13 marca 2016

Ego Protocol

Bardzo lubię gry indie, potoczne nazywane przez graczy "Indykami", gdyż ogromna ich liczba to udane tytuły. Co prawda zdarzają się niewykorzystane potencjały jak Cradle, czy kompletne porażki w postaci Typomana, jednak zdecydowana większość jest produktami w pełni grywalnymi z satysfakcjonującą rozgrywką. Czasem jednak zdarzy się gra, gdzie naprawdę trudno wydać werdykt. Z jednej strony jest genialna, a z drugiej posiada tak głupie niedociągnięcia, że aż dziwi fakt ich występowania. Wydawać by się mogło, że wręcz naturalnym będzie dostrzeżenie takich skaz przez twórców. Ego Protocol idealnie pasuje jako przykład właśnie takiego tytułu, co w sumie trochę smuci, gdyż mamy do czynienia z rodzimą produkcją.

Platformowa łamigłówka

Cel gry jest prosty - przeprowadzić bezpiecznie robota z punktu startowego do wyjścia. Schody zaczynają się już jednak na samym początku zabawy, gdyż łatwo możemy się zablokować lub zwyczajnie zniszczyć naszego podopiecznego. Po drodze czekają pułapki, przeszkody, bariery, a do tego musimy jeszcze otwierać drzwi za pomocą specjalnych dźwigni oraz zbierać kryształy dające nam dodatkowe punty. Nie zapominajmy też o nieubłaganie tykającym zegarze, odmierzającym cenne sekundy. Aby ukończyć daną łamigłówkę na maksymalnym możliwym progu punktowym, trzeba się nieźle napocić i wykonać z kilka podejść, nim uda nam się wszystko idealnie zgrać w czasie.


To co jest kluczem do sukcesu, to mobilne pola, na których znajdują się korytarze zwiedzane przez robota. Jeśli ten akurat nie przemierza jakiegoś obszaru to możemy przesunąć całą linię klocków o jedno pole w dowolnym kierunku w linii prostej. I tutaj właśnie pojawia się problem. Samo zaprowadzenie robota do wyjścia jest banalne, jednak zebranie wszystkich dodatkowych punktów, a przy tym zmieszczenie się w czasie to już prawdziwe wyzwanie. W późniejszych łamigłówkach, jednak nawet doprowadzenie naszego podopiecznego bezpiecznie pod same drzwi potrafi sprawić trudność, a fakt, że znajduje się on stale w ruchu niczego nie ułatwia. To wszystko sprawia, że gracz musi bardzo mocno wytężyć swe szare komórki aby rozwiązać łamigłówkę.

Niestety w tym punkcie pojawia się pierwszy poważny zgrzyt. Mimo ciekawego mechanizmu, sama gra jest boleśnie powtarzalna i po kilku zagadkach wieje nudą. W praktyce bowiem ciągle robimy to samo - przesuwamy klocki oraz sporadycznie, o ile dany blok na to pozwala, możemy użyć dodatkowej opcji jak skok, strzał czy zatrzymanie się. Gdy odnajdziemy "złoty przepis" na kombinację w danej zagadce, to przejście jej nie stanowi absolutnie żadnego problemu. Czasem zajmie nam to trochę więcej czasu, jednak nim nasz robot ruszy w swą drogę gracz może do woli przeglądać schemat puzzli i przygotować sobie plan co oraz kiedy przestawić.


Ładna monotonia

Ego Protocol prezentuje się naprawdę ładnie i przyciąga gracza. Od razu czuć futurystyczne klimaty, rodem z znanych filmów Science Fiction, szczególnie tych nieco starszych. Co ważniejsze cała szata graficzna jest czytelna, zatem nie możemy naszych niepowodzeń zwalać na to, że "czegoś nie widać" albo "za bardzo to ukryto". Jeśli zawalimy łamigłówkę to tylko z powodu własnej głupoty. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby zacząć poziom od nowa lub powtórzyć go w przyszłości. Do tego wszystkiego wtłoczono bardzo miłą dla ucha muzykę, stale zmieniającą się co zagadkę. Utwory są też stosunkowo długie, zatem jeśli utkniemy gdzieś na dłużej, to nie zanudzi nas powtarzany w kółko jeden dźwięk.

Może to jednak uczynić powtarzalność kolejnych łamigłówek od strony wizualnej. Wszystkie "pokoje" jakie odwiedzamy są niemal identyczne. Same korytarze i wyzwania co prawda się różnią, jednak całość podano w kalce tego samego tła. To bardzo frustruje, gdyż po zerknięciu na listę lokacji wydawać by się mogło, że czeka nas spora różnorodność. Jakaś lawa, komnaty wypełnione energią, może nawet futurystyczna, sztuczna dżungla. Nie. Wszędzie mamy te same płytki tylko z zaimplementowanym innym kawałkiem korytarza.


Trudny orzech do zgryzienia

Gra studia Static Dreams jest pod wieloma względami nierówna. Z jednej strony dostajemy naprawdę trudne łamigłówki, o ciekawie pomyślanej mechanice. Z drugiej zaś całość wrzucono w monotonny obraz, a wszystkie zagadki wydają się być podobne. Przy opracowaniu klucza, gra staje się banalnie prosta, choć bez niego jest prawdziwym wyzwaniem, przynajmniej dla większości ludzi. Ego Protocol z pewnością idealnie sprawdza się na urządzeniach mobilnych. Jedziemy do pracy czy szkoły lub mamy przerwę, odpalamy grę na smartphonie i gramy. Tytuł jest obsługiwany przez systemy Android oraz Win Phone, zatem pozyskanie go jest stosunkowo proste. Niestety to co spisuje się świetnie na telefonach czy tabletach, niekoniecznie pasuje użytkownikom PC. Mając do wyboru choćby Braid, sięgną właśnie po niego, gdyż jest ładniejszy, bardziej zróżnicowany i czasochłonny. Ego Protocol to genialny zapychacz na krótkie przerwy sprawiający, że grający wytęży umysł i nie zauważy nawet kiedy minął mu czas w kolejce do lekarza. Jednak jako tytuł na PC-ety, sprawdza się raczej przeciętnie.

Plusy:
+ trudne łamigłówki
+ dużo zagadek
+ przy pierwszym podejściu wsysa
+ świetnie sprawdza się na urządzeniach mobilnych
+ przyjemna dla oka grafika
+ solidne udźwiękowienie

Minusy:
- szybko staje się monotonna
- powtarzające się tło we wszystkich zagadkach
- opracowanie klucza, niweluje niemal całkowicie poziom trudności
- to co sprawdza się na urządzeniach mobilnych niekoniecznie sprawdzi się na PC

Ocena - 6,5/10