18 marca 2014

Drako

Smoki zawsze budziły zainteresowanie pośród ludzi. Kiedyś się ich bano, później podziwiano, a teraz są one maskotkami kultury masowej. Nie ważne jakie mamy osobiste stanowisko wobec tych mitycznych stworzeń, od zawsze mają one swoje miejsce w ludzkiej kulturze. W grach są one dość mocno eksploatowane, zarówno w tych elektronicznych jak i planszowych lub karcianych. Polscy projektanci gier również wykorzystali smoczy potencjał, między innymi w grze Drako autorstwa Adama Kałuży, czyli jednego z najlepszych projektantów z kraju nad Wisłą. Zaprojektował on tytuł prosty, funkcjonalny i o ciekawej choć oklepanej tematyce - starcie smoka z krasnoludami. Pierwszy chce przeżyć i zwiać, a ci drudzy go usiec. Niby zwykły pojedynek, a przykuł dość spore grono graczy. Dlaczego? Cóż odpowiedź na to pytanie jest raczej złożona, choć z pewnością fakt że gra zawiera figurki, sporo tłumaczy.

Smocze pudełko

Cena sugerowana wynosi 90 zł i mimo że gra znajduje się już dłuższy czas na rynku, koszt zakupu nie spadł jakoś drastycznie. W większości sklepów internetowych znajdziemy Drako za 75-85 zł, co po dodaniu kosztów wysyłki wyniesie nas tyle samo lub nieco drożej niż byśmy grę kupili w sklepie stacjonarnym. Czasem znajdziemy mega promocję i uda nam się nabyć ten tytuł za 67-70 zł ale to rzadkość. W środku solidnego, choć nie robiącego szału, pudełka znajdziemy:
* składaną, małą planszę
* 2 plansze graczy (jedna smoka i jedna krasnoludzkiej drużyny)
* figurka smoka
* 3 figurki krasnoludów (kusznik, sieciarz i wojownik)
* 25 znaczników obrażeń
* znacznik furii
* znacznik sieci
* 38 kart akcji smoka
* 38 kart akcji krasnoludów
* instrukcja

Komponenty są wykonane solidnie, okraszone klimatycznymi grafikami, choć żetony są trochę drobne i łatwo je zgubić. Jednak tym co przyciąga uwagę są figurki, pełne detali i aż proszące się aby je pomalować. Nie jest to zadanie zbyt trudne dla ludzi grających w bitewniaki, zaś z relacji innych osób wiem że samo malowanie tych figurek jest dość proste nawet dla amatora. Warto to uczynić gdyż wtedy gra wygląda naprawdę rewelacyjnie. Instrukcję napisano porządnie, choć niedzielni gracze mieli trochę problemów z jednym jej elementem, dotyczącym prewencji obrażeń obszarowych. Niemniej po pierwszej rozgrywce wiedzieli już wszystko i płynnie poruszali się w grze.


Ogień kontra stal

Mechanika Drako jest banalnie prosta, a jednocześnie tak skonstruowana żeby zarówno nowicjusz jak i weteran gier taktycznych znaleźli tu dla siebie miejsce. Każda ze stron posiada inne warunki na osiągnięcie zwycięstwa, jednak styl prowadzenia rozgrywki jest dość podobny. Grający smokiem chce uciec z pola walki, co czyni jeśli krasnoludom skończą się karty akcji, lub ubić wszystkich napastników. Krasnoludy zaś chcą jak najszybciej ubić bestię.

Na początku każdy z grających wybiera stronę którą będzie reprezentował i dostaje jej planszę postaci, przypisaną do niej talię kart oraz w przypadku krasnoludów dwa żetony specjalne. Figurka smoka wędruje na kamień w centrum planszy, zaś krasnoludy są rozstawiane w jej kątach. Koło planszy umieszcza się żetony ran i można zaczynać starcie.

Zawsze rozpoczyna smok, który posiada jedną akcję w pierwszej turze. Potem od następnej tury gry każdy z graczy ma zawsze dwie akcje, które musi wykorzystać. W ramach pojedynczej akcji gracz może:
* dobrać dwie karty i jeśli ma ich na ręce więcej niż 6 to nadmiarowe musi odrzucić;
* zagrać kartę akcji, przy czym jeśli karta posiada wybór pomiędzy dwoma różnymi akcjami gracz musi wybrać jedną z nich a drugą zignorować.
Obie talie są dość podobne gdyż zawierają ataki w zwarciu, atak dystansowy (kusznik u krasnoludów i zionięcie u smoka), zdolność poruszania się i akcje ochrony (tarcza lub łuska), Występują oczywiście różnice, takie jak ruch dwoma krasnoludami lub zdolność latania u smoka czy rzucenie sieci na skrzydła smoka albo zionięcie zadające obrażenia wszystkim przeciwnikom w linii prostej. I tutaj pojawia się komplikacja w rozumieniu zasad u niedzielnych graczy. Otóż jedna tarcza chroni jednego krasnoluda przed całym atakiem z jednej karty. Nie dotyczy to jednak zionięcia, gdzie na każdego krasnoluda trzeba zagrać tarczę aby ta pochłonęła obrażenia. Podobnie jest z podwójnym atakiem krasnoludów gdzie smok musi zużyć dwie łuski na każdy z ataków, nie zaś jedną na całą kartę akcji ataku.


Młodziki kontra weterani

Drako dzięki losowości daje poniekąd wyrównane szanse na polu walki gdyż nawet najbardziej przemyślany plan może spalić jeśli graczowi nie podejdą karty. Niemniej i tak widać często pojawiający się efekt śnieżnej kuli pomiędzy osobą wprawioną w grach taktycznych, która zna doskonale swoją talię, a typowym niedzielnym graczem grającym z nudów. Wtedy ten drugi nie ma w zasadzie szans na zwycięstwo, nie ważne jak doskonale dobierze karty.

Co się podobało:
Największy zachwyt budziły, co zrozumiałe, figurki, szczególnie zaś smoka. Dodatkowo uznano że szata graficzna buduje naprawdę świetny klimat i czuć wyraźnie że trwa zażarty pojedynek dwóch śmiertelnych wrogów. Kolejną wielką zaletą okazała się bardzo prosta w opanowaniu mechanika, która trafiała zarówno do dużego wachlarza graczy. Niezależnie od wieku i umiejętności jakimi operowali, niemal każdy potrafił znaleźć tu swoje miejsce. Na koniec sporo osób chwaliło czas jaki trzeba poświęcić na pojedynczą partię oraz niemal zerowy downtime. To wszystko przełożyło się na gigantyczną grywalność i przyciągnęło tym samym sporo nowych osób.

Co przyjęto neutralnie:
Głównie cenę. Co prawda część osób usprawiedliwiała ją figurkami, ale znaczne grono grających, w tym głównie osoby raczej mało obeznane z światem gier planszowych, stwierdziło że gra powinna być tańsza tak o 10-20 zł. Finalnie żadna ze stron nie doszła do porozumienia, choć marudzący uznali że regrywalność Drako i frajda płynąca z rozgrywki mocno nadrabiają ten niedosyt.

Co wkurzało:
U bardziej zaprawionych w bojach graczy - losowość. Nieraz zdarzało się to co wspomniałem wcześniej, zabrakło przez kilka tur konkretnej karty na ręce i cały plan szedł do śmietnika. Poza tym narzekano też na dość małą różnorodność talii, co sprawiało że po zamianie stron styl gry był niemal identyczny. Nowicjusze marudzili z początku że smok ma dużo mniejsze szanse, ale weterani szybko udowodnili im że wcale tak nie jest.


Solidne stracie na arenie

Drako to naprawdę porządny kawał gry familijnej, gdzie weterani też mogą zawitać od czasu do czasu aby odpocząć od bardziej wymagających tytułów. Gra jest dobrze zbalansowana, prosta w nauce i szybka w rozgrywce. Do tego posiada ciekawy temat, a szata graficzna świetnie go oddaje budując klimat zażartego starcia pomiędzy wielkim smokiem a krasnoludzkimi łowcami. Jeśli ktoś szuka prezentu dla dziecka lub osoby siedzącej choć trochę w planszówkach to Drako zdaje się być idealnym kandydatem.

Plusy:
+ bardzo prosta mechanika, wymagająca jednak dozy planowania
+ szybki czas gry
+ niski downtime
+ świetne figurki
+ ładna szata graficzna
+ solidne komponenty
+ dobrze napisana instrukcja
+ wyważona cena

Minusy:
- mała różnorodność w taliach obu stron
- losowość czasem potrafi wszystko zepsuć
- drobne żetony

Ocena - 8/10

Figurki pomalował Szymon Znośko, za co bardzo mu dziękuję.

Wydawca: Rebel
Liczba graczy: 2
Wiek: 8+
Czas gry: 30-45 minut
Cena wydawcy: 90 zł
Typ: Familijna/Taktyczna

Dziękuje wydawnictwu Rebel za przekazanie gry do recenzji.