8 lipca 2014

Karty na stół

Gier imprezowych nigdy za wiele, szczególnie w sezonie urlopowym. Wydawnictwo Hobbity wydało swego czasu Karty na stół, grę w która jest niejako mieszanką Dixita i popularnego Flirtu. Tytuł przeznaczony jest dla starszych graczy, ze względu na swój temat, choć jeśli ktoś spodziewa się że w środku znajdzie jakieś sprośności, to mocno się rozczaruje. Nic z tych rzeczy. Karty na stół to pozycja imprezowa z podtekstem flirtu, skierowana chyba głównie do studentów. 

Zgadnij jaki jesteś

Zasady rozgrywki są łudząco podobne do Dixita, co jest zarówno zaletą jak i wadą gry, ale ten fakt wychodzi dopiero po czasie. Pozytywną stroną medalu jest to, że bardzo łatwo je opanować nawet początkującym graczom. Do tego osoby znające Dixit Odnajdą się tutaj od razu. Z drugiej strony jednak liczba opcji w samej grze jest mocno ograniczona, bowiem zamiast malowniczych rysunków mamy opisy cech charakteru. Jest ich ogrom, gdyż na każdej karcie znajdują się dwa osobne opisy, jednak w danej turze gry możemy skorzystać tylko z jednego i to też nie zawsze tego który byśmy chcieli.

Celem gry jest zdobycie jak największej liczby punktów, a te zapisujemy na dołączonym do pudełka bloczku na który już narzekałem w unboxingu. Bierzemy karty cyfr i rozkładamy je na środku stołu w liczbie o jeden mniejszej niż liczba uczestników zabawy. Każdy gracz otrzymuje zestaw kart do głosowania w wybranym przez siebie kolorze. Nadmiarowe karty głosowania odrzucamy do pudełka. Na początku gry wybieramy czy gramy na korzystając ze zdań blondynki czy rudowłosej. Na każdej karcie charakteru mamy obie panie, jednak w trakcie zabawy można korzystać z porad tylko jednej i czynią to wszyscy gracze. Tasujemy talię charakteru, wybieramy osobę rozpoczynającą i można przystąpić do zabawy.

Pełna rozgrywka składa się zawsze z 4 oddzielnych rund, z których każda jest podzielona na dwa etapy:
* dopasowanie kart charakteru
* wybór (inaczej głosowanie)
W pierwszych 3 rundach gracze dostają na rękę tyle kart ilu jest uczestników zabawy, w ostatniej zaś nie rozdajemy kart tylko wykorzystujemy te, które zostały wybrane w poprzednich rundach.

Dopasowanie kart charakteru
Gracze z swojej ręki dopasowują karty do innych uczestników zabawy, wykładając je przed nimi zakryte. Do każdej osoby można przypisać tylko jedną kartę. Nie wykładają jednak karty dla siebie, ani nie dobierają ich po wyłożeniu z ręki, zaś ostatnią odrzucają do pudełka. W ten sposób na zakończenie tego etapu, każdy gracz będzie mieć przed sobą zakryty stos kart z cechami opisującymi jego charakter, który należy potasować i odłożyć zakryty.
Wybór
Teraz w dowolny sposób wybieramy osobę która jako pierwsza odkrywa swoje karty i umieszcza je pod liczbami porządkującymi, od 1 w górę. Każdy gracz, w tym osoba która oceniana (tzw. Pacjent) wykłada z reki kartę głosowania na jedną cechę charakteru, która wedle niego najbardziej pasuje do tej osoby. Odkrywamy głosy i patrzymy jaka karta dostałą najwięcej głosów. Wszyscy którzy na nią głosowali otrzymują po 1 pkt. W przypadku remisu, to Pacjent decyduje która z kart wygrała. Zachowuje on wytypowaną kartę i odkłada ją na bok, zaś pozostałe karty odrzuca się do pudełka.
Gdy w ten sposób rozegramy karty przypisane wszystkim graczom runda dobiega końca i zaczyna się nowa.
Runda finałowa (czwarta)
W ostatniej rundzie wykorzystujemy odłożone karty. Zasada działania jest taka sama, tylko że od razu przechodzimy do fazy wyboru. Tym razem podczas głosowania zdobywa się po 2 pkt, zaś na końcu wygrywa ten kto ma ich najwięcej.

Znajomy nieznajomy

Gra jest banalnie prosta, przez co każdy szybko się jej nauczy. Niestety jak na grę imprezową ma trochę niski górny próg grających, bo raptem 7. Tyle posiadamy zestawów do głosowania. Niby wydaje się dużo, ale jak znajdziemy się na domówce czy spotkaniu w pubie to jednak szybko okaże sie że te 3 dodatkowe osoby spokojnie się znajdą i wtedy mamy klops.

Co cieszyło:
Największym atutem Kart na stół okazała się tematyka. Dzięki niej łatwo było przełamać lody w nowym towarzystwie (jest osobny wariant dla osób które mało się znają) czy pośmiać z własnych przywar i zalet pośród przyjaciół znanych od lat. Genialnie spisała się też jako coś lekkiego do pogrania przy piwie albo urlopowe wypady z grupą znajomych czy nawet rodziną. Pochwalono też prostotę rozgrywki, ogromną różnorodność cech charakteru i jakość wykonania.

Co przyjęto neutralnie:
Ludzie znający Dixit, marudzili że gra jest jego okrojonym tworem i dość szybko się nią nudzili. Do tego praktycznie wszyscy skrytykowali tani bloczek, który w instrukcji dumnie nosił nazwę notesu. Cenę sugerowaną też przyjęto z przymrużeniem oka.

Co wkurzało:
Losowość. Niestety nieraz dawała się ona we znaki, gdyż trafialiśmy na karty, których za nic w świecie nie dało się dopasować do współgraczy. Do tego po czasie rozgrywka potrafiła robić się wtórna, gdyż mieliśmy stałe hasła i znów na horyzoncie pojawił się Dixit, szybko kradnący graczy.

Dixitowy flirt

Karty na stół to dobra gra, niestety tylko dobra. To samo wydawnictwo ma w swym dorobku Dixita i to sprawia, że niektórzy ludzie uznają Karty na stół jako przysłowiowy "skok na portfel". Nie jest to prawdą w moim odczuciu, tylko po prostu gra ma tego pecha że za bardzo pod pewnymi względami przypomina legendę i niestety nie jest wstanie jej sprostać. Karty na stół polecam szczególnie studentom, jako okazjonalną rozrywkę na okres urlopowy. Świetnie nada się do przełamania pierwszych lodów w nowym towarzystwie lub poznania ludzi. Jest solidna, choć głowy nie urywa. W każdym razie to porządny tytuł, zdecydowanie lepszy od klasycznego Flirtu.

Plusy:
+ ogrom haseł
+ solidne wydanie
+ bardzo prosta mechanika
+ rozsądny czas gry
+ świetna do przełamania "pierwszych lodów"
+ idealna na wakacje czy do pubu

Minusy:
- zbyt podobna do Dixita
- po czasie hasła się powtarzają i gra się nudzi
- losowość potrafi nieraz wszystko popsuć
- ubogi i cienki "notatnik"

Ocena - 6,5/10

Wydawca: Hobbity.eu
Liczba graczy: 3-7
Wiek: 14+
Czas gry: 30-45 minut
Cena wydawcy: 70 zł
Typ: Party game

Dziękuję wydawnictwu Hobbity.eu za przekazanie gry do recenzji.