4 listopada 2016

Nienasycone

Otwarcie przyznaję że nie jestem fanem niemieckiego kina, jednak od czasu do czasu szperam w produkcjach naszych zachodnich sąsiadów i udaje mi się znaleźć coś ciekawego. Jedną z takich produkcji są Nienasycone (czy raczej Jesteśmy nocą) z 2010 roku, w reżyserii Dennisa Gansela autora fenomenalnej Fabryki zła, znanej szerzej jako Napola. Niemiecki reżyser i scenarzysta ma na koncie raptem kilka produkcji, do tego z totalnie przeciwstawnych gatunków, od dramatów, przez komedie na horrorach kończąc, i jak na razie pokazuje że świetnie zna się na swoim fachu. Jego wizja życia po śmierci jako wampir jest na to jednym z dowodów.

Historia opowiada losy trzech kobiet – Louise, Nory i Charlotte, które są wampirzycami. Ich nocne życie, jeśli można to tak nazwać, ubiega na ciągłych balach, robieniu zakupów oraz zaspokajaniu własnych kaprysów. Pieniądze na wszystkie zachcianki mają z zabijania ludzi, którymi się żywią oraz należącego do nich ekskluzywnego klubu nocnego. Pewnego razu ich drogi schodzą się z Leną, trudną nastoletnią dziewczyną, trudniącą się drobną kradzieżą. Louise widzi w oczach młodej złodziejki coś, czego szuka od dziesięcioleci – niepowtarzalności. Postanawia wprowadzić Lenę do swojej grupy i przemienia w brew jej woli w wampirzycę, pokazując uroki oraz przekleństwa ich życia. Nie zdaje sobie sprawy, że ta decyzja będzie kosztować cały zespół więcej niżby chciała, zwłaszcza że śladem krwawych łowów kroczy pewien uparty gliniarz, mający w przeszłości do czynienia z Leną.

To co jest największą siłą całej produkcji to portret psychologiczny pięciorga głównych bohaterów. Na pierwszym planie dominuje niezaprzeczalnie Louise (Nina Hoss), przywódczyni wampirzyc. Jest ona twarda, energiczna, ale jednocześnie złowieszczo spokojna i opanowana. Morduje bez mrugnięcia okiem, a grupa jest dla niej najważniejsza. Gotowa zabić każdego, nawet przedstawiciela własnej rasy. Zaraz obok niej co chwila pojawia się wyniosła i nieco enigmatyczna Charlotta (Jennifer Ulrich), będąca książkowym przykładem angielskiej arystokratki. Niemal zawsze z książką w ręku, jest baczną obserwatorką, szukającą ciągle nowej zwierzyny, ale jednocześnie wszelkiej wiedzy związanej z kulturą, obyczajami różnych grup społecznych, literaturą czy sztuką. Jest również wierną towarzyszką przywódczyni, niemal kochanką. Ostatnią wampirzycą z głównego trio jest rudowłosa Nora (Anna Fischer), będąca kompletnym przeciwieństwem swoich towarzyszek. Najmłodsza, totalnie zwariowana, kochająca szybkie samochody, krzykliwe ciuchy i seks, dziewczyna niczym nie przypomina doniosłego wampira z opowieści.


Na tle tego wszystkie widz nagle dostrzega Lenę (Karoline Herfurth) – drobną złodziejkę, która nie umie znaleźć sensu swego życia, żyjąc w obskurnym mieszkanku, wraz z matką, niezbyt przejmującą się losem córki. Dziewczyna pełna frustracji i kompletnie dobita swym położeniem, trafia pewnej nocy do klubu prowadzonego przez wampirzyce. Tam po raz pierwszy spotyka Louise co skutkuje ową niechcianą przemianą. Reżyser świetnie pokazał krótki, ale gwałtowny proces zamiany Leny w wampira. Bolesna agonia jej człowieczeństwa, budzenie się instynktów drapieżnika, późniejsze odrzucenie obecnego stanu rzeczy, aż w końcu pogodzenie się z tym faktem po zaspokojeniu głodu krwi. Zaraz potem następuje fascynacja nowo poznanym światem, jego urokami, niekończącą się zabawą i luksusem, jednak wszystko to obraca się w niwecz kiedy budzą się pierwotne instynkty Dzieci Nocy. Mimo transformacji, od razu widać że Lena nadal posiada w sobie pokłady człowieczeństwa, hamulców moralnych i braku zrozumienia dla morderczych drapieżników. To wszystko tworzy konflikty, których przebieg, jak i sam finał całej opowieści, jest naprawdę ciekawy i nieco zaskakujący.


Pomiędzy tymi zawirowaniami znajduje się policjant, Tom Serner (Max Riemelt), który prowadzi śledztwo w sprawie dziwnej serii morderstw, alfonsów, ochroniarzy w centrach handlowych czy drobnych kryminalistów. Mężczyzna nie wiedząc z czym ma na prawdę do czynienia brnie coraz mocniej w mroczny świat krwawych łowów, jednocześnie nie mając zamiaru się poddać. Za cel nadrzędny stawia sobie schwytanie sprawców i wymierzenie im sprawiedliwości w świetle prawa, jednak cały czas myśli o niedawno poznanej złodziejce Lenie.

Reżyser postarał się też o nieco odmienny obraz świata wampirów. W jego wizji są już tylko wampirzyce, a ich gatunek jest mocno przetrzebiony, choć nie do końca zdradza co spowodowało taki stan rzeczy. Męskich wampirów nie ma, gdyż zostali wybici przez swój własny gatunek. Byli zbyt głośni, drapieżni i niedbali, przez co zwracali na siebie zbytnią uwagę, więc aby ratować swój rodzaj wampirzyce postanowiły sięgnąć po ekstremalne środki zapobiegawcze, eliminując ostatecznie zagrożenie.


Od strony technicznej cała produkcja stoi na wysokim poziomie. Zdjęcia są wykonane bardzo przejrzyście, ruchy kamery w scenach akcji są dynamiczne, ale nie chaotyczne. Dużą rolę odgrywają tutaj zbliżenia twarzy postaci oraz ich oczu. Scenografia również jest świetnie skrojona, będąc mieszanką różnych miejsca zarówno za dnia jak i w nocy, dzięki czemu widz czuje wyraźny kontrast pomiędzy życiem ludzi a wampirów. Całość zwieńcza różnorodna muzyka oraz naprawdę świetna gra aktorska, choć nie jakaś wybitna.

Nienasycone polecam obejrzeć z nastawieniem na dramat i horror w jednym. Jest to na pewno niesztampowe dzieło, mało znane w Polsce i na świecie, ale zawszechmiar warte uwagi. Niby nic odkrywczego tutaj nie poznamy, ale jednak w dobie świecących wampirów i lalusiowatych osiłków, powrót na łono tradycyjnej wizji krwiopijców jest mile widziany. Zwłaszcza jeśli całość przybrano ciekawą fabułą pełna moralnych dylematów głównych postaci.

OCENA 7,5/10