26 sierpnia 2014

Smoczy skarb

Smoki i ich skarby to częsty temat w współczesnej kulturze masowej, szczególnie w rozrywce. Nieraz zmienia się ich obraz z krwiożerczych potworów na bardziej przyjazne i nader inteligentne stworzenia. Taki manewr zastosowano w grze Smoczy skarb, adresowanej do dzieci i pokazującej, że smoki też lubią słodycze. Jest to błyskawiczna i prosta gra na zasadzie układania labiryntu z wylosowanych kafelków, w których czai się smok czyhający na skrzynię pełną skarbów. O zawartości pudełka pisałem już jakiś czas temu, zaś teraz zajmiemy się pokazaniem jak to wszystko działa oraz finalną oceną. Gra jest krótka, toteż recenzja też nie będzie długa, zatem bez zbędnych wstępów przedstawiam wam smoka i jego skarb.

Wyścig do skrzyni

Wedle opisu na pudełku rozgrywka zajmuje 20 minut i mogą w niej uczestniczyć nawet czteroletnie dzieci. Jest to prawdą, choć czas wydaje się być tutaj nieco zawyżony, bo partię, wraz z przygotowaniem gry, da się ogarnąć w 10 minut. Na początku wykładamy planszę na środek stołu oraz tasujemy wszystkie kafelki labiryntu i głów smoka. Rozkładamy je obok lub dookoła planszy zakryte i teraz przystępujemy do umieszczenia czterech kluczy i jednego stosu słodyczy na planszy. Aby to zrobić bierzemy dwie drewniane kostki i rzucamy nimi. Pierwsza pokazuje symbol a druga kolor. Na planszy znajdujemy przypisane wynikowi pole (np. czerwona gwiazda) i umieszczamy tam klucz. Co ważniejsze na jednym polu może znajdować się jeden żeton, więc w razie wylosowania tego samego rzucamy jeszcze raz. Tak samo czynimy z słodyczami i przystępujemy do zabawy.

Celem gry jest dotarcie do skarbu przed smokiem, ale aby można go było otworzyć potrzeba najpierw zdobyć zestaw trzech kluczy. Gracz w swojej turze bierze jeden dowolny kafel labiryntu i go odkrywa. Jeśli trafił głowę smoka, kładzie go na dolnym torze planszy, w przypadku wylosowania ścieżki umieszcza ją na części głównej planszy, budując przedłużenie dowolnej odnogi szlaku który wspólnie budują gracze. Gdy droga wejdzie na żeton klucza to zdobyliśmy go i przemieszczamy koło skrzyni. Słodycze zdobywa się w identyczny sposób i trafiają na przypisane im pole wraz z jedną głową smoka. Zabawa kończy się jeśli smok lub gracze, o ile posiadają 3 klucze, postawią swój kafel na polu z skrzynią.

Małe i duże dzieci

Smoczy skarb to gra adresowana do dzieci i w praktyce nie za bardzo wychodzi poza ten target. Z drugiej strony miłośnicy wszelkiej maści filerów powinni być zachwyceni. Nie jest to co prawda Dobble czy Bzzz.... Plask, które zajmują kawałek stołu, jednak czas pojedynczej partii jest równie błyskawiczny. Co ważniejsze gra jest bardzo wytrzymała, mimo że to tylko tektura.

Co się podobało:
Najbardziej szata graficzna, która przyciągała młodsze dzieciaki jak magnes. Nie dość że smok, to do tego uroczy i lubi słodycze (słowa pewnej dziewczynki mającej 4 latka). Dzieciom bardzo spodobało się nie tylko sam wyścig ze smokiem, co sposób losowania lokalizacji kluczy i słodyczy oraz forma układania labiryntu. Z nauką nie było problemu i nawet młodsze dzieci w wieku 4-5 lat szybko opanowywały zasady gry. Wygranie nie okazało się wcale takie łatwe, gdyż dzieci musiały kombinować jak dotrzeć najpierw do kluczy, wykorzystując to co trafiły, zaś smoczych kafelków jest w zestaiwe dużo więc szybko zapełniały swój tor. To sprawiło że grywalność znacznie wzrosła, gdyż jedna partia zajmowała średnio 5-10 minut.

Co przyjęto neutralnie:
Rodzice dzieciaków szybko się znudzili, choć część pozostała przy grze dłużej. Natomiast sporo marudziło na cenę, uważając że 69 zł to zdecydowanie za dużo za planszę, garść żetonów i dwie kostki.

Co wkurzało:
Brak dodatkowych wariantów o które gra aż się prosi. Jakiś inny zestaw żetonów lub fakt że jeden z graczy jest szpiegiem smoka i trzeba go wykryć. Szkoda, bo mogłoby to znacznie zwiększyć spectrum graczy.

Smoczy wyścig

Jak na grę dla najmłodszych odbiorców planszowego hobby, Smoczy skarb spisuje się rewelacyjnie. Nie jest to jakaś wyszukana nowość, ale grze tak naprawdę ciężko cokolwiek zarzucić. Jest szybka, prosta i nieprzewidywalna, a to jedne z najważniejszych atutów przy produkcjach dla najmłodszych. Jeśli macie dzieci w wieku przedszkolnym i szukacie dla nich czegoś ciekawego oraz ładnego, co nie znudzi im się za szybko, to warto sięgnąć po Smoczy Skarb. Nie jest to żadna rewolucja, jednak czy gra musi taka być aby się podobała. Mamy tutaj do czynienia z dopracowanym i bardzo dobrym tytułem, który zapewne przykuje uwagę przedszkolaków na długi czas.

Plusy:
+ proste, ale nie głupie zasady
+ błyskawiczna i nieprzewidywalna rozgrywka
+ uczy współpracy i wspólnego planowania
+ bardzo solidne komponenty
+ trafia nawet do czterolatków
+ ładna szata graficzna

Minusy:
- brak dodatkowych wariantów gry, a mogłyby byc
- wąski target odbiorców

Ocena - 8/10

Wydawca: G3
Liczba graczy: 2-4
Wiek: 4+
Czas gry: ok 20 min
Cena wydawcy: 69 zł
Typ: Dla dzieci

Dziękuję wydawnictwu G3 za przekazanie gry do recenzji.