4 czerwca 2016

Stwórca

Są dzieła mówiące o zwykłym życiu, są i takie które obrazują pewne uniwersalne wartości za pomocą fikcji. Między innymi robi to seria Azymut, ukazująca jak w baśniowym świecie ludzie walczą o to aby zyskać nieśmiertelność. Tym razem jednak to zagadnienie zostało pokazane bardziej przerażająco, gdyż mimo fikcji, realnie. Stwórca to komiks bardzo prosty w odbiorze, a zarazem budzący w czytelniku skrajne emocje od niepohamowanego śmiechu do potoku smutnych łez. Historia pokazująca jak bardzo ludzie pragną posiąść nieśmiertelność po przez pozostawienie po sobie śladu w formie sztuki. Opowieść o trudnej roli artysty, wyrzeczeniach, miłości, ale przede wszystkim zaufaniu oraz ślepemu poświęceniu w pogoni za ulotnym marzeniem. Za snem o życiu, podczas gdy to umyka nam między placami, bo nie umiemy cieszyć się chwilą.

David Smith jest rzeźbiarzem, który miał swoje pięć minut, jednak przez własną głupotę wszystko stracił. Wychował się w rodzinie artystów, co zaszczepiło u niego pewne wartości odnośnie sztuki. Chce za wszelką cenę być sławny, w ten sposób pozostawiając po sobie trwały ślad i dla tego celu jest gotów poświęcić wszystko. Nawet własne życie. Z pomocą przychodzi mu Śmierć, proponując układ - jego życie w zamian za dar wpływania siłą woli i własnych rąk na materię. Problem polega na tym, że David miałby tylko 200 dni na korzystanie z daru oraz zasłynięcie w świecie sztuki. Młodzieniec przyjmuje go bez zastanowienia pewny sukcesu, jednak błyskawicznie na jego drodze zaczynają piętrzyć się problemy, a jednym z nich jest kobieta w której się zakochuje.

Opowiadana tutaj historia ma kilka warstw, jak to zwykle bywa w tego typu opowieściach. Na pierwszym planie jest szaleńcza pogoń Davida za marzeniem. Zyskuje on dar, który wedle każdego śmiertelnika powinien sprawić, że błyskawicznie stanie się sławny. Co jednak staje na przeszkodzie? Jego ego. Posiadanie talentu to nie wszystko, trzeba jeszcze umieć się nim właściwie posłużyć. Wielokrotnie tłumaczy to głównemu bohaterowie Ollie, jego przyjaciel z dzieciństwa i przedstawiciel w jednej z renomowanych galerii. Niestety David jest głuchy na dobre rady. Zamiast stworzyć coś pod publikę a potem unikalną pracę, kreuje chaos, czym zraża do siebie kolejnych krytyków oraz ludzi świata sztuki. Ollie jednak się nie poddaje i jak prawdziwy przyjaciel wiernie trwa przy upadłym towarzyszu. Gdyż taka jest jego rola - być wiernym i silnym tam, gdzie David nie potrafi.

Równolegle mamy postać Meg, dziewczyny w której główny bohater zakochuje się bez pamięci. Ich pierwsze spotkanie jest bardzo dziwne, a późniejsze losy nie wróżą znajomości zbyt dobrze. Jednak problemy obojga powoli ich do siebie zbliżają, tworząc nierozerwalny łańcuch relacji. Gdy jedno upada, drugie spieszy z pomocą.  W całym tym związku to tak naprawdę Meg potrafi w pełni żyć, choć ma największe problemy. Mimo, że oboje bohaterów los doświadczył wyjątkowo okrutnie, to jednak Meg wydaje się być całkowicie beztroska. W pewnym stopniu jest to maska, jednak dziewczyna naprawdę kocha życie i umie cieszyć się chwilą. Tak zwyczajnie, po prostu.

Ostatnią pierwszoplanową postacią, która nawet jeśli nie jest widoczna to czuć jej obecność, jest Harry. Wujek Davida, będący tak naprawdę cielesną formą Śmierci. Wyjaśnia ona, że raz na kilka tysięcy lat wciela się w postać śmiertelnika i żyje jego życiem, które miało się nagle skończyć. Odczuwa to co ludzie, kocha jak ludzie, jest człowiekiem, ale jednocześnie Ponurym Żniwiarzem. Istotą opanowaną, wykonującą swoją pracę i przestrzegającą zasad. Jest wręcz symbolem tego czego tak bardzo pragniemy - nieśmiertelności, a ta ma wiele form. Tylko od nas zależy jakie będziemy wstanie dostrzec i do nich dążyć.

Kreska w komiksie została w pełni stworzona na komputerze, jednak zwykły laik tego nie dostrzeże. To też pewna metafora do współczesnej sztuki oraz jej siły przekazu i wpływania na ludzi. Bardzo dobrze wypadła czarno-biała kolorystyka, w którą wpleciono pełno odcieni szarości. Tak jak to bywa w życiu. Raz coś jest przejrzyste innym razem skryte w mroku, a czasami zwyczajnie za mgłą i ciężko to dostrzec. Wiele plansz komiksu pokazuje właśnie tą zależność, po przez wspomnienia Davida, jego rozmyślania, rozmowy z Harrym czy rozjaśniania mniej ważnych scen aby uwypuklić czytelnikowi to na co ma spojrzeć. To co w danym momencie, nie ważne jak długim czy krótkim, jest naprawdę istotne. Nie tylko dla bohaterów tej opowieści, ale również dla nas samych. Zwykłych ludzi, będących w istocie niepowtarzalnymi.

Stwórca to literackie arcydzieło, które każdy powinien przeczytać i zapamiętać. To trudna historia o pogoni za marzeniami, podczas gdy życie, to prawdziwe, zwykłe, a zarazem tak unikalne, przelatuje nam koło nosa. Bo nie potrafimy choć na chwilę się zatrzymać aby cieszyć się tym co mamy, tych których kochamy i jeszcze nas nie opuścili. To też historia o bezwarunkowej przyjaźni oraz miłości. Często ciężkiej, wymagającej oraz pełnej bólu, jednak wartej tego aby o nią walczyć. Dlatego w pogoni za karierą, sławą czy pieniędzmi, nie zapominajmy czym jest prawdziwy absolut, gdyż śmierć zawsze się o nas upomni, a my nie znamy dnia ani godziny.

Ocena - 10!!!/10