowany system oświaty. W efekcie tego dzieciaki w gimnazjum, a czasem nawet w ostatnich klasach podstawówki, wiedzą więcej o komputerach i systemach operacyjnych od nauczyciela. Jak zatem powinny faktycznie wyglądać takie zajęcia w szkołach i czego powinny uczyć? To trudne pytanie. W dzisiejszej dobie cyfryzacji jest to dziedzina dynamicznie się rozwijająca, więc problem wypływający z braku porządnego materiału informatycznego w szkołach jest bardzo poważny. Jednak przyjrzyjmy się wszystkiemu od początku, cofając się do lat 90-tych ubiegłego wieku.

DOS i trudne początki

Urodziłem się z początkiem lat 80-tych XX wieku, dlatego gdy poszedłem do szkoły informatyka stawiała u nas w praktyce swoje pierwsze kroki. To co jednak uratowało mnie w dzieciństwie, przed totalną ignorancją względem komputerów to fakt, że w mojej szkole znajdowała się naprawdę porządnie wyposażona pracownia komputerowa, a nasz nauczyciel (pozdrowienia dla Pana Bodnara z SP 44 w Gdyni) na bieżąco szkolił się w tym temacie. W przeciwieństwie do moich kolegów nie miałem na szybko przeszkolonego nauczyciela fizyki czy chemii, a człowieka, który wykładał u nas technikę, taką od strony zawodowej, jak stolarstwo czy elektryka, i był obeznany bardzo dobrze z ówczesnymi komputerami oraz konsolami. Ten drugi aspekt był niewyobrażalnie ważny, gdyż po dziś dzień nie wiedzieć czemu olbrzymie grono nauczycieli uważa gry za coś złego i kompletnie nie powiązanego z cyfryzacją. 


Jednak to właśnie dzięki zabawie poznałem system DOS, powszechnie wykorzystywany w grach w latach 90-tych XX wieku. W szkole zaś poznałem ten system lepiej, a do tego jak budować i czyścić komputer czy konsolę, jak je modernizować, jaki podzespół za co odpowiada, na co patrzeć przy kupowaniu nowego komputera, jak zwiększać wydajność i tak dalej. W tamtych czasach były to rzeczy szalenie ważne, i mimo że technologia poszła bardzo do przodu, nadal nie straciły one na prestiżu. Problem jednak polega na tym, że takich nauczycieli jest jak na lekarstwo i często pomija się podstawowe tematy. Patrząc jednak na tempo rozwoju elektroniki, absolutnym obowiązkiem jest pokazanie młodemu pokoleniu jak mają dbać i rozwijać swój komputer, a nie tylko go użytkować.
Może to się wydać głupie i niepotrzebne, szczególnie że większość dzieciaków posiada zaawansowane telefony, jednak gdy przychodzi do konkretów, to w praktyce spora ich część nie potrafi wykonać prostego działania jakim jest formatowanie dysków. Dlatego nim przejdziemy do omawiania systemów operacyjnych, powinno dobrze poznać się zawartość komputera, jak go serwisować, na co zwracać uwagę podczas rozwijania go czy kupowania nowego sprzętu.

Windows to nie wszystko

Zmorą rynku elektronicznego jest niemal całkowity monopol Microsoftu na systemy operacyjne. Pod nie są robione w większości gry i inne programy użytkowe, więc niemal każdy zaopatruje się co chwilę w nową wersję Windowsa, która słono kosztuje. Jednak nie jest on jedynym systemem operacyjnym na naszym rynku i lekcje informatyki powinny to uczniom uświadamiać. Mamy jeszcze takie systemy jak Linux, Macintosh czy Android. Są oczywiście szkoły w których nauczyciel nie tylko omawia wspomniane programy, ale również uczy jak z nich korzystać. Dzięki temu młode pokolenie jest uświadamiane nie tylko w „modnych trendach” rynku komputerowego, ale również w konkurencji wielkiego molocha i posiada alternatywę.


Niemniej sam Windows jest ważny i kończąc szkołę powinniśmy, przynajmniej z założenia, płynnie się po nim poruszać. Również ze związanym z nim pakietem Microsoft Office, w wersjach najnowszych oraz starszych, które po dziś dzień są w powszechnym użytku. W tym drugim wypadku też ważne jest aby przedstawić uczniom alternatywne programy, jednak Exel czy Word są tak powszechnie wykorzystywane w dzisiejszym życiu prywatnym jak i zawodowym, że stają się podstawą dla każdego młodego człowieka. Idąc o krok dalej powinno się uczyć jak operować nie tylko Paintem, który nadal jest bardzo użytecznym narzędziem, ale też zaawansowanymi programami graficznymi jak choćby Gimp. Nawet jeśli garstka uczniów orientuje się w temacie, to często jest to mały odsetek z całej masy. A osób znających naprawdę dobrze dany program jest niewiele, bo większość liznęła coś z „sieci”, często nie weryfikując zdobytej wiedzy.

Blogi i wideoblogi

Zjawisko zarabiania pieniędzy w Internecie jest powszechnie znane, jednak mało kto potrafi to robić umiejętnie. Aby móc pracować w ten sposób potrzeba nie tylko chwytliwego sloganu, który w tydzień przyciągnie rzeszę ludzi, ale również czegoś co ich przy nas utrzyma. Do tego stale trzeba pracować nad własnym wizerunkiem, gdyż Internet nie wybacza i nie zapomina. Co raz wyciekło do wirtualnej sieci, tam pozostanie na wieki. A przynajmniej na tyle długo aby wlokło się za nami niczym cień. Na tym polu również zajęcia z Informatyki w szkołach powinny szeroko działać, czego niestety nie robią.

Jak założyć bloga wie bodaj każdy. Zupełnie inna sprawa jest w przypadku prowadzenia oraz rozwoju takowej strony. Nie wystarczy wybrać tematu i pisać czy nagrywać filmy. Do tego wymagany jest warsztat, a jego podstawy winna przekazać szkoła. Umiejętność poprawnego pisania (sam piszę co najwyżej przeciętnie), operowanie krótkimi, napakowanymi informacjami, treściami, pisanie zapowiedzi czy reklam, umiejętnie ocenianie produktu. To są bardzo ważne elementy, których nie idzie się ot tak po prostu „naumieć”, jak to twierdzi sporo młodych osób. Wiele stron upada właśnie przez niekompetencję. To prawda że robienie z siebie przygłupa w sieci przysparza widzów, jednak jakiej kategorii? Często są to osoby które marnują bezproduktywnie czas, jedynie przeglądając materiały zamieszczone w Internecie. Nie interesują się rynkiem, mało czytają, są często nieuświadomionymi konsumentami i do nich trafia głównie wielki bilbord czy reklama. Aby móc naprawdę zarabiać potrzeba czegoś więcej. Potrzeba warsztatu.


Niestety na tym polu jest gigantyczny problem w postaci nikłej lub czasem wręcz żadnej wiedzy samych nauczycieli, z powyższego zagadnienia. Wypływa to z tego, że podstawa programowa nie obejmuje tego zagadnienia w sposób treściwy, a co za tym idzie sami nauczyciele nie szkolą się w tym zakresie. Dla wielu blogi to dziecinna zabawa, zaś Wikipedia usiana jest toną głupoty (kiedyś faktycznie tak było). To myślenie jest również bardzo żywe nawet u profesorów na uczelniach wyższych. Autentycznym nieporozumieniem jest na przykład fakt, że uczą oni na kierunkach dziennikarskich pisać artykuły do serwisów internetowych, które nijak swą formą tam nie pasują. Sam pamiętam jak miałem napisać artykuł o jakiejś nieistotnej rzeczy na cztery strony maszynopisu, po czym opatrzyć go screenami i filmami z You Tube. Nie muszę chyba mówić, jak mało ludzi przeczytałoby na ekranie takiego molocha (tekst który czytacie ma 2 strony maszynopisu, więc jest już i tak dość długi). Niestety dopóki to myślenie się nie zmieni, próżno szukać w szkołach lekcji omawiających porządnie zagadnienie blogów i zarabiania w Internecie.

Coś do kieszeni, czyli urządzenia mobilne

Ostatnim bardzo ważnym punktem, jaki powinien być poruszany bardzo szeroko na lekcjach informatyki, są urządzenia mobilne. Dziś niemal każdy posiada nowoczesne telefony, często z ekranem dotykowym, a coraz więcej ludzi zaopatruje się w tablety. Laptopy stały się tak powszechne, że uczęszcza się z nimi nieraz do liceum czy gimnazjum, zaś na studiach to już niemal podstawa. Dlatego powinno się uczyć nie tylko jak z nich korzystać, ale również serwisować. Dotyczy się to szczególnie laptopów, które są coraz bardziej zaawansowane, głównie dlatego aby użytkownik mógł również uruchomić na nim najnowsze gry. Na równi są telefony, będące dziś w praktyce mini-komputerami, zawierającymi w sobie masę gadżetów od kamer przez aparaty na wyszukiwarkach sieciowych kończąc.


Mimo tak zaawansowanej technologii, mało młodych osób wie jak w pełni operować swymi cudeńkami. Sporo z nich po prostu „klika” w odpowiedni obrazek, nie mając pojęcia jak działa cały system operacyjny takiego Smartphona. Gdy tylko coś zacznie się psuć, żąda aby wymienić mu „zepsuty” telefon na nowy, zamiast znaleźć źródło problemu i je rozwiązać, ewentualnie oddać uszkodzony sprzęt do serwisu. Patrząc jak ten rynek elektroniki się szybko rozwija i w jakim kierunku pędzi, młodzi ludzie powinni być kształceni, aby w przyszłości, po zakończeniu szkoły, samodzielnie umieć szukać i poruszać się w temacie urządzeń mobilnych, kierując się wiedzą a nie kolorową reklamą.

W oczekiwaniu na rewolucję

Resort szkolnictwa czeka jeszcze daleka droga, zanim osiągnie poziom na tyle wydajny, aby lekcje informatyki kojarzyły się z czymś innym niż tylko robieniem nauczyciela w wałka i ukradkowym graniem na przestarzałym sprzęcie. Niestety aby zacząć cokolwiek zmieniać trzeba najpierw przeszkolić odpowiednio samych nauczycieli oraz unowocześnić sprzęt komputerowy w szkołach. Na obie te sprawy brak powszechnie funduszy, choć nauczyciele sami mogą zdobyć część wiedzy. Dodatkowym utrudnieniem jest utrzymujący się światopogląd o bezużyteczności gier w procesie kształcenia oraz kompletny brak poszanowania nauczycieli przez uczniów. Zdaję sobie sprawę, że często wiedzą oni lepiej jak operować narzędziami Internetowymi, ale zdecydowana większość nie ma pojęcia jak poprawnie złożyć komputer, tak aby nie pożerał ogromnych ilości energii, a co za tym idzie się nie przegrzewał. Ta nieuzasadniona niczym wojna pokoleń oraz chybiony program szkolnictwa względem zajęć z informatyki, sprawia, że długo jeszcze będziemy czekać na rewolucję w tym temacie.