3 października 2014

Wrażenia z dema - Shadows on the Vatican

Niedawno recenzowałem Face Noir z moją żoną, a dziś przyszedł czas na podzieleniem się wrażeniami z dema nowej gry, która niebawem ukaże się w Polsce dzięki IQ Publishing. Mowa o pierwszych dwóch aktach, w sumie z czterech (3 i 4 są w trakcie produkcji), Shadows on the Vatican. Mamy ponownie do czynienia z kryminałem, jednak tym razem opartym luźno na włoskiej książce "W imieniu Boga?", która ukazała się w 1997 roku i dotyczyła tajemnicy śmierci Jana Pawła I i Banku Watykańskiego. W grze już od pierwszej chwili poczujemy klimat tajemnicy przeszłości, zapachu wielkich pieniędzy, które w żadnym stopniu nie są czyste, oraz niewidzialnej ręki człowieka, który stara się zatrzeć ślady, chroniąc nie kościół co jego wysoko postawionych dygnitarzy.


Kierujemy poczynaniami Jamesa Murphy'ego, młodego amerykańskiego lekarza, który swego czasu porzucił sutannę, gdy w Afryce zginął jego mentor. Nie porzucił wiary, jednak sprzeciwia się wielu praktykom i kanonom kościoła katolickiego, co stawia go w ciągłym konflikcie z jego władzami. Stara się żyć uczciwie, zajmując się pomocą ludziom, ale los nie ma zamiaru dać mu zapomnieć o przeszłości. Przebywając w Rzymie dzwoni do niego stary przyjaciel z seminarium, prosząc o pilne spotkanie w sprawie wydarzeń z Afryki. Jednak gdy James przybywa na miejsce spotkania okazuje się, że jego przyjaciel uległ wypadkowi i w stanie krytycznym został zabrany do szpitala. Nasz doktor zaczyna węszyć i odkrywa poszlakę w postaci banku i tajemniczego numeru.


Na tym wydarzeniu kończy się demo gry Shadows on the Vatican, które przedstawia pierwsze 20 minut z pierwszego aktu, zatytułowanego Chciwość. Gra zapowiada się naprawdę ciekawie oraz ma bardzo klimatyczną fabułę, a to jedna z dwóch najważniejszych cech gier point&click. Dialogi są napisane ciekawie, a całość szybko buduje klimat mrocznej tajemnicy skrywanej w pajęczynie hierarchów kościoła katolickiego i ciemnych interesów. Mamy tutaj sekrety, wielkie pieniądze, bezwzględnych ludzi wykorzystujących władzę oraz bogobojnego człowieka, który wedle kanonów zbłądził i ma kryzys wiary. Postacie jakie spotykamy w demie są przedstawione interesująco i gracz chce je poznać bliżej. W ogóle całość bardzo przypomina książkę, czy w tym wypadku interaktywnego audiobooka. 


Technicznie gra prezentuje się też bardzo okazale i zdecydowanie lepiej niż Face Noir. Mamy dopracowane lokacje, sporo interaktywnych przedmiotów oraz ciekawie zrobione okna dialogowe w formie rysowanych wizerunków postaci. Przerywniki filmowe są przedstawione w stylu komiksowym i w sumie dobrze bo oddają w pełni klimat gry oraz wydarzeń. Nie mamy tutaj też żadnej poprawności politycznej, zaś gracz szybko zaczyna czuć sympatię do głównego bohatera. Zaprezentowane na początku zagadki nie powalają mózgożernością, choć czasem dochodziło do sytuacji że grający domyślał się już dawno gdzie ma się udać i musiał niepotrzebnie przeprowadzać bohatera krok po kroku zanim ten pojął gdzie jechać. Mimo tego fabuła wsysa i z pewnością czeka nas naprawdę dobra historia, której finał zaplanowany jest na przyszły rok.