11 lutego 2013

Złote miasto

Osobiście bardzo lubię gry familijne, gdyż znakomicie dozują losowość i strategię, czyniąc je uniwersalnymi. Kiedy po raz pierwszy zasiadłem do Złotego miasta, wydanego w Polsce dzięki wydawnictwu Galakta, miałem nadzieję na lekką i przyjemną rozgrywkę. Niestety te nadzieje nie do końca zostały spełnione, gdyż autor gry, Michael Schacht, twórca między innymi Kameleona czy Zoloretto, poszedł tym razem po kompletnej linii oporu tworząc grę mocno przeciętną. Nie jest ona tytułem tragicznym, choć niczym specjalnym się nie wyróżnia.


Gra kosztuje 120 zł, choć obecnie na wielu sklepach internetowych można znaleźć ją mocno przecenioną, dzięki czemu jej cena faktycznie waha się od 65 do 100 zł. Zważywszy na pancerną jakość wykonania i malownicze grafiki, rodem z baśni dla dzieci, jest to uczciwa cena. Kiedy już ktoś nabędzie Złote miasto i otworzy pudełko w środku znajdzie:
* planszę standardowego formatu
* w sumie 88 kart, a w nich:
- 50 kart krajobrazów
- 8 kart towarów
- 8 kart premii
- 16 kart podliczania punktów
- 6 kart kluczy
* 100 kontraktów handlowych
* 4 dłonie licytacji
* 35 monet
* 72 drewniane stragany (po 18 w każdym z czterech kolorów)
* klucz pierwszego gracza


Wszystkie komponenty są wykonane bardzo solidnie i z wysokiej jakości materiałów. Żetony są grube, tak samo karty do gry, dzięki czemu nie zniszczeją szybko nawet przy częstym graniu. Drewniane pionki straganów również są bez zarzutu. Całość opatrzono solidnymi oraz barwnymi grafikami, które są czytelne. Cieszy to szczególnie w przypadku planszy, która może nie powala na kolana pod kątem wizualizacji tytułowego Złotego Miasta, ale też nie wprowadza bałaganu w trakcie rozgrywki. Instrukcję napisano solidnie, choć bywały sytuacje że początkujący lub niedzielni gracze gubili się w pomniejszych zasadach, głównie dotyczących stawiania straganów na planszy. Mimo tych zalet w grze nie czuć klimatu handlu ani symulacji rozbudowy gospodarczej. Nie umiem jednoznacznie powiedzieć czym to jest spowodowane, niemniej nieraz rozgrywka stawała się jakby bezosobowa i przez to gra nie zapadała na dłużej w pamięć, szczególnie starszym graczom.

Postaw stragan, zgarnij profit


Rozgrywka podzielona jest na rundy, zaś te składają się z 6 pomniejszych faz. Koniec następuje kiedy zostanie spełniony jeden z poniższych warunków:

* dowolny z graczy umieści na planszy ostatni swój stragan, wtedy obecna runda jest ostatnią;
* zostanie rozegrana ostatnia karta podliczania punktów.

Wygrywa zaś ten kto na sam koniec posiada w sumie najwięcej punktów z kontraktów handlowych jakie zdobył w trakcie gry, dodawszy te ze zdobytych kart premii, o ile takowe posiada. Nim jednak gracze zasiądą do rozgrywki chwilę zajmie im przygotowanie Złotego miasta.

Na początku każdy uczestnik gry otrzymuje:

* komplet straganów w swoim kolorze
* 3 monety
* dłoń licytacji w kolorze straganów
* 1 kartę wybrzeża oraz losowo jedną kartę krajobrazu

Pozostałe karty krajobrazów, premii, kluczy i towarów należy potasować i położyć obok planszy w formie osobnych talii. To samo tyczy reszty złota oraz kontraktów. Karty podliczania punktów należy podzielić na trzy stosy, zgodnie z numeracja na rewersie, potasować a następnie stworzyć pojedynczą talię, gdzie karty z rewersem trzy będą na samym dole, dwójki po środku i jedynki na górze. Klucz pierwszego gracza dostaje najmłodszy uczestnik.

Rozgrywka, jak wspomniałem wcześniej, dzieli się na rundy, zaś czas gry waha się średnio od 30 minut do góra godziny. Całość jest dość dynamiczna, więc nawet jeśli w gronie graczy natrafimy na "myślicieli" to i tak nie przyjdzie nam zbyt długo czekać na swoją kolejkę. Szczególnie, że Złote miasto jest pozycją przeznaczoną dla 3-4 graczy.

FAZA 1
Odkrywamy wierzchnią kartę podliczania punktów i kładziemy obok planszy. Są to cele za które w tej rundzie na jej końcu zostaną przydzielone punkty. Każda karta zawsze posiada dwa cele – pierwszy związany z terytorium na planszy i drugi z rodzajem towaru, jakie można znaleźć na kartach towarów.


FAZA 2
Gracz rozpoczynający odkrywa odpowiednią ilość kart krajobrazów i układa je parami w linii prostej. Przy trzech graczach mamy 6 kart, a przy komplecie 8 kart. W danej parze mogą znaleźć się karty tego samego rodzaju lub dwóch kompletnie innych.


FAZA 3
To w sumie typowa licytacja. Począwszy od gracza rozpoczynającego, każdy kładzie swoją "dłoń licytacji" na jednej z par kart. Jeśli ktoś położy dłoń na już wcześniej "zaklepanej" parze kart to musi umieścić dodatkowo o jedną monetę więcej niż poprzednia osoba (stawka wyjściowa to zero monet). Gdy każdy z graczy ma już swoją parę kart, zagarnia je na rękę, a ewentualne pieniądze użyte w licytacji trafiają do banku.


FAZA 4
W tym momencie gracze, począwszy od rozpoczynającego, mogą użyć swoich kart krajobrazów aby postawić jeden lub dwa stragany na planszy. Aby to uczynić trzeba poświęcić dwie karty tego samego typu (na przykład dwie pustynie), odpowiadające lokalizacji na planszy oraz musi tam docierać bezpośrednia droga od portu lub innego miejsca gdzie znajduje się już nasz stragan. Każde miejsce gdzie można postawić stragan (maksymalnie jeden na wszystkich graczy) daje jakiś profit począwszy od dociągnięcia w ciemno nowej karty krajobrazu, przez pieniądze na kartach premii kończąc. Lokacje znajdujące się w dzielnicach miasta (wewnętrznych i zewnętrznych) dają punkty w postaci kontraktów handlowych. Do wewnętrznych dzielnic dodatkowo potrzeba posiadać kartę klucza, którą można zdobyć na przedmieściach Złotego miasta. Ciekawym mechanizmem jest również zamiana dwóch dowolnych kart krajobrazu jako jedną dowolnego typu, dzięki temu nie ryzykujemy permanentnego zablokowania się w trakcie rozgrywki.


FAZA 5
Teraz gracze podliczają punkty zdobyte z wytycznych na karcie wylosowanej w fazie pierwszej. Za każdy osiągnięty cel z wytycznych dostaje się 2 pkt w postaci kontraktów handlowych. Dodatkowo jeśli ktoś ma całkowitą dominację w którymś z celów (na przykład towarach) to dostaje dodatkowe 2 pkt ekstra.


FAZA 6
Klucz pierwszego gracza przekazuje się w lewo, odrzuca się zużytą kartę podliczania punktów, zaś gracze zachowują wszystkie zdobyte karty krajobrazów, złoto i karty towarów. Rozpoczyna się nowa runda.


Wariant dla dwojga


Galakta na swej stronie podała również zasady gry dla dwóch osób, niestety dotąd nie znalazły się one w instrukcji podstawowej, jaką znajdziemy w pudełku. Różnice są raczej niewielkie. Otóż gracze odkrywają tylko 5 kart krajobrazu i układają je w dwóch rzędach, dodatkowo biorą jedną monetę i kładą ją w rzędzie gdzie nie ma jednej karty. Licytacja przebiega bez zmian. Podczas budowania straganów na pustyni, gracze nie dostają profitów, a w przypadku podliczania, po 4, 8 i 12 karcie dostaje się punkty zwycięstwa. Wygrywa osoba która zdobędzie 3 punkty zwycięstwa.

Drugi wariant jest nieco inny. Gracze dostają swoje stragany plus dwa czarne, który mogą postawić tylko w mieście. Jednak aby to uczynić, wcześniej gracz musi posiadać w danej ćwiartce miasta swój kolorowy pionek straganu. Pozostałe zasady są bez zmian i wygrywa osoba posiadająca najwięcej kontraktów handlowych na koniec gry.

Warianty te wydają się ciekawe, jednak w istocie takowymi nie są. Głównie dlatego że najczęściej gracze zaczynają w przeciwległych krańcach wyspy aby zająć jak największy obszar i dopiero w późnych etapach rozgrywki zaczynają ze sobą konkurować o pozostałe terytoria. W efekcie rozgrywka bardziej przypomina wyścig szczurów niż rywalizację z prawdziwego zdarzenia.

Kupcy Złotego miasta, czyli kto testował

Gra jest targetowana głównie jako produkt familijny, więc postanowiłem przetestować ją w standardowym zestawieniu grup.

Grupa 1 – dzieci 7-10 lat + rodzice
Grupa 2 – dzieci 10-13 lat
Grupa 3 – młodzież gimnazjum i liceum
Grupa 4 – studenci

Grupa 1
Umiejętne opanowanie mechaniki nie zajęło uczestnikom zbyt wiele czasu i szybko podłapali oni temat. Pierwszych kilka partii spotkało się z dużym entuzjazmem, który jednak później stopniowo przygasł. Jako pierwsi wykruszyli się rodzice, stwierdzając jednomyślnie, że w rozgrywce brak po prostu "tego czegoś" co przykułoby ich na dłużej. Większość dzieci natomiast nie zrezygnowała całkowicie z Złotego miasta i ochoczo powracała do gry, jednak tylko przy komplecie graczy, gdyż wtedy licytacja o karty była bardziej zażarta.

Grupa 2
Tutaj było już nieco gorzej. Osoby dopiero wchodzące w świat gier planszowych z wielkim entuzjazmem powitały Złote miasto na stole gry. Głównie dlatego że było proste, stosunkowo szybkie i dla nich ciekawe. Gracze bardziej obyci z tematem i znający więcej tytułów zaczęli szybko dostrzegać braki w Złotym mieście oraz zbytnie podobieństwo do Wsiąść do pociągu pod kątem mechaniki. Również szybko opanowali kilka uniwersalnych dróg do zwycięstwa, takich jak kontrola kart towarów czy rozmieszczanie straganów przy rzekach za co dostawało się punkty. Ostatecznie gra wypadła nad wyraz dobrze u nowicjuszy oraz stosunkowo przeciętnie u graczy zaawansowanych.

Grupa 3
Tu Złote miasto niemal całkowicie poległo. Większość graczy stwierdziła, że jest to zwyczajnie uboższa wersja Wsiąść do pociągu, co niekoniecznie jest prawdą. Niemniej doceniono walor estetyczny oraz jakościowy gry oraz prostotę w opanowaniu jego zasad. Ostatecznie tytuł wylądował w kącie i tylko nieliczni z czasem do niego wracali, chcą pograć w coś lekkiego, ale o dłuższym czasie rozgrywki.

Grupa 4
Opinie o grze były mocno mieszane. Z jednej strony ponownie chwalono grę za jakość i oprawę graficzną, z drugiej podkreślano, że nie czuć totalnie klimatu w trakcie rozgrywki. Sama mechanika również nie oczarowała nikogo z uczestników, a wariant gry dwuosobowej został oceniony wyjątkowo słabo, na tle pozostałych grup testowych. Ostatecznie część osób wyraziła chęć powracania do tytułu, jednak tylko kiedy pod ręką nie było niczego ciekawego lub jeśli nikomu nie chciało się zbytnio wysilać.


Przeciętna przeciętność


Złote miasto to tytuł zwyczajnie przeciętny. Nowicjuszom oraz młodszym dzieciom powinien przypaść do gustu, jednak bardziej zaawansowani gracze mogą zwyczajnie się nim znudzić. Przez cały czas gdy obserwowałem rozgrywki lub sam w nich uczestniczyłem, miałem nieodparte wrażenie, że autor po prostu się spieszył i zrobił swoja grę po łebkach. W efekcie powstał produkt poprawny mechanicznie, ale bez klimatu oraz "iskry" sprawiającej, że gracze będą chcieli do niej ciągle wracać. Jeśli ktoś szuka prezentu dla dziecka, to można się zastanowić nad zakupem Złotego miasta, gdyż jest ono wykonane naprawdę porządnie i solidnie. Cena też jest uczciwa, ale w tym samym przedziale spokojnie można znaleźć lepsze tytuły, dlatego polecam najpierw u kogoś zagrać, a potem ewentualnie kupić.


Plusy:
+ oprawa graficzna
+ prosta mechanika
+ wytrzymałe komponenty
+ zwięźle i rzeczowo napisana instrukcja
+ świetna dla dzieci i nowicjuszy

Minusy:
- na dłuższą metę staje się monotonna
- brak klimatu
- słaby wariant dla dwóch osób
- mechanika zrobiona miejscami na "odwal"
- spora losowość, przez co mało rzeczy można zaplanować
- licytacja bez emocji

Ocena 6/10

Wydawca: Galakta
Liczba graczy: 3-4
Wiek: 10+
Czas gry: ok 60 min
Cena wydawcy: 120 zł
Typ: Familijna

Możliwość zrecenzowania zawdzięczamy wydawnictwu Galakta.

Recenzja pierwotnie opublikowana na serwisie Board Times.