8 czerwca 2016

Szklane miecze #4: Dolmon

Przygoda młodej Yamy dobiega końca. Dolmon jest ostatnim kluczem do zagadki Szklanych mieczy, które zostały wyrzucone przez słońce na umierającą planetę. Jaki zatem czeka go los oraz innych bohaterów tej nieco dziwnej przygody? Jak zakończy się wędrówka oraz kto tak naprawdę stworzył tytułowy oręż? Na te oraz inne pytania odpowiada czwarty, finałowy, album serii, pokazując że duet Corgiat-Zuccheri odpowiedzialny za zaprojektowanie Szklanych mieczy, potrafi zaskakiwać. Mimo wielkich obaw o przewidywalne i proste w przewidzeniu zakończenie, zostałem mocno zaskoczony tym co zaprezentował ostatni album serii. Zacznijmy jednak od początku, gdyż spektakularny finał, to zaledwie jeden z elementów całej tej historii.

Opowieść zaczyna się od poznania najemnego wojownika imieniem Dolmon. Dotarł od do starożytnego lasu otoczonego pustynią, gdzie mieszka lud mały, człekopodobnych istot, zwanych kanupi. Najemnik oszukując jednego z mieszkańców lasu, zdobywa, uprzednio wyciągnięty przez Matkę Lasu, szklany miecz, który spadł z nieba. Tymczasem Yama wraz z przyjaciółmi przemierza palącą pustynię, gdzie natrafiają na porwanych przez zbójów kanupich. Dowiedziawszy się o ich kłopotach, postanawiają ruszyć śladem Dolmona i odzyskać skradziony miecz oraz odnaleźć ostatni z nich, aby dopełnić przepowiedni.

Cały album jest niejako podzielony na trzy akty. w pierwszym poznajemy historię Dolmona oraz to dlaczego tak zawzięcie szuka szklanych mieczy. Poznamy też, co wynika w sumie już z pierwszej karty komiksu, kto jest trzecim wybrańcem oraz miejsce pobytu ostatniego ostrza. W tym miejscu zostanie nam tez przybliżony lud kanupich, do którego należą dwaj, mali przyjaciele Miklosa. Ich podróż z wielkim opiekunem zmieniła mocno postrzeganie świata ludzi, dlatego to z czym spotykają się pośród pobratymców budzi w nich grozę. Z kolei ci chcą wiedzieć jak to możliwe że człowiek "udomowił" kanupich. Ten, przewijający się fragment, daje czytelnikowi ciekawe spojrzenie na rolę różnic rasowych w świecie.

Drugi akt to podróż po miecz, która przebiega nieco inaczej niż można by się spodziewać. Tutaj pierwsze skrzypce poniekąd należą do tytułowego bohatera tego tomu, choć nie zawsze. Pokazana jest też ciekawa relacja pomiędzy Yamą a Miklosem, z którymi spędziliśmy większą część tej opowieści. Aktem trzecim jest rozbudowany finał Szklanych mieczy, naprawdę zaskakujący w wielu miejscach. Widać że autorzy nie poszli na łatwiznę i dali swym czytelnikom coś więcej niż pospolity happy end.

Ostatni tom Szklanych mieczy definitywnie zamyka poruszoną w nim historię, jednak daje delikatną furtkę na przyszłość. Czy warto z niej korzystać? Zważywszy na to jak potoczyły się losy poszczególnych postaci oraz zakończyła cała opowieść, chętnie zobaczyłbym co ich czeka w nowym świecie. Szczególnie że teraz autorzy mają bardzo duże pole do popisu w sprawie interpretacji niektórych wydarzeń. Z drugiej strony może lepiej byłoby zostawić to uniwersum aby skupić się na czymś zupełnie nowym. Nie zmienia to faktu, że Szklane miecze to naprawdę bardzo porządnie opracowana seria z rewelacyjnym oraz rozbudowanym finałem. Polecam zatem po nią sięgnąć, gdyż nie jest długa, a potrafi naprawdę zaskoczyć.

Ocena - 9/10