24 października 2016

Dawca pamięci

Temat kontroli ludzkości przez garstkę bogatych osób jest powszechny ostatnimi czasy w kinie. Bardzo często łączy się go z Apokalipsą, dominacja jednej grupy społecznej nad resztą czy zniewoleniem ludzkości. Dawca pamięci podszedł do tego nieco bardziej kreatywnie, zarówno od warstwy fabularnej jak i wizualnej. Zaczerpnął on kilka pomysłów z rożnych źródeł, dając nam przerażająco rzeczywisty obraz przyszłości na Ziemi, gdzie ludzie pod wpływem dobrowolnie przyjmowanych leków, bo tak głosi prawo, pozbawili się sporej dozy uczuć. Bezosobowe rodziny, domy pozbawione miłości czy utrata rozpoznawania tego czy coś jest dobre albo złe. Jakby nie patrzeć do czegoś takiego obecnie dąży nasza cywilizacja - zatarcia granic pomiędzy ratowaniem życia a morderstwem, radością a smutkiem, odmiennością a normalnością. Tutaj wszystko musi być takie jak w mrowisku. Pod dyktando władz. Jednym reliktem przeszłości Starej Cywilizacji jest człowiek będący żywym magazynem wspomnień. Dawca pamięci

Większość akcji filmu rozgrywa się w mieście umieszczonym pośród chmur na wielkiej górze, którą ludzie dostosowali do warunków bytowych. Jest ona otoczona skalistą sawanną, na którą wstęp maja tylko maszyny, pilotowane przez ludzi z bezpiecznego centrum operacyjnego. Reszta świata zaś została pogrążona w nieprzebytej mgle, martwa po długoletnim konflikcie. Ludzie wyrażają się oszczędnie, mają zatarte rozpoznanie pomiędzy tym co moralne a niemoralne oraz nie widzą kolorów. Leki wytłumiły w nich wiele zachowań, nie popadają w agresję, czują się spełnieni oraz szczęśliwi, zaś w podejmowaniu decyzji pomaga im Rada Starszych. Na tle tego wszystkiego wyróżnia się Jonas (Brenton Thwaites). Widzi on bowiem kolory choć nie potrafi ich nazwać, czuje więcej, rozumie więcej, ale brakuje mu słów mogących określić te stany. W dniu przydzielania obowiązków na resztę życia zostaje on zatem wybrany na nowego Biorcę pamięci, co jak się szybko okazuje łączy się z ogromnym cierpieniem.


To co wypada bardzo udanie to ukazanie odbioru uczuć przez społeczeństwo za pomocą kolorów. Spora część filmu jest czarno-biała, czyli taka jaką postrzegają ją ludzie pozbawieni wyobraźni. Jedynie Jonas widzi co jakiś czas barwy. Kolor włosów, jakiegoś pojazdu, wody czy nieba. Nie potrafi zrozumieć tego fenomenu ani opisać go swoim przyjaciołom. Z czasem gdy Jonas staje się Biorcą pamięci i pojmuje znaczenie swych doznań, stara się je opisać, ale jego bliscy nadal nic nie rozumieją z tego co mówi. Dla nich życie jest wyjątkowo proste. Odczuwają radość, jednak w innym wymiarze. Nie są maszynami, mają proste pragnienia, ale jednocześnie nie znają bólu, smutku, miłości czy pojęcia rodziny.

Jonas jednak nie wie, że prawdziwe cierpienie jest przed nim. Dawca przekazuje mu radosne wspomnienia, uczy nazywać rzeczy po imieniu, podstaw kodeksu moralnego, ale jednocześnie nie ukazuje mu realnego koszmaru. Wojny, głodu, zimna, chorób, bezsensownej rzezi, zagłady czy utraty najbliższych. Stara się go na to przygotować, ale jak można być gotowym na bezgraniczne okrucieństwo. Nawet dziś ludzie, którzy żyją w dostatku, mając wszystko podsunięte pod nos z oczami przyklejonymi do kolorowych reklam wyświetlanych na monitorze ich telefonu, popadają w paraliż odwiedzając takie miejsca jak Auschwitz. Co zatem mogłoby się stać z osobą, która nie zna takich pojęć jak ból czy groza? Film stara się to pokazać i w pewnym stopniu mu to wychodzi, choć wątpię aby w rzeczywistości Jonas nie postradałby zmysłów.


Jeśli idzie o antagonistę, w osobie Przewodniczącej Rady Starszyzny, granej przez Meryl Streep, to mamy tutaj klasyczną sztampę. Kobieta święcie przekonana o swej racji, wymusza na innych podejmowanie decyzji zgodnych z jej wolą i stara się narzucić swą rację Dawcy pamięci. Przez cały film postać ta niczym nie zaskakuje, jej decyzje są przewidywalne i łatwe do rozszyfrowania. Nieco lepiej wypada tytułowy dawca, który jest grany przez Jeffa Bridges'a. Sam aktor znacznie lepiej uwiarygodnił swego bohatera, nadając mu wyraźniejsze cechy. nie chodzi już nawet o element posiadania kompletu uczuć, gdyż bohaterka Streep jest zbyt chaotyczna jak na osobę pozbawioną sporej gamy odruchów. Bridges natomiast tchnął życie w swego bohatera, co również udało mu się "przekazać" jego uczniowi, przez co wypada lepiej i choćby dla jego pracy warto obejrzeć tą produkcję.

Co zaś się tyczy warstwy technicznej, to poza wcześniej wspomnianą zabawą z kolorami, mamy bardzo udane zdjęcia, solidny montaż i niezłą muzykę. Niestety efekty komputerowe potrafią miejscami bić po oczach, szczególnie w końcowych scenach. Lepiej za to wypada futurystyczna scenografia, szczególnie w przypadku budynków. Same pojazdy natomiast jakoś nie wypadają interesująco, szczególnie drony powietrzne, które zdają się być kopią dobrze znanych z wszelkich filmów i gier bezzałogowych myśliwców.


Dawca pamięci to bardzo dobry film, choć osoby śledzące uważnie ten gatunek mogą poczuć zbyt mocny powiew wtórności. Z drugiej strony warto obejrzeć film za samą część techniczną oraz dobrą grę dwóch głównych męskich postaci. To naprawdę dobra i dopracowana produkcja, warta uwagi szerszej publiki. Porusza też ważny temat jakim jest moralność oraz fakt braku jej posiadania. Braku rozróżnienia pomiędzy tym co dobre a złe, w imię idealnego społeczeństwa. Temat ten jest aktualny od wielu lat, zatem warto aby tego typu filmy powstały i przybliżały go publice zaślepionej reklamami.

Ocena - 8/10

Film legalnie dostępny na serwisie CDA w usłudze Premium.