29 sierpnia 2016

Sherlock Holmes i Necronomicon #1: Wewnętrzny wróg

Dokładnie rok temu, w zeszłe lato, przyszło mi sięgnąć po nowe oblicze przygód wielkiego detektywa w osobie Sherlocka Holmesa. Wtedy zmierzył się on z hordą wampirów i ich przywódcą, a cała sprawa była naprawdę zawiła i ciekawie napisana, choć daleko jej było do poziomu książek Conan Doyla. Teraz przyszła kolej na zmagania z Przedwiecznymi oraz przeklętą księgą Necronomiconem. Tak jak poprzednio opowieść podzielono na dwa tomy i spotkamy postacie bardzo dobrze znane fanom oryginalnej serii. Tym razem spotkamy największego rywala detektywa z Baker Street 221b, czyli Profesora Moriarty. Jak można było się spodziewać, wejście wielkiego złoczyńcy będzie interesujące nie tylko dla czytelnika. 

Akcja zaczyna się ponownie w Londynie, w piwnicach magazynu bednarskiego Nortona Fisbacka, które poznaliśmy w poprzedniej części. Jest on jednym z informatorów Holmesa oraz były szefem gangu, który nieopatrzenie zadarł z Moriartym gdy ten stąpał po ziemi jako żywy człowiek. Norton zostaje zaatakowany przez nieznanych sprawców, którzy nie obchodzą się z nim delikatnie, chcąc wydobyć informacje o miejscu pobytu detektywa. Ten po ostatnich wydarzeniach w Londynie wyruszył bowiem w rejs statkiem, nadal utrzymując opinię publiczną w przekonaniu że nie żyje. Prześladowany przez koszmary w których widzi swój pojedynek z Profesorem koło wodospadu Reichenbach, po roku wraca do Anglii. Tam czeka go niemiła niespodzianka gdyż okazuje się, stary wróg jest nie aż tak bardzo martwy jakby chciała tego natura.

Tak jak przy poprzedniej sprawie, album zawiera ogrom tekstu w formie przemyśleń słynnego detektywa, który opisuje bieżącą sytuację. Dzięki temu komiks zawiera naprawdę dużą ilość tekstu, dobrze nawiązującego formą do książkowego pierwowzoru. Z drugiej strony nadal czuć brak Doktora Watsona oraz jego żony, choć fabularnie ta nieobecność jest w pełni usprawiedliwiona. Zresztą na arenie pojawia się inna osoba, czyli siostra Fisbacka, Megan Donnelly, posiadająca nieprzeciętne zdolności telepatyczne, co ma ogromny wpływ na przebieg całego śledztwa. A to do łatwych nie należy, szczególnie, że przeciwnikiem jest sam Moriarty.

Co do głównego antagonisty to podczas lektury komiksu, z biegiem fabuły zacząłem wyczuwać że Profesor zdaje się nie grać pierwszych skrzypiec. Owszem dominuje tutaj,często pogrywając sobie z wielkim detektywem, jednak po drodze stale coś nie daje nam spokoju. Jakiś element, który sprawia, że mamy wątpliwości co do tego kto tutaj tak naprawdę pociąga za sznurki. Wszystko za sprawa tajemniczej osoby, która z czasem pojawia się coraz częściej na kartach tej historii i jest w jakiś sposób bezpośrednio powiązana z Necronomiconem. Na tym polu nie brak po raz kolejny sług Królowej, które często wykorzystują Holmesa w jego pojedynku z Moriartym jako przynętę, co zdecydowanie nie cieszy detektywa. Sam finał tego tomu jest ciekawy choć nieco naciągany i od pewnego momentu łatwy do przewidzenia. Niemniej zachęca do tego aby sięgnąć po kolejną część i poznać sekret skrywany przez złowrogą księgę.

Co do warstwy artystycznej to nie zmieniła się ona względem poprzedniej przygody. Nadal mamy miłą dla oka kreskę, nawiązująca do  Londynu z końca XIX wieku, dobrze oddającą charakter zarówno horroru jak i rasowego kryminału osadzonego w tamtym okresie. dzięki temu i dobrze napisanym dialogom oraz przemyśleniom tytułowego bohatera, całość czyta się szybko, a co ważniejsze mimo natłoku postaci oraz wydarzeń, czytelnik spokojnie połapie się w bardzo wartkiej akcji. To wszystko sprawia, ze seria jest naprawdę dobra, choć daleko jej do doskonałości czy bycia choćby przełomową. Mamy tutaj do czynienia z pomysłową kombinacją kilku, przeciwstawnych, uniwersów, ale zgrabnie połączonych, dlatego jeśli ktoś lubi takie eksperymenty to śmiało może sięgnąć po ten tytuł.

Ocena - 7/10