6 kwietnia 2014

Unboxing #21: Zamek Kasteliny

Jako dziecko nieraz bawiłem się w poszukiwanie skarbów w ruinach starych zamków. Oczywiście skarbami okazywały się kawałki kwarcu lub krzemieni czy otoczaków, zaś zamkowymi ruinami były w istocie stare i opuszczone dworce kolejowe. Tym razem jednak mogę szukać niemal prawdziwych klejnotów ukrytych w skarbcu wielkiej fortecy. Wszystko za sprawą Zamku Kasteliny, nowości wydawnictwa G3, będącego grą pamięciową i zręcznościową zarazem. Mamy tutaj do czynienia z klasycznym fillerem, który jest jednak wizualnie spory, gdyż samo pudełko stanowi znaczną część tej gry. Tytuł zdaje się być kierowany wyłącznie do najmłodszego grona graczy, ale czy w istocie tylko dzieci będą się przy nim dobrze bawić. Iluzja niskiego poziomu trudności rozgrywki pryska tutaj jak bańka mydlana już podczas pierwszej partii co jest sporą zaletą. Dziś zajrzymy do wnętrza ruin i sprawdzimy co kryje samo pudełko oraz ile liczy sobie za czynsz właściciel starej warowni.

Na stronie wydawcy Zamek Kasteliny stoi za 89 zł, jednak jeśli spojrzymy do magicznego zwierciadła zwanego I-Szop.pl znajdziemy grę za dużo mniejsze pieniądze. Jej koszt oscyluje pomiędzy 75 zł a 90 zł, gdzie dominuje głównie zakres do 80 zł plus koszta wysyłki, jednak wiele sklepów posiada możliwość odbioru osobistego. Gra jest w zasadzie dostępna od ręku, ewentualnie trzeba poczekać jedną dobę na jej transport. Na aukcjach cennik wygląda podobnie. Za nasze pieniądze dostajemy natomiast standardowej wielkości pudełko, a w nim:
* instrukcję
* 50 drewnianych znaczników
* 4 kafelki skrzyń
* składany zamek


Komponenty są na bardzo wysokim poziomie, zarówno od strony wytrzymałości jak i szaty graficznej. Sam zamek prezentuje się rewelacyjnie, przy czym na jego część składa się samo pudełko. Drewniane znaczniki to klejnoty, które chcą upolować gracze. Są one różnych kształtów - walce, małe kostki i duże kostki. Są podzielone na 5 kolorów, po 10 na kolor, i składają się zawsze z takich samych zestawów. Instrukcja jest napisana bardzo prosto, tak więc nikt nie powinien mieć cienia problemu z jej zrozumieniem.

Co cieszy:
* wysoka jakość wykonania
* malownicza szata graficzna
* proste zasady, napisanie przejrzyście w instrukcji
* rozgrywka zapowiada się na szybką, ale też ciekawą
* pudełko jest elementem zamku

Co budzi wątpliwość:
* po otwarciu pudełka, ma się wrażenie, że komponentów jest mało
* na upartego, trochę za wysoka cena (tak, wiem - marudzę)

Domniemany poziom ryzyka przy zakupie "w ciemno":
Absolutnie żaden. Gra jest wydana przepięknie, zasady zapowiadają dynamiczną i ciekawą rozgrywkę familijną, zaś cena, nawet jak na portfel typowego Polaka, jest rozsądna. Choć już słyszałem głosy sprzeciwu, na pierwszej prezentacji gry. Zamek Kasteliny idealnie nadaje się dla nowicjuszy oraz prezent dla dzieci, więc warto zainteresować się tą pozycją i przetestować ją na jakimś spotkaniu planszówkowym czy konwencie.