30 marca 2016

Bunkier #1: Zakazane granice

Bunkier to druga seria w jakiej miałem styczności z francuskim rysownikiem Chrisophe Bec'kiem. Pierwszy album został opublikowany w 2005 roku, zaś cała historia składa się z pięciu tomów. Teraz, za sprawą wydawnictwa Scream Comics, będziemy mogli go przeczytać w Polsce. Jak autor genialnego Sanktuarium, spisał się tym razem? Trzeba przyznać że przy współpracy z scenarzystą Stephane Betbederem, wykreowali naprawdę intrygujący horror psychologiczny. Niby coś już takiego było, niby jesteśmy wstanie przewidzieć tok fabuły, ale jednak za każdym zakrętem czeka nas niespodzianka.

Historia opowiedziana w Bunkrze dzieje się w fikcyjnym państwie Velikistok, które do złudzenia przypomina Rosję Radziecką. Na tym jednak nie poprzestano i autorzy zrobili kompletny, równoległy świat, do złudzenia przypominający Ziemię. Akcja pierwszego tomu toczy się na masywie górski Ulu-Teliak w bunkrze granicznym 37, znajdującym się na zboczu góry o tej samej nazwie co masyw. Jest to jeden z przyczółków rozciągającej się na blisko tysiąc kilometrów granicy zwanej Demarkacją. Linia ta oddziela Wielkie Państwo od morderczej nacji Jeretyków, którzy dekady wcześniej spustoszyli Velikistok. Jednak rejon ten nie jest spokojny. Znikają całe patrole, które zapuszczają się zbyt wysoko w góry, ludzie tracą zmysły, a o wszystko obwinia się Jeretyków, których nikt nigdy nie widział. Dodatkowo żołnierze mają problem z Teliakami, rdzennym ludem zamieszkującym górę od czasów prehistorycznych, którzy strzegą jej mrocznej tajemnicy. W całym tym tyglu zagadek pojawia się zwykły żołnierz, syn farmerów, który pragnie bronić swego kraju z bronią w ręku - Aleksij Stasik. Nie wie jeszcze, że przyjdzie mu odegrać dużo ważniejszą rolę w historii skrytej w czeluściach góry.

Pierwsza rzecz która przykuwa uwagę, podobnie jak w Sanktuarium, są rysunki. Bec ma specyficzny styl, nawiązujący do filmowych kadrów, wypełnionych przestrzenią. Zabieg ten wręcz perfekcyjnie sprawdza się w Bunkrze, gdyż daje czytelnikowi poczuć ogrom oraz siłę lodowych pustkowi jakie rozciągają się w masywie Ulu-Teliak. Czasami wręcz czuć chłód, gdy spoglądamy na karty z których bije w nas śnieżna pustka po której hula morderczy wiatr. Widzimy wtedy jak niewiele znaczy człowiek wobec sił natury, nie ważne jak wielkie i wspaniałe wzniesie budowle, jak pancerne i na co przygotowane. Na koronie świata to góra ustala warunki, a kto się im sprzeciwia ginie.

Rozumie to doskonale jeden z żołnierzy, Jasko, będący góralem, wychowanym w cieniu Ulu-Teliak. Mimo krnąbrnego charakteru, dowództwo ceni go jako żołnierza, gdyż jest wstanie przetrwać w najgorszych warunkach wysokogórskich. Jasko nieraz też przestrzega swych towarzyszy broni aby czuli respekt wobec sił natury oraz mrocznych tajemnic skrytych wewnątrz skał, jednak dowódcy biorą to za przesądy. Skutkuje to kolejnymi tragediami oraz bezsensowną śmiercią ludzi.

W tym momencie zaczyna się paranormalna część serii, przewijająca się przez cały pierwszy tom. Od początku jesteśmy świadkami nieznanej siły, zabijającej żołnierzy, której nic ani nikt nie może stanąć na drodze. Ta Boska Istota, skryta w cieniu, broniona przez lud Teliaków, jest wielką zagadką nie tylko dla czytelnika, ale również bohaterów tej historii. Wiele osób chce ją posiąść, jednak nikt nie umie zrozumieć. Gdy wydaje się już nam że poznamy jej źródło pochodzenia, nagle dostajemy mglista odpowiedź i pozostajemy z wachlarzem pytań. Ten znacząco się powiększa po zapoznaniu się z ostatnią sceną albumu. Niby domyślamy się co może być na rzeczy, jednak pewności nie mamy, prawie w żadnym punkcie.

Dotyczy to również części postaci występujących w Zakazanych granicach. Na samym początku, jeszcze przed zagłębieniem się w fabułę, autorzy Bunkra przedstawiają nam rys dziesięciu kluczowych osób. W samej historii spotykamy wszystkich, jednak tylko kilkoro z nich tak naprawdę jest omówionych i odgrywa większą rolę na kartach komiksu. Reszta jest skryta na dalszym planie i tam działa, napędzając kilka trybów pchających akcję do przodu. najciekawiej wypada duet dwójki bohaterów - Aleksija Stasika, po którym od razu wiadomo, że będzie kluczem do całej historii, oraz Josefa Jewkicza, klasycznego przydupasa, będącego wiernym przyjacielem, męczyduszą i, w tym wypadku, doskonałym strzelcem o bardzo wątłym zdrowiu. Obaj panowie przykuwają uwagę wnosząc sporo do fabuły, zaś Josef dodatkowo robi za okazjonalnego komika. Na drugiej szali jest Silvion Hynek, rysujący się na jednego z ważniejszych antagonistów oraz człowieka kompletnie pozbawionego kodeksu moralnego. Dla chęci władzy zrobi wszystko i poświeci każdego, nawet nie zastanawiając się czy warto to czynić. Ostatnią postacią, wydającą się być ważną dla dalszej części opowieści, jest Anika, Borodina, siostrzenica władcy Velikistoku. Chce ona rozwiązać zagadkę znikania patroli, które wędrują w kierunku szczytu Ulu-Teliak, oraz przyjrzeć się systemowi hierarchii dowodzenia na Demarkacji. Jednak po lekturze Zakazanej granicy ma się wrażenie, że ten album miał za zadanie tylko przedstawić tą postać czytelnikowi, a jej faktyczna rola w opowieści będzie dopiero przedstawiona.

Bunkier to zdecydowanie powieść warta szerszej uwagi. Jest to naprawdę ciekawie zapowiadający się horror psychologiczny o dość wartkiej akcji i pełen mrocznych tajemnic. Wygląda to jak kalka wielu filmów, które już znamy z telewizji, jednak podobnie było w przypadku Sanktuarium, a finalnie mocno zaskoczyło. Duet Bec-Betbeder wykreował coś naprawdę interesującego. Niby klasyczne, niby odgrzewany kotlet, niby to już gdzieś się widziało, a jednak pachnie, wygląda i smakuje inaczej. Zakazana granica otwiera nam alternatywny świat, do złudzenia przypominający ten jaki znamy z kart historii o Zimnej Wojnie, doprawiony sporą dawką zjawisk paranormalnych. Dodawszy do tego bajeczne rysunki, dostajemy horror, jakiego próżno szukać we współczesnym kinie, przesyconym krwią.

Ocena - 9/10