1 września 2016

Sherlock Holmes i Necronomicon #2: Noc nad światem

Drugi tom poświęcony przygodzie Sherlocka Holmesa z Necronomiconem, jest o wiele bardziej dynamiczny oraz brutalniejszy od poprzednich części. Poznajemy tutaj drugie dno całej sprawy oraz jaką w rolę odegrali w niej dwaj odwieczni wrogowie. Na pierwszy plan wysuwa się też siedzący dotąd w cieniu Taher, przyjaciel i sługa Moriartego, znający sekret plugawej księgi. Jego cel raczej nie zaskoczy uważnego czytelnika, ale sposób w jaki stara się go osiągnąć już może. Nie są to jednak jedyne postacie na pierwszym planie, które wnoszą całkiem sporo, jak się potem okazuje, do przyszłych przygód wielkiego detektywa.

Fabuła zaczyna się w dalekiej przeszłości, gdzie poznajemy osobę odpowiedzialną za stworzenie Necronomiconu. W tym miejscu pozostajemy z masą pytań, na które może kiedyś uzyskamy odpowiedzi, jednak nie w tej przygodzie. Następnie wracamy do Londynu, w miejsce gdzie odbył się finał poprzedniego albumu. Holmes jest w kiepskim stanie, gdyż księga odcisnęła na nim swe piętno, zaś jego przeciwnik wrócił w końcu do świata żywych i zaczyna powoli odzyskiwać siły zyskując nowe cechy. Tymczasem po piętach drepczą mu sługi królowej pod wodzą tajemniczego Lorda Kanclerza. Jednak Holmes ma własny plan pokonania profesora, a w jego realizacji pomaga mu telepatka Megan Donnelly.

Tym razem przez sporą część opowieści na pierwszym planie jest antagonista, tutaj w dwóch postaciach - Profesora Moriartiego i arabskiego mistyka Tahera. Każdy z nich ma inne zadanie do wypełnienia, choć czytelnik od razu orientuje się która z postaci jest na scenie lalkarzem, a która kukiełką na sznurkach. Musze przyznać, że autorzy naprawdę ciekawie rozbudowali i poprowadzili ten watek. Mimo przewidywalności wielu jego etapów to w całokształcie zwyczajnie przykuwa on uwagę, a co ważniejsze działania obu mężczyzn są w pełni uzasadnione.

Ich tropem podąża Holmes, któremu pomaga nieoceniona Megan. Tak naprawdę nie miałby szans w starciu z Plugawą Księgą i jej sługami, gdyby nie dzielna telepatka, kierowana chęcią zemsty za śmierć brata. Później również jest bardzo pomocna, gdyż pomaga detektywowi osiągnąć to, czego sam w normalnych warunkach nie zdołałby zrobić. Tym razem nie ma do czynienia z jakimiś wampirami, a sługami Przedwiecznych Bogów, którzy zdecydowanie nie należą do dobrodusznego panteonu. Z drugiej strony twórcy zachowali specyfikę serii i Holmes ma nadal dużo do powiedzenia czytelnikowi w swoich przemyśleniach, spisanych w formie dziennika. Oczywiście po zakończeniu sprawy dzieli się on z nami wszystkimi swoimi spostrzeżeniami, wyciągając wnioski ku przyszłym wydarzeniom, jakie mogą, choć nie muszą, nastąpić.

Sam finał był ciekawy, a zakończenie mające miejsce w królewskich apartamentach daje nadzieję na naprawdę interesującą kontynuację. Choć u niektórych może ona budzić pewne obawy. Z drugiej strony seria przyciąga nie tylko umiejętnie napisanym, aczkolwiek przewidywalnym, scenariuszem łączącym świat wykreowany przez Conan Doyla z różnymi tworami fantasy, ale także świetną kreską. Okładka tego tomu jest naprawdę klimatyczna i zdecydowanie ciekawsza od tej na wydaniu  niemieckim. Potrafi zmylić czytelnika i ten dopiero w finale rozumie jej przesłanie. Seria o nowych przygodach Sherlocka Holmesa, mimo braku wyniesienia na podium doskonałości, jest interesująca i czyta się ją przyjemnie. Dlatego nadal będę jej kibicował i oczekiwał kolejnej przygody.

Ocena - 7/10