2 października 2014

Unboxing #47: Abyss

Jakiś czas temu w moje ręce wpadła gra o nieco odmiennym stylu okładki, bowiem zawiera samą grafikę bez żadnych nadruków. Nie ma loga wydawców, tytułu czy innych ozdobników. Mamy za to tajemniczą, męska twarz istoty z podmorskiego ludu. Mowa o grze Abyss, która niedawno zawitała na półki sklepowe w kraju nad Wisłą, dzięki wydawnictwu Rebel. Mamy tu do czynienia z tytułem, który wydaje się być grą familijną, jednak niech was oczy nie zmylą. To rasowa gra taktyczna, prosta, a zarazem bardzo trudna w wygraniu, gdyż najmniejszy błąd może okazać się naszą zgubą. Zapraszam do unboxingu tej ciekawej, choć nie nowatorskiej, gry, która w swych głębinach skrywa wiele skarbów.

Abyss mieści się w standardowej wielkości pudle (pokroju tego co Wsiąść do pociągu) i kosztuje około 150 zł. Gdy jednak przeszukamy sklepy internetowe to znajdziemy ją w granicach od 115 zł w górę, przy czym dominują ceny w okolicy 130 zł, zatem po dodaniu kosztów wysyłki wyjdzie nas niemal tyle samo co zakup w sklepie stacjonarnym. Gdy gra wpadnie w nasze ręce, pierwsze co przykuje uwagę to okładka - jest cudowna. Jednak to tylko przedsmak tego co nas czeka, gdy otworzymy pudełko. Mamy w nim:
* 71 kart eksploracji
* 35 kart lordów
* 20 kafelków miejsc
* 20 żetonów potworów
* żeton zagrożenia
* 10 żetonów kluczy
* 5 kubeczków na perły w kształcie muszli
* 50 pereł (sztucznych, ale zawsze to perły)
* tor zagrożenia
* planszę
* bloczek do podliczania punktów
* instrukcję


Zarówno od strony jakościowej jak i graficznej gra wygląda obłędnie. Rysunki to prawdziwe dzieło sztuki i w praktyce mogą stać na równi z dziełami rysowników, którzy projektują karty do Mage Wars czy Dixit. Z każdego elementu wylewa się klimat podmorskich, fantastycznych głębin rodem z gier Forgoten Realms. Co ważniejsze każdy lord w grze jest unikalny zarówno pod katem artystycznym jak i funkcji jaką sprawuje (a raczej profitu, który daje). Na dokładkę mamy świetne sztuczne perły oraz plastikowe kubeczki na kształt głębokich muszli9, dopełniających podmorski obraz. Co ważniejsze wszystkie komponenty są świetnie posegregowane w wyprasce, a do pereł dołączono woreczek strunowy. Dzięki temu nic się nie wala bez ładu i po otwarciu pudełka szybko jesteśmy wstanie przygotować grę.


Niestety byłoby zbyt miodnie, gdybym do czegoś się nie przyczepił. Co gorsza uzasadnienie. Mianowicie chodzi o karty - są twarde, sztywne co jest zaletą, ale niestety strasznie śliskie w dotyku, przez co kiepsko się je tasuje. Szczególnie te mniejsze (karty eksploracji), które są non stop w użyciu w grze. Warto też je wrzucić w koszulki, aby nie wytarły się za szybko na krawędziach oraz mniej ślizgały.

Samą instrukcję napisano bardzo porządnie i tutaj do niczego przyczepić się nie można. Zasady są banalne, choć sama gra mimo że łatwa i szybka w opanowaniu, jest bardzo trudna w wygraniu, szczególnie jeśli gramy z ludźmi lubującymi się w grach taktycznych. Mamy tutaj do czynienia z tymi samymi zależnościami co w niedawno recenzowanym Splendorze - byle błąd może nas pogrzebać, choć do samego końca mamy szansę na wygraną. W instrukcji znajdziemy bardzo dużo opisowych i graficznych przykładów, dzięki czemu łatwiej zrozumiemy rozgrywkę i co za tym idzie wytłumaczymy ją innym graczom. Na samym końcu znajdziemy też opis działania niektórych kart lordów i kafelków miejsc, które mogłyby budzić pytania.


Co cieszy:
* klimat w każdym elemencie
* obłędna szata graficzna
* świetnie napisana instrukcja
* bardzo prosta w wytłumaczeniu mechanika
* sensownie zaprojektowana wypraska
* cena

Co budzi wątpliwość:
* karty kiepsko się tasują (są za śliskie)

Domniemany poziom ryzyka przy zakupie w ciemno:
Żaden. Gra wygląda cudnie, ma niski próg wejścia i daje pole do popisu zarówno nowicjuszom jak i wyjadaczom gatunku. Abyss to strzał w dziesiątkę jeśli idzie o prezent dla każdego faceta lubującego się w planszówkach. Jest ładna, duża, szybka w nauce i działa w rozgrywkach dwuosobowych.