10 grudnia 2013

Munchkin z Karaibów

Kolejny Munchkin, kolejna satyra, kolejna przygoda. Już kilka gier z tej serii zrecenzowałem, ale nie zaszkodzi dorzucić do tego dorobku recenzji, chyba najsympatyczniejszego ze wszystkich Munchkinów. Może sprawia to mój sentyment do gier o tematyce korsarskiej, może do niezapomnianej roli Johnego Deepa, sam nie wiem. Nie zmienia to faktu, że Munchkin z Karaibów, jest jedną z najlepszych odsłon tej satyrycznej serii w jaka przyszło mi zagrać po raz pierwszy wiele lat temu.W tej odsłonie pod humorystyczny nóż poszli kolonialni zdobywcy Ameryk, korsarze, potwory morskie, rekiny, skarby oraz oraz oczywiście rum. Wyszło to naprawdę przednie i mimo że poza tematyką oraz kilkoma detalami, bardziej z nazwy niż mechaniki, ta odsłona nie różni się niczym od innych produktów tej serii, to zapada naprawdę mocno w pamięć. Zatem załogo, czas wyruszyć na spotkanie przeznaczeniu i w pojedynku na śmierć po przez rozmieszenie, stawić czoła nieznanym wodom Karaibów.

Sugerowana cena za ten tytuł to klasycznie 80 zł, czyli tak jak w przypadku innych Munchkinów karcianych. Oczywiście grę można znaleźć za dużo mniejsze pieniądze, ze względu na jej wiek i tak już wachlarz cenowy rozpoczyna się od 58 zł w górę. Bardzo pomocne tutaj są takie witryny jak i-szop czy ceneo, które szybko pozwolą nam zlokalizować wszelkiego typu promocje.W pudełku znajdziemy standardowo 165 kart (podzielonych na Drzwi i Skarby), instrukcję oraz kostkę K6. Jakość wykonania nie odbiega w niczym od innych Munchkinów karcianych, słowem stoi na bardzo wysokim poziomie.

W poszukiwaniu poziomu

Nie będę się tutaj rozpisywał nad mechaniką gry, gdyż jest taka sama jak w innych karcianych Munchkinach. W skrócie - gracze dobierają na rękę 4 karty drzwi i 4 skarbów, następnie co turę gracz odkrywa pierwszą kartę drzwi i wykonuje jedną z poniższych akcji
* Jeśli odkrył potwora, walczy z nim (poziom potwora + ewentualne bonusy kontra poziom gracza + bonusy). W przypadku wygranej dobiera karty skarbów, w przypadku przegranej, jeśli nie udało mu się uciec, rozpatruje Marny Koniec z karty potwora.
* Jeśli odkrył klątwę, ta jest rzucana na niego, po czym dobiera kolejną kartę drzwi bezpośrednio na rękę.
* Jeśli na karcie było cokolwiek innego, bierze ją na rękę i zaraz potem dobiera kolejną z talii na rękę.

Gracz w swojej turze może na siebie zagrać dowolną liczbę kart, wzmacniając swoją postać. Karty potworów z ręki może wystawić tylko przeciwko sobie i z nimi walczyć na standardowych zasadach. Celem jest zdobycie 10 poziomu - kto pierwszy go zdobędzie wygrywa grę. Kruczek polega na tym że finalny poziom można zdobyć tylko z walki z potworem. Te zaś są bardzo różnorodne od rekinów, przez piratów, upiory na potworach morskich kończąc.


W walce z nimi będziemy się wspierać bronią, okrętami, kaperskim wyposażeniem, a raczej jego hmm.... imitacją. Do dyspozycji będziemy mieli tez klasy oraz narodowości, które mogą nas znacząco wesprzeć w walce, gdyż część asortymentu jest przypisana bezpośrednio do nich. Choć czasem płeć gracza też ma znaczenie.

Piraci na wodach

Jeśli ktoś grał w dowolną odsłonę Munchkina, poza Questem, to w tej edycji nie spotka się z niczym zaskakującym. Munchkin z Karaibów został przyjęty przez publikę na takim samym poziomie co Munchkin Cthulhu, więc odsyłam do recenzji tejże części w dziale wrażenia grup testowych. Relacje są w praktyce identyczne. Gra ponownie trafiła w serca młodszych graczy oraz takich, którzy wcześniej z grami karcianymi czy planszowymi nie mieli za wiele do czynienia. Nie przeszkadzała im wszędobylska losowość, wredna interakcja czy zjechanie jednego z przeciwników przez konkurencję, na której czele wybił się jeden gracz.

Munchkin z Karaibów to jedna z najciekawszych odsłon serii, stojąca na równi z Munchkin Cthulhu. Posiada wyważoną liczbę dodatków, które mocno rozpędzają grę, wersja podstawowa jest bardzo wyważona pod kątem siła potworów a moc bonusów z przedmiotów, płynnie się łączy z innymi Munchkinami co daje finalnie naprawdę niezłą mieszankę. Do tego humor w tej edycji jest rewelacyjny. Jeśli ktoś nie ma Munchkina z Karaibów w swej kolekcji, a lubi tą serię, to niech szybko nadrobi zaległość, bo naprawdę warto.

Plusy:
+ świetny balans kart
+ czuć pirackie klimaty w krzywym zwierciadle
+ idealnie łączy się z wszystkimi edycjami karcianymi serii
+ wysoka jakość kart
+ zabawne rysunki i dobry poziom satyry
+ dodatki mocno wzbogacają zabawę, ale nie są koniecznością
+ sporo promocji

Minusy:
- losowość, choć to piętno tej serii
- młodszym dzieciom z początku może sprawić trudność (czytanie)

Ocena - 9/10

Wydawca: Black Monk
Liczba graczy: 2-6
Wiek: 12+
Czas gry: 60 minut
Cena wydawcy: 80 zł
Typ: Przygodowa

Dziękuję wydawnictwu Black Monk za przekazanie gry do recenzji.

Zdjęcia pochodzą z serwisu BGG, z oficjalnej strony gry.