10 czerwca 2014

Czarownica

Wybierając się do kina na Czarownicę, miałem w sercu trochę obaw. Po ostatnich seansach, które okazały się niezłe, ale czegoś im brakowało, przygotowałem się że tu może spotkać mnie podobna sytuacja. Gdy wychodziłem z kina, cieszyłem się jak dziecko że myliłem się na całej linii, choć jeden poboczny wątek w finalnej scenie mi nie pasował jak diabli. Mimo tego film okazał się niemal doskonały. Dojrzały, przemyślany, miejscami bardzo śmieszny, a w innych punktach zmuszający do refleksji. Rasowa baśń, pokazująca czym jest prawdziwa miłość oraz do czego może popchnąć nas chęć władzy i zemsta.

Jeśli ktoś liczył tutaj na historię Śpiącej Królewny znanej z animacji Disneya, to bardzo się zdziwi. Akcja filmu rozpoczyna się na wiele lat przed wspomnianymi wydarzeniami. W Kniei mieszkają magiczne stworzenia, wielcy strażnicy przypominający drzewa oraz wszelkiej maści wróżki. Jedną z nich, o wielkiej mocny, jest młodziutka Maleficent, za której wstawiennictwem strażnicy Kniei wypuszczają młodego chłopaka imieniem Stefan. Mityczne stworzenia nie ufają ludziom, gdyż ci są chciwi, ale dotąd ich królestwo nie zagrażało światu wróżek. Stefan mimo początkowych obaw powraca do Kniei i pomiędzy nim a Maleficent rodzi się uczucie. Lata mijają i władca ludzi postanawia podbić mistyczne ziemie, ale dorosła już Maleficent wraz z armią strażników niweczy te plany. Król obiecuje władzę temu kto pokona czarownicę, na co przystaje Stefan, żądny wpływów i chwały. Wykorzystując słabość wróżki względem niego popełnia na niej straszliwą zbrodnię i dzięki temu staje się władcą królestwa ludzi. Nie zdaje sobie sprawy, że łamiąc jej serce sprowadzi na siebie i swoją rodzinę klątwę, którą odczynić będzie mogła tylko prawdziwa miłość, a o nią nie łatwo w świecie przesiąkniętym złem.

Tak w ogólnym zarysie przedstawia się fabuła filmu, a raczej jej początek. Czarownica, w którą wcieliła się Angelina Jolie, nie jest tutaj głównym antagonistą. Tak naprawdę to postać tragiczna, której los nie oszczędził i stałą się "potworem" z powodu człowieka. Człowieka nie będącego z natury złą istotą, ale władza oraz bogactwo potrafią zmienić serce. To właśnie ono jest tutaj na pierwszym planie. W filmie widać wszystkie jego oblicza - niewinne i delikatne u Aurory, zniszczone przez szaleństwo u króla Stefana, złamane i zburzone Maleficent czy wierne jak u kruka Diavala. 

Ta ostatnia postać wryła mi się w pamięć najbardziej zaraz koło tytułowego charakteru. Sam Riley spisał się genialnie i odegrał powierzoną mu rolę bardzo realistycznie. Diaval często występuje w postaci człowieka, w którego zamienia go Malaficent, ale zobaczymy go też w innych, gdzie zawsze ma cechy kruka. Charakteryzacja jego ludzkiej formy jest bombowa - blizny na szyi i twarzy w kształcie krawędzi piór, ślad kruczej łapy na klatce piersiowej, która wygląda niczym herb oraz czarne zwiewne ubranie. Zwraca on też często uwagę Maleficent, na to do czego sama nie chce się przyznać. Zaraz koło niego dumnie kroczy Angelina Jolie - dostojna, mściwa i opanowana. To nie jest okrutna czarownica znana z animacji, tylko skrzywdzona kobieta, która pragnie zemsty i to ją napędza. W jej efekcie rani wszystkich wokoło nawet jeśli tego nie chce.

Postać Stefana, w którego wcielił się Sharlto Copley, znany z rewelacyjnej roli w Dystrykt 9, jest idealnym przykładem metamorfozy człowieka, który z niewinnego chłopca staje się obłąkanym nienawiścią władcą. Widać to na każdym kroku. Wypowiedzi, zachowaniu i wyglądzie, które zmieniają się z każdą sceną. Dzięki temu widz może zaobserwować tą przemianę i uświadomić sobie czym jest prawdziwe zło a czym krzywda, choć obie mogą wyglądać podobnie. Niestety postać królowej w praktyce pominięto, co trochę boli bo kilka razy można było ją wykorzystać aby jeszcze bardziej podkreślić główny temat baśni. Podobną sytuację mamy pomiędzy księżniczką Aurorą a księciem Filipem, który co prawda jest potrzebny, ale w finalnej scenie zbędny i wpisany na siłę.

Czarownica to rewelacyjna baśń. Mamy rozbudowane i naprawdę świetnie wykonane technicznie sceny batalistyczne (finalna walka jest bajeczna), piękne kostiumy oraz bardzo dobrze napisany scenariusz. Aktorzy również w pełni wywiązali się ze swoich zadań i ich postacie zapadają w pamięć. Efekty 3D jest dobrze zrobiony i widać go na każdym kroku, dlatego warto wydać te kilka złoty więcej idąc do kina. Jednak tylko na wersję z napisami, gdyż dubbing brzmi słabo, zaś tłumaczenie miejscami jest katastrofalnie słabe. Zdaję sobie sprawę że nie zawsze wszystko dokładnie można przenieść z angielskiego na polski, ale sporo zwrotów było potraktowanych po macoszemu. Do tego Maleficent jako Diabolica - kompletnie mi to nie pasuje. Z pewnością kupię film na DVD, ale tylko pod warunkiem że będzie tam oryginalna wersja językowa, bo po inną nie warto sięgać.

Ocena - 9,5/10