18 sierpnia 2016

Iluzja

Louis Leterrier nie ma zbyt bogatego portfolio jako reżyser, ale ma w nim kilka perełek, jak Człowiek pies czy Transporter, do których scenariusz napisał Luc Besson. W przypadku Iluzji ci panowie nie spotkali się na planie, a mimo to Leterrierowi wyszedł naprawdę znakomity film, będący perełką w jego dorobku. Niby prosta historia o grupie iluzjonistów, którzy zostali zwerbowani przez tajemniczą osobę po to aby wymierzyć sprawiedliwość ludziom nietykalnym dla aparatu sądowego. zaleciało stereotypem? Owszem. Mimo to film ogląda się z zapartym tchem i widz w pewnym momencie sam już nie wie czy to na co patrzy jest magiczną sztuczką mającą odwrócić uwagę czy prawdą wypływającą na wierzch. Dodatkowo ciągle chodzi nam po głowie jedno pytanie - Jak oni to zrobili?

Historia rozpoczyna się od przedstawienia czwórki głównych iluzjonistów - Daniela Atlasa (Jesse Eisenberg), Merritta McKinney (Woody Harrelson), Jacka Wildera (Dave Franco) i Henley Reeves (Ilsa Fisher). Każde z nich specjalizuje się w innej formie sztuczek od hipnozy po wręcz akrobatyczne operowanie przedmiotami. Podczas swoich występów otrzymują oni zaproszenie, w postaci tajemniczej karty, do organizacji iluzjonistów zwanej Okiem. Oko tworzy z nich zespół, który zostaje ochrzczony mianem Czterech Jeźdźców i wyznacza im tajemnicze zadanie. Grupa przez rok zdobywa sławę na największych scenach Ameryki, a gdy nadchodzi czas szykuje swej publice oraz policji niezapomniane widowisko.

Główna linia fabularna rozgrywa się na linii Czterech Jeźdźców i detektywa Dylana Rhodes'a (Mark Ruffalo), który stara się ich powstrzymać. Mimo pomocy ze strony Interpolu oraz przekonania o swojej wyższości nad "pospolitymi oszustami", szybko musi zacząć prostować swoje stanowisko. Jeźdźcy niemal za każdym razem wywodzą go w pole nim Rhodes w ogóle ma pojecie że został zrobiony w balona. Uświadamia mu to, praktycznie za każdym razem, Thaddeus Bradley (Morgan Freeman), były iluzjonista, który od wielu lat żyje z demaskowania magików. Nie jest on z tego powodu lubiany, choć jak sam pokazuje posiada nieporównywalnie większą oglądalność niż sami iluzjoniści, gdyż ludzie chcą poznać sekret danej sztuczki.


Postaci głównej czwórki bohaterów nie są jednak tak skomplikowane i rozbudowane jak detektywa oraz jego współpracowników, choć potrafią przykuć widza do ekranu. Robią to głównie za sprawą "czarów" jakie odstawiają na scenie lub poza nią, wodząc policję za nos w celu wypełnienia tajnego zlecenia od Oka. Widz do samego końca nie wie o co chodzi, dlaczego tak naprawdę to robią i kto jest tajemniczym zleceniodawcą. To sprawia że finał jest zaskakujący oraz w pełni satysfakcjonujący.

Od strony technicznej cała produkcja stoi na bardzo wysokim poziomie. Montaż, scenografia, oświetlenie - to wszystko składa się na widowisko jakiego świadkami są widzowie. Każda sztuczka jest tutaj wytłumaczona oraz ma ręce i nogi, zatem przy odpowiednich środkach faktycznie dałoby się ja wykonać. Ogół widowiska zaś wpleciono w naprawdę porządnie napisany scenariusz, który został mocno podniesiony w wydźwięku za sprawą znakomitej gry aktorskiej. To dało istny pokaz magii na dużym ekranie, choć i na małym ogląda się wyjątkowo dobrze. Szczególnie zaś sceny pościgów, których mamy tutaj całkiem sporo, choć odbiegają od oklepanych schematów gdzie kule latają na wszystkie strony.


Iluzja to wyśmienite widowisko, warte każdej sekundy i złotówki. Jest to dynamiczny film z pogranicza kryminału i klasycznego thrillera. Jednak odbiera się go raczej jak przygodowe kino akcji pełne świateł oraz dymu odwracającego uwagę widza, podczas gdy za kurtyną rozgrywa się zawiła intryga, mająca wprowadzić nas w osłupienie. Dlatego nawet znając już ten film, łatwo do niego powrócić, gdyż show jest tu zrobione naprawdę spektakularnie, zaś od strony warsztatu praktycznie po mistrzowsku. Polecam zatem tą produkcję, szczególnie na weekendowy, leniwy wieczór czy popołudnie, gdyż pozwala naprawdę porządnie się odstresować po ciężkim tygodniu w pracy.

Ocena - 9/10