10 marca 2016

Ninni Schulman - Odpowiedz, jeśli mnie słyszysz

Jesień w malowniczych zakątkach Szwecji może kojarzyć się z spokojem, polowaniami na łosie oraz wędkarstwem. Jest to również idealne miejsce do tego aby popełnić morderstwo. Jakby tego było mało, można również dokonać porwania, a na deser stworzyć zagadkę, w której podejrzaną stanie się szefowa lokalnego posterunku policji. Odpowiedz, jeśli mnie słyszysz jest dziełem pisarki Ninny Schulman, dającej czytelnikom kryminał pełen wartkiej akcji oraz sprawy, mogącej uchodzić za typową… gdyby nie kilka niepasujących do całości okruszków.


Cała akcja książki trwa tydzień, w czasie którego w małej spokojnej miejscowości dzieje się więcej niż przez cały okres jej istnienia. Par Sanner, jest lokalnym biznesmenem i jak większość mieszkańców, również myśliwym. Wiedzie spokojne życie wraz z swą nastoletnią córką Alvą i żona Bodil, która czuje się mocno zaniedbana przez męża, spędzającego całe dnie w pracy, toteż znajduje sobie kochanka. Pewnego październikowego ranka, Par z córką wybierają się na polowanie, wraz z grupą przyjaciół z koła myśliwskiego. W jej skład wchodzi między innymi szefowa lokalnego posterunku policji oraz mąż lokalnej dziennikarki Magdaleny Hansson. Niedługo potem, kiedy wszyscy myśliwi i naganiacze rozpoczęli łowy, dochodzi do tragedii. Par ginie od strzału w głowę z bliskiej odległości, a jego córka znika. Zdarzenie wygląda z początku na wypadek, jednak wiele elementów układanki zdaje się do siebie nie pasować. Kiedy rusza śledztwo, Hansson pisząc artykuł o całym zajściu trafia na ślad, który umknął policji, i rusza jego tropem. Szybko okazuje się, że tajemnica śmierci Para jest o wiele bardziej złożona niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.

To co najbardziej podoba mi się w powieści Schulman to wielowątkowość, która jednocześnie nie sprawia, że gubimy się w wydarzeniach czy postaciach. Wszystko mamy ładnie podane na tacy, podzielone i serwowane w odpowiednich dawkach. To sprawia, że główna bohaterka w osobie Magdaleny Hansson, mimo grania pierwszych skrzypiec nie zdominowała całej powieści. Nie mamy tutaj wrażenie, że przy masie postaci, raptem kilka jest ważnych a reszta robi za tło. Nie. W tej historii każdy ma swoją role i pozostawia okruszek będący większą częścią całej łamigłówki. Co do koneksji niektórych osób szybko idzie domyślić się na czym one polegają, jednak kluczowe dla śledztwa sprawy wynikają dość późno, co sprawia, że mamy w książce kilka ciekawych zwrotów akcji, a to rzutuje na jej finał. 

Cieszy też bardzo duże tempo jakie narzuciła pisarka. Dzięki temu czytelnik się nie nudzi tylko ma wrażenie, że czyta wręcz powieść sensacyjną. Jednak książka twardo trzyma się swego gatunku pozostając do końca rasowym kryminałem, z pozoru oklepanym schematem morderstwa. I właśnie tutaj tkwi urok tej powieści. Mamy do czynienia z klasyczną sprawą, rodem z seriali, a mimo to ciężko nam znaleźć dowody lub poszlaki, zaś kiedy to czynimy, najczęściej na następnej stronie uczynią to również bohaterowie tego koszmaru. Finał zaskakuje, choć nie tak bardzo jakby się mogło z początku wydawać, mimo to jest porządnie opracowany i daje pełną dozę satysfakcji. A przecież o to w kryminałach chodzi, aby prosta sprawa stała się skomplikowaną łamigłówką z logicznym zakończeniem.

Odpowiedz, jeśli mnie słyszysz to porządny kawała rzemieślniczej pracy. Nie jest to co prawda Chemia śmierci, ale niewiele jej do tego dzieła brakuje. Mamy ciekawą sprawę morderstwa i zaginięcia, wiele brudów które wypływają w toku śledztwa, a do tego interesującą postać dziennikarki oraz szefowej policji, które charakteryzuje jedna, wspólna cecha – intelekt. Książkę szczerze polecam osobom lubiącym kryminały, nie tylko te skandynawskie, ale głównie klasyczne, gdzie każda błahostka może mieć duże znaczenie.

Ocena - 8/10