29 lutego 2016

Subiektywnie #2: Alivia i ich genialna kampania walki z rakiem

W dobie cyfryzacji, pośród młodego pokolenia, dominuje Internet. Tam bawią się, nawiązują nowe kontakty i zdobywają ogólną wiedzę. Tam też znajduje się najwięcej reklam, które jakie są każdy widzi. Często miałkie, nudne i tak głupie w swym wydźwięku, że przez głowę przemyka myśl "Ile trzeba było zapłacić aktorom, aby dali się tak upokorzyć?". W całym tym bałaganie czasami zdarzają się prawdziwe perły, które nie tylko prezentują się genialnie, ale niosą z sobą poważne przesłanie. Fundacja na rzecz walki z rakiem Alivia, stworzyła właśnie taki spot, który wrzuciła do sieci 8 lutego tego roku. To druga ich tego typu akcja i prezentuje się oszałamiająco.

Cyfrowa wizja rzeczywistej wojny

Kampanii na rzecz walki z chorobami nowotworowymi jest bardzo dużo. Bardzo często są to ckliwe, nieco oklepane wizje codziennego życia, w których bohater czy bohaterka ukrywa problemy związane z swoją chorobą. Często też promuje się fundacje działające na rzecz dzieci. Nie zrozumcie mnie źle - popieram ich, nieraz sam wspierałem portfelem, ale w całym tym natłoku, zapomina się o jednej grupie. Młodych, którzy skończywszy szkołę idą do pracy i wtem dowiadują się, że są chorzy. W tym momencie świat staje dla nich do góry nogami. Dopiero co wyrwali się z gniazda, zaczęli pracować na swą przyszłość, usamodzielnili się i nagle mogą wszystko stracić. 


Alivia stara się pokazać właśnie ten punkt widzenia, docierając do społeczeństwa głównie za pomocą Internetu. W tym celu wypuściła niesamowity spot, który spokojnie mógłby być zwiastunem nowej gry z serii Halo czy Unreal Tournament. Samotna wojowniczka, przemierzająca teren przypominający do złudzenia pozaziemski świat, rodem z Red Faction, atakuje wyrastające z ziemi monstrum. Potwór nie tylko jest piekielnie odporny, ale też pochłania, czy też zakaża, ziemię wokół siebie na coraz to znaczniejszym obszarze. W międzyczasie widać migawki w pełni zautomatyzowanej fabryki, przerabiającej monety pięciozłotowe na naboje, które potem są pakowane do magazynków i w formie zrzutów powietrznych wysyłane na pole walki.

Finał całego spotu oraz jego siła przekazu, zwyczajnie poraża. Na końcu zakręciła mi się w oku łza, gdy dotarło do mnie co tak naprawdę przedstawiała scenografia oraz to z jaką determinacja walczyła bohaterka tego spotu z rakiem. Z drugiej strony naprawdę chętnie zagrałbym w grę oparta o ów spot, szczególnie gdyby działała ona na najnowszej odsłonie silnika Unreal Engine lub CryEngine. Jakby nad tym popracować, mogłaby powstać rewelacyjna, dynamiczna strzelanka, oparta o system Co-Op, w której gracze wcielali by się w najemników walczących z infekcją niszczącą planetę. Byliby oni swoistymi obrońcami organizmu, dostarczonymi z zewnątrz i jako grupa super najemnych żołnierzy, wyspecjalizowanych do walki z podobnymi koszmarami, wspieraliby lokalny ruch oporu na czele którego stałaby główna bohaterka tego spotu. Dodawszy do tego system uposażenia najemnika, jego zdolności oraz półotwarty świat w formie zamkniętych, wielkich aren rodem z Bad Company 2 czy innego Battlefielda, moglibyśmy dostać naprawdę grywalny tytuł. Do tego w całość można by wpleść scenariusz, polegający na uświadamianiu społeczności graczy, jak ciężka jest walka z rakiem. całe przedsięwzięcie mogłoby zaś wspomóc w realny sposób fundację, poprzez przekazanie jej zysków z gry na rzecz chorych, młodych ludzi, którzy nadal walczą i mają szansę wyjść z tego starcia zwycięsko. 

Akcja sprzed dwóch lat

Najnowszy zwiastun fundacji Alivia nie jest pierwszym tego typu spotem, jaki wypuścili. W marcu 2013 roku, pojawił się spot, reklamujący ich akcję "Skarbonka", będący programem wsparcia pacjentów onkologicznych, którzy znaleźli się w kryzysowej sytuacji. Fundacja w ten sposób zbiera środki na zakup niezbędnych leków, których nie obejmują świadczenia NFZ. Często są to naprawdę drogie, ale jednocześnie skuteczne medykamenty, które odpowiednio szybko podane pacjentowi, po zdiagnozowaniu choroby, mogą w pełni pomóc ja zwalczyć. Program "skarbonka" zajmuje się też finansowaniem artykułów medycznych nierefundowanych przez NFZ oraz w przypadku osób osłabionych leczeniem, organizacją transportu do szpitala czy placówek klinicznych. 


Zwiastun ma odmienny charakter od tegorocznego, jednak jest równie silny w swym wydźwięku i tak samo gra na emocjach widza. Do tego wygląda obłędnie od strony technicznej. Jednak spójrzmy na sam program "Skarbonki" jako materiał do gry. Gdybyśmy przyjęli założenie z poprzedniego punktu, o stworzeniu strzelaniny opartej na kooperacji, to moglibyśmy dodać do niego misje ratunkowe oparte na zbieraniu środków aby uruchomić super mecha o nazwie sugerującej dany lek. Dawałby on sporą przewagę na polu bitwy, pozwalając osiągnąć konkretne wytyczne i zdobyć dane cele. Możnaby też stworzyć misje transportowe, polegające na przewiezieniu rannych, do czego najpierw należałoby zdobyć sprzęt i środki na ich zakup. Opcji jest wręcz ogrom i tak naprawdę ogranicza nas tylko wyobraźnia i to jak powiązać grę z edukacja w zakresie walki z nowotworem oraz zapobiegania mu.

Na arenie życia i śmierci

Alivia ma szczytny cel i zrzesza ludzi umiejących zwrócić uwagę współczesnego widza oraz gracza. Ukazuje realne problemy oraz koszmar z jakim borykają się młode osoby, pozbawione finansów, podczas walki z nowotworem, którego ktoś mający pieniądze, jest wstanie spokojnie pokonać. Tegoroczny spot genialnie to obrazuje, po przez grę aktorską Anny Górskiej, która wyraża wszystkie emocje człowieka walczącego z rakiem. Determinacja, nadzieja, smutek, rezygnacja i ostatecznie siła oraz wiara nie tylko w samą siebie, ale także innych ludzi. Podczas tej wojny, którą toczą dziesiątki tysięcy młodych Polaków, nie jest osamotniona. wspiera ją każdy nabój, każda złotówka, która przybliża naszą bohaterkę do pokonania potwora, komórka po komórce. 


Rak może dopaść każdego. W mojej rodzinie zabił mi kilkoro bliskich ludzi, jednak na szczęście u schyłku ich życia. Niestety wiele osób nie miało takiego szczęścia i choroba dopadła ich w kwiecie wieku, gdy zaczynali rozwijać swoje życie i przekuwać marzenia na rzeczywistość. To właśnie im trzeba pomóc w walce na pierwszej linii frontu, gdyż to młodzi Polacy budują ten kraj i go rozwijają. Dlatego warto podjąć wyzwanie i jako najemnik dołączyć do walki na arenie życia i śmierci, przeciw monstrum, które nie zna litości. Bo kto wie, czy kiedyś sami nie padniemy jego ofiarą, a wtedy przydadzą się przyjaciele, ocaleni z tej pożogi. Ludzie w pełni znający smak nadziei i potrafiący się nią dzielić z innymi. Nieśmiertelni.