24 lipca 2016

Antares #5

Przedostatni album cyklu Antares rozgrywa się na jednej z sąsiednich planet układu czyli Antares-4. Kim wraz z Alexą trafiają tam w pogoni za rozwikłaniem zagadki, mającej swój początek na tytułowej planecie, gdzie ludzie założyli pierwszą kolonię. Jednak szybko muszą zweryfikować swoje zdanie na temat brutalności Antaresa, gdyż to co żyje na jego sąsiedniej planecie, naprawdę potrafi napawać lękiem. Na dodatek nic bardziej nie komplikuje spraw niż jeden fanatyk, do tego posiadający władzę.

Akcja zaczyna się od krótkiego wprowadzenia czytelnika w sytuację w jakiej znalazła się główna bohaterka. Towarzyszy jej, miedzy innymi, Alexa oraz Ashley Scott, oficer wojskowy, którą Kim poznała w drodze do tego systemu. Niestety pośród załogi jest również Jedediach Thornton, nawiedzony fanatyk religijny oraz jeden ze sponsorów wyprawy. Intencje Jedediacha są dość oczywiste - chce jako pierwszy Ziemianin rozmawiać z przybyszami z innej planety. Niestety wszystko podszywa "wiarą w Boga" i jego nieznanym nikomu planem, co przy nienawiści do kobiet, szybko przysparza ekspedycji kłopotów. Kiedy zostaje natomiast nawiązany pierwszy kontakt, mający rozwiązać zagadki jakie zaistniały na Antaresie, Jedediach staje się pierwszym klockiem domina, które wywołuje całą lawinę zdarzeń. A w tak niegościnnym miejscu łatwo o wypadek.

Na pierwszym planie mamy widoczny konflikt pomiędzy Jedediachem a wszystkimi kobietami biorącymi udział w ekspedycji. Mężczyzna traktuje je jak niedorozwinięte zwierzęta, ciągle powołując się na święte pisma i Boga, który wyraźnie dał znak, że to mężczyzna jest lepszy. Kobieta zaś jest pokusą wypaczoną przez zło, która kusi, prowokuje i nie rozumie istoty Boga. Słowem, czyste przeniesienie fanatyzmu z dowolnej religii od chrześcijaństwa po islam. W tym wypadku jest to sytuacja o tyle niebezpieczna, że Jedediach posiada olbrzymią władzę, jako jeden z inicjatorów i sponsorów całej wyprawy na Antares. To sprawia, że jeszcze bardziej chce dominować i przewodzić wyprawą, nie mając przy tym zielonego pojęcia jak zachować się w terenie. Co gorsza jego fanatyzm popycha go do kilku czynów, zagrażających życiu członków ekspedycji. Jednak finansista zupełnie się tym nie przejmuje taktując załogę jak bydło, które można poświęcić w imię "większego dobra".

Zupełnie inny punkt widzenia przedstawia jego brat, wspierając Kim, Alexę oraz porucznik Scott w ich działaniach. Jednak na odludzi, w pełnym niebezpieczeństw środowisku, słowa rozsądku nie przekonują fanatyka na tyle aby zaniechał swoich działań. Na dokładkę w bazie głównej kolonii, wyznawcy religii szerzonej przez Jedediacha przypuszczają kolejny atak. Po nie udanej próbie przejęcia władzy (album 4) postanawiają narzucić swoje obyczaje tym członkom ich rodzin, które się zbuntowały przeciw chorym doktrynom. Efektem tego jest kolejny krwawy konflikt, choć na o wiele mniejszą skalę.

Piąty album zaczyna wyjaśniać część zagadek jakie czytelnik napotkał do tej pory, jednak nie zdradza wszystkiego. Cała przygoda chyli się ku końcowi, zaś finał tego tomu wieszczy, że ostatni epizod wyjaśni wszelkie tajemnice. Jednak wszystko wskazuje na to, że przygody Kim Keller i jej przyjaciół będą kontynuowane, gdyż autor obecnie pracuje nad nowym cyklem Ocaleni (od 2011 roku), który doczekał się póki co trzech albumów. Co zatem przyniesie przyszłość? Nie wiadomo, jednak znając dorobek twórczy Leo, możemy spodziewać się naprawdę ciekawej przygody oraz zaskakującego zakończenia przygód na Antaresie.

Ocena  - 9/10