22 października 2016

Maszyna

Mamy wiele filmów czy gier o próbie stworzenia inteligentnych maszyn. Praktycznie zawsze idzie w nich ten sam motyw przewodni. Naukowiec tworzy program, rozwija go, ten się w końcu buntuje i dochodzi do starcia ludzi z ich własnym tworem, który  powoli przejmuje kontrolę nad planetą. Zaleciało terminatorem i Mass Effectem, prawda? Mimo wszystko fani kina science fiction uwielbiają ten model, gdyż zwyczajnie się sprawdza. Nie inaczej jest w Maszynie z 2013 roku, gdzie jednak natrafimy na kilka miłych niespodzianek. Z pozoru całość może przypominać produkcje pokroju Ja Robot czy Ex Machina, jednak z czasem okazuje się, że mamy tu do czynienia z inną, nieco prostszą, fabułą. Choć w tym wypadku wychodzi to całej produkcji na plus.

Vincent McCarthy (Toby Stephens) jest naukowcem pracującym dla wojska. Projektuje dla niego implanty mające pomóc żołnierzom posiadającym poważne uszkodzenia mózgu, jakich doznali podczas akcji. Program ma za zadanie odtworzyć utraconą pamięć, zdolność samodzielnego myślenia i tak dalej. Jednocześnie stara się stworzyć super maszynę, zdolną do samostanowienia o sobie. Robi to aby móc uratować córkę, która cierpi na porażenie mózgowe. Gdy do projektu dołącza doktor Ava (Caity Lotz) szybko zaczyna rodzić się więź uczucia pomiędzy dwójką naukowców. Niestety kobieta odkrywa sekret niewygodny dla zwierzchników Vincenta, więc ci postanawiają ja usunąć. Zrozpaczony naukowiec, pod wpływem namowy swego szefa buduje Maszynę, której nadaje podobieństwo Avy. Nikt jednak nie przypuszcza, że stworzył on nowe, wyjątkowo niebezpieczne, życie.


Film ogląda się naprawdę dobrze, jednak pierwsze 20 minut, po dynamicznym oraz interesującym wstępie, wieje nieco nudą. Relacja budowana pomiędzy parą naukowców, jest pokazana w sposób lekko nieudolny i naciągany, dziejąc się tak szybko, że widz potrafi zgubić wątek. Wygląda to tak jakby reżyser spieszył się aby pokazać główną część swego dzieła - Maszynę. Wtedy całość nabiera zupełnie nowego znaczenia i rozgrywane sceny mają o wiele więcej spójności pomiędzy sobą. Akcja nie leci tez na złamanie karku, tylko przewija się płynnie, choć nadal bardzo szybko.

W tym momencie należy pochwalić aktorstwo pary głównych postaci. Widać wyraźnie, że wczuli się w swoje role odgrywając je jak najbardziej wiernie. Szczególne brawa należą się Caity lotz, za to jak przedstawiła Maszynę. jej początki poznawania świata, naukę uczuć i panowania nad nimi oraz finalnie przekształcanie ich w konkretne uczucia jak miłość czy złość. Jednak aktorzy z dalszych planów również świetnie wywiązali się z swej pracy, dzięki czemu film ogląda się naprawdę przyjemnie, choć miejscami mocno kuleje.


Jego nierówność w wykonaniu widać szczególnie w efektach specjalnych. Z jednej strony mamy bajecznie stworzoną postać Maszyny, pełną świateł, gracji oraz wdzięku. Światła przedstawione na plakacie nie są przesadzone, gdyż twórcy na tym polu postarali się w każdym miejscu. Niestety tego samego nie można powiedzieć o scenach batalistycznych. O ile zadbano o warstwę techniczną przy prezentacji robota czy mechanicznych protez dla ludzi, o tyle sceny walki wyglądają... no cóż, powiedzmy że nieco słabo. Bijąca po oczach sztuczna krew, mizerne eksplozje czy wystrzały i jakoś niezbyt przekonujące akty walki wręcz, męczą oko. Widać to szczególnie w finalnych scenach, nasyconych tego typu akcją. Scenografia miejscami tez nie powala, choć to można usprawiedliwić lokalizacją placówki, w której rozgrywa się opowiadana historia. Co zaś się tyczy muzyki, to brzmi ona jak wyjęta z gier lub filmów z lat 80-tych XX wieku. Jednym się to spodoba innych będzie drażnić, zatem tutaj mocno zadecyduje prywatny gust odbiorcy.

Maszyna to porządne kino science fiction. Nie wnosi kompletnie niczego nowego do gatunku, miejscami kuleje w warstwie technicznej, ale i tak milo się to ogląda. Porządne aktorstwo, ciekawe efekty wizualne uczącej się Maszyny i zgrabnie napisany scenariusz, dają odpowiednią dozę satysfakcji aby chcieć sięgnąć i z czasem wrócić do tej produkcji. Jeśli ktoś jest fanem tego rodzaju filmów, to niech się za niego bierze bez zbędnego marudzenia. Inni mogą spróbować sięgnąć po ta pozycję, choć z pewnością dla nich nie jest ona obowiązkowa.

Ocena - 7/10

Film można legalnie obejrzeć na serwisie CDA w usłudze Premium.