25 marca 2017

Rytuał

Filmów o egzorcyzmach walczących o zbawienie ludzkich dusz jest pełno, jednak temat ten prawdopodobnie nie pozostanie nigdy wyczerpany do końca. Z tej też przyczyny bardzo ucieszył mnie klimatyczny zwiastun "Rytuału", zapowiadający naprawdę mocny oraz ciekawy horror opowiadający historię walki człowieka z demonem. Kiedy w końcu obejrzałem tą produkcję to z zachwytu pozostał jedynie niesmak oraz wrażenie, że autorzy zapomnieli o najistotniejszej rzeczy – atmosferze grozy.

Film, inspirowany autentycznymi wydarzeniami, opowiada losy Michaela Kovaka (Collin O'Donoghue), który jest synem grabarza i chcąc wyrwać się z domu, a nie mając pieniędzy na studia, postanawia wstąpić do seminarium. Po czterech latach nauki Michael nadal nie odnalazł w sobie powołania ani spokoju ducha, dręczony snami z przeszłości oraz targany wątpliwościami co do istnienia Szatana czy w ogóle istot nieczystych. Postanawia więc on porzucić sutannę, jednak nim zdążył złożyć stosowne pismo w dyrekcji jest naocznym świadkiem wypadku w którym ginie młoda kobieta. To wydarzenie sprawia, że całkiem zaczyna wątpić w świat duchowy, jednak jego promotor widzi w młodym człowieku potencjał, który jednak trzeba wydobyć. Aby tego dokonać wysyła go do Watykanu na szkolenie z zakresu  egzorcyzmów, tam zaś Michael poznaje bardzo nieszablonowego duchownego ojca Lucasa (Anthony Hopkins), który para się walką z demonami od wielu lat. Los sprawi, że obaj mężczyźni pomogą sobie nawzajem, niekoniecznie w sposób jaki sami by wybrali.

Fabuła może nie jest jakaś nowatorska, ale twórcy mieli spore pole do popisu. Po pierwsze bazowali na autentycznych wydarzeniach, po drugie dotyczy ona bardziej tematu wiary w siły nieczyste niż tylko i wyłącznie walki z nimi. Niestety żadnego z tych poletek nie wykorzystano do końca. Film ogląda się dobrze i nawet przez większość czasu całkiem przyjemnie, gdyż widz nie zostaje zasypany nudnymi monologami, ale mimo wszystko całość nie porywa. Brak w tym iskry sprawiającej, że chce się chłonąc każde słowo czy czynność jaką wykonują filmowe postacie. Wszystko jest tutaj mocno przewidywalne, zbyt spokojne oraz mało straszne. W zasadzie w całym filmie ani razu nie uświadczymy odczucia strachu, ponieważ dosłownie brak tutaj grozy. Nawet opętana twarz człowieka wygląda zbyt delikatnie i po prostu łagodnie. Brakowało mi tutaj charakteryzacji jaką mogliśmy spotkać w "Egzorcyście" czy choćby "Egzorcyzmach Emily Rose". Jest to ewidentny dowód na to, że na tym polu efekty komputerowe przegrywają z dobrą charakteryzacją.


Jeśli idzie o samo aktorstwo to również jest tutaj bez polotu. Wszyscy aktorzy, zarówno ci pierwszoplanowi jak i drugoplanowi, spisali się dobrze, ale tylko dobrze. Pamiętając ich kreacje z innych filmów, tutaj miałem wrażenie że nie dali z siebie wszystkiego, a tylko odklepali swoje role, stwierdzili że jest OK i poszli do domu. Osobiście miałem większe oczekiwania po obsadzie tej klasy, ale widocznie były one zbyt wysokie albo po prostu twórcom nie chciało się solidniej przyłożyć do własnego dzieła. Na pocieszenie zostają zdjęcia, montaż oraz muzyka. Tutaj autentycznie nie mam się do czego przyczepić. Zwłaszcza jeśli chodzi o zdjęcia. Wykonano je bardzo porządnie, szczególnie te będące panoramami oraz zbliżenia na twarz aktora czy aktorki. Muzyka brzmi natomiast bardzo dobrze, płynnie wpisując się w to co obecnie dzieje się na ekranie i umiejętnie łącząc kolejne sceny. Nadaje to całemu obrazowi płynności, choć dalej nie buduje żadnego napięcia, ani jakiegoś wyrazistego klimatu grozy. Choć tutaj winą za to obarczyłbym przewidywalny scenariusz, o którym już wcześniej pisałem.


"Rytuał" mogę polecić fanom dobrych dramatów, ale niekoniecznie osobom lubiącym się bać podczas seansu. Film jest dobry, aczkolwiek niewiele mu brakuje w niektórych aspektach do przeciętności. Mnie on nie wynudził, ale też i nie przestraszył – po prostu obejrzałem całkiem ciekawy dramat o interesującym zakończeniu oraz puencie, jednak nie tego oczekiwałem od tej produkcji. Liczyłem na coś bardziej mrocznego, przerażającego oraz trzymającego w napięciu do samego końca. Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć film poświęcony egzorcyzmom o nieco spokojniejszym podejściu do tematu, to śmiało niech sięgnie po "Rytuał", jednak niech nie nastawia się na przełomowe widowisko.