26 marca 2016

Azymut #2: Niech piękna zdycha

Drugi tom serii Azymut pokazuje, że to co jest fikcją może mieć jednocześnie bardzo mocne przełożenie na rzeczywistość. Ile człowiek jest wstanie poświęcić aby żyć wiecznie, być zawsze młodym i odsunąć od siebie widmo śmierci? To pytanie zadają sobie postacie tego baśniowego świata, jednak krąży ono od zarania dziejów pośród zwykłych ludzi. Jednak w całej tej pogoni za doczesną wiecznością należy sobie postawić inne, bardzo ważne, pytanie. Czy warto? Właśnie na nie stara się odpowiedzieć Azymut, choć robi to w dosyć niecodzienny sposób.

Na samym początku poznajemy królową Eterę, polującą na klepsydrawie i mającą na na usługach dziwoczka umiejącego śledzić na raz wszystkie wydarzenia jakie dzieją się na świecie. Scena z nią jest krótka, jednak posiada mocny wydźwięk nadający ogólny pogląd na dalsze wydarzenia. Zaraz potem ponownie spotykamy Manię Ganzę, która wraz z swymi dziwoczkami, malarzem Eugeniuszem i poszukiwaczem przygód La Perue'a, zbiegli z procesu, na którym król Ireneusz oskarżał Manię o kradzież monet zwanych koronami. Grupa dotarła do podniebnego, dosłownie pozbawionego wszelkich kolorów, pałacu barona Smutku, który ponoć znalazł sposób na to aby oszukać śmierć. Nasi bohaterowie nie zdają sobie sprawy z konsekwencji jakie przyjdzie im zapłacić za tą podróż, zaś Mania w swej pogoni za nieśmiertelnością puszcza w ruch tryby, jakich żaden śmiertelnik nigdy nie powinien był ruszać. Tymczasem na pokładzie statku-laboratorium Labs, profesor Arystydes Brelokint rozwiązuje zagadkę zniknięcia bieguna północnego z mapy magnetycznej. Zdradza on też majorowi Orestesowi, który ściga Manię Ganzę, legendę Banku Czasu, będącego obsesją Mani.

Temat przewijający się przez cały album to cena jaką ponoszą majętni oraz wpływowi ludzie aby zyskać nieśmiertelność. Oczywiście taką, która zapewni im wieczną młodość oraz zdrowie. Każda z tych osób jest gotowa do popełniania najgorszych okropieństw, nie licząc się z cierpieniem innych, aby tylko oszukać czas. Nie znając sposobu jak go pokonać czy zgładzić aby żyć wiecznie, chwytają się najmroczniejszych sposobów aby tylko istnieć fizycznie na tym świecie. Kradną, oszukują, zabijają, nie ma dla nich granicy, której nie są gotowi przekroczyć, nawet jeśli gardzą przemocą. Widać to najlepiej w osobie Mani, z takim uporem szukającej Banku Czasu, jednak nie zdającej sobie sprawy z ceny jaką będzie musiała zapłacić.

Nasza główna bohaterka nie jest też świadoma, czy też nie chce do siebie dopuścić takiej myśli, że jej pogoń po trupach do celu, rozchodzi się niczym fala po całym świecie. W ten sposób zaognia konflikty, sieje spustoszenie i niemal każdy kto miał z nią kontakt życzy jej jak najgorzej. Jest ku temu naprawdę wiele powodów, choć niektórzy jak baron Smutek, korzystają na tym chaosie i podziwiają pannę Ganzę. Nikt jednak nie zdaje sobie sprawy jak wielki wpływ na losy świata mają wybory popełniane przez ambitną blondynkę.

Równolegle toczy się historia profesora Arystydesa poszukującego dwunastego jaja jednego z najrzadszych ptaków chronoskrzydłych. Ma ono być kluczem do wiecznego życia, czego szukał ojciec profesora, który zaginął w dniu zdobycia takiego jaja. Arystydes udowadnia majorowi, że towarzyszący mu w podroży biały królik, uparcie twierdzący że nie jest dziwoczkiem, to w praktyce biegun północny. Potwierdza to historia majora, jednak nikt nie umie wyjaśnić jak to możliwe, że stworzenie jest wyznacznikiem jednego z biegunów magnetycznych tego świata.

Niech piękna zdycha to doskonały przykład chorej pogoni człowieka za wiecznym doczesnym życiem. Cena jaką jednak trzeba zapłacić za ten luksus jest ogromna i należy sobie zadać pytanie, czy warto poświęcać siebie i innych aby zyskać nieśmiertelną młodość. Baron Smutek dobrze kwituje zarówno swój jak i nasz, realny, świat, stwierdzając że w pogoni za iluzją jesteśmy gotowi na wszystko, a ludzkość potrafi zapewnić światu wieczne cierpienie. Jednak po zakończeniu lektury nadal ma się więcej pytań niż odpowiedzi. Co prawda odkryliśmy kilka sekretów, poznaliśmy odpowiedzi na parę nurtujących nas pytań z jakimi zostaliśmy po lekturze pierwszej części, jednak ich miejsce zajęły nowe. W tle tego całego wiru wydarzeń ponownie przemyka Pożeracz Czasu, którego cele są bardzo mgliste i niejasne dla czytelnika. Kim jest? Czemu kradnie ludziom lata? Co z nimi robi? Mam nadzieję że poznamy odpowiedzi na te pytania, jednak z pewnością nie nastąpi to szybko.

Ocena 10!/10