13 marca 2013

Caylus

W 2005 roku światło dzienne ujrzała gra, która zrewolucjonizowała gatunek gier ekonomicznych po przez wprowadzenie na szeroką skalę mechaniki worker placment. Był to Caylus, autorstwa Williama Attia, przenoszący graczy do średniowiecznej Francji, gdzie ich zadaniem była budowa zamku. Cel wydawał się prosty ale wcale taki nie był. Czas ciągle grał na niekorzyść rywali, a ci nie dość że musieli włożyć spory koszt w rozwój tytułowej osady, to potrzebowali jeszcze funduszy na budowę zamku. Tym którzy wykorzystali nieuwagę przeciwników oraz łakomstwo burmistrza na złote monety, los sprzyjał i mogli cieszyć się zasługami na królewskim dworze z otrzymanych łask od jego wysokości. Inni musieli sami zapracować na swój dobrobyt, a wszystko po to aby udowodnić kto jest lepszym budowniczym i zarządcą. Caylus to gra legenda z dwóch powodów - jest bardzo prosta i nie posiada nawet kropli losowości.

Pierwotnym wydawcą gry jest firma Ystari Games. W kraju nad Wisłą za polonizację i wydanie rodzimej wersji wzięło się wydawnictwo Hobbity, kojarzone głównie z grami dla dzieci. Wykonali oni kawał porządnej pracy i tak oto Caylus w 2012 roku zagościł na szeroką skalę na półkach polskich sklepów. Cena wydawcy to 150 zł i za takie właśnie pieniądze najczęściej możemy nabyć grę w różnych księgarniach i sklepach stacjonarnych. W sprzedaży internetowej cena zaś waha się od 115 zł do 145 zł, z czego dominują te z okolic 130 zł, a więc niewiele mniej niż to podyktował wydawca. Gdy już zdecydujemy się na zakup, wtedy otrzymamy kolorowe i wytrzymałe pudełko, dość solidnych rozmiarów, a w nim:
* sporą planszę
* 1 biały pionek "Zarządcy" i 1 biały dysk "Burmistrza" (oba drewniane)
* 30 monet jednodenarowych i 10 monet pięciodenarowych
* 30 drewnianych pionków robotników (po 6 w pięciu kolorach)
* 35 drewnianych znaczników (po 7 w pięciu kolorach)
* 100 drewnianych domków (po 20 w pięciu kolorach)
* około 140 drewnianych znaczników surowców (po 30 jedzenia, drewna, kamienia i sukna oraz 20 złota)
* 40 kafelków budynków (6 neutralnych, 8 drewnianych, 10 kamiennych, 7 rezydencji, 9 prestiżowych)
* dwie instrukcje (polską i włoską)

Wszystkie komponenty są bardzo solidnie wykonane. Drewniane znaczniki i pionki dbale pomalowane, tak aby nigdzie nie było prześwitów, kafelki budynków i żetony monet grube oraz twarde, tak samo plansza. Wszystko opatrzono bardzo kolorowymi, ale nie krzykliwymi, grafikami, dzięki czemu nic się z sobą nie zlewa na planszy. Instrukcja jest napisana rewelacyjnie z masą graficznych przykładów. Co prawda jej pełna lektura zajmuje trochę czasu, jednak po jednokrotnym przeczytaniu wiemy w zasadzie wszystko o przygotowaniu gry jak i płynnym poprowadzeniu rozgrywki. Dużą zaletą instrukcji jest bardzo prosty i przyswajalny język oraz forma w jakiej przedstawiono poszczególne etapy tury gry i funkcje danych pól na planszy czy budynków. Bardzo ułatwia to odbiór całości nawet przez osoby nie mające dotąd styczności z grami planszowymi. Miłym akcentem ze strony wydawcy są woreczki strunowe na drewniane elementy oraz kafelki budynków i żetony pieniędzy.

Budowniczowie w wyścigu po chwałę

Caylus do krótkich gier nie należy, jednak pełne opanowanie zasad jest zadziwiająco krótkie, głównie z tej przyczyny, że sama gra jest zwyczajnie prosta. Rozgrywka dzieli się na tury, a te na z kolei na fazy, których mamy siedem. Zanim zasiądziemy do zabawy czeka nas trochę rozkładania elementów na planszy i porządkowania stołu. Każdy gracz dostaje na starcie, w wybranym przez siebie kolorze, 6 robotników, 20 domków i swoje znaczniki (okrągłe dyski), które umieszcza na planszy - po jednym na moście, torze punktacji, torze kolejności rozgrywania ruchu i na każdym z czterech torów łaski królewskiej. Oprócz tego otrzymuje zasoby w liczbie 1 kostki drewna, 2 kostek jedzenia i 5 denarów. Na koniec koło planszy układamy stosy kosteczek jedzenia, drewna, kamieni i złota, układamy w jednej linii budynki drewniane (brązowe), a pod nimi tak samo postępujemy z kamiennymi (szare) i prestiżowymi (niebieskie). Rezydencje (zielone) układamy w jeden stos i również kładziemy koło planszy. Budowle startowe (różowe) tasujemy i układamy losowo na pierwszych pięciu polach znajdujących się na drodze za mostem. Pionki burmistrza i zarządcy (białe) kładziemy na ostatnim różowym kafelku.

Pojedyncza tura gry składa się z siedmiu faz. Po kolei są to:

FAZA 1 - Gromadzenie przychodu
Każdy z graczy otrzymuje 3 denary plus dodatkowe pieniądze za każdą kontrolowaną rezydencję. Dwa budynki prestiżowe (hotel i biblioteka) również generują zysk dla swych właścicieli.

FAZA 2 - Rozmieszczanie robotników
Kierując się ułożeniem żetonów na torze kolejności rozgrywania akcji znajdującym się na planszy (koło tabeli łask królewskich), gracze mogą wystawiać kolejno robotników lub spasować. Pionek można postawić na dowolnym budynku znajdującym się na planszy (specjalnym, neutralnym czy należącym do dowolnego gracza) lub na polu zamku. Koszt wystawienia jest uzależniony od tego ile osób spasowało. Początkowa cena wynosi 1 denar i rośnie każdorazowo o denara, gdy spasuje jakiś gracz, co jest zaznaczane na torze pasowania (tor pod mostem). Dodatkowo pierwsza osoba która spasuje otrzymuje 1 denar z banku. Faza dobiega końca, gdy wszyscy gracze spasują.

FAZA 3 - Aktywacja budowli specjalnych
Gracze rozgrywają teraz budynki od bramy do mostu, o ile znajdują się na nich robotnicy. Budowle te pozwalają między innymi zyskać dodatkowy przychód w wysokości 3 denarów, przemieszczać za darmo Burmistrza, zyskać łaski królewskie czy zmienić kolejność na torze wystawiania robotników.

FAZA 4 - Ruch Burmistrza
Gracze teraz wedle kolejności podanej na torze pasowania, mogę przekupić Burmistrza aby ten przesunął się w lewo bądź w prawo na planszy. Jest to istotne, gdyż w następnej fazie zostaną rozegrane tylko budynki do pionka Burmistrza, włącznie z tym na którym pionek się zatrzyma. Każdy gracz może przesunąć pion w sumie o 3 pola, z czego koszt przesunięcia wynosi 1 denar za pole. Gracz może też spasować i nie opłacać Burmistrza.

FAZA 5 - Aktywacja budowli
Gracze rozgrywają budynki, wedle kolejności w jakiej są one postawione na drodze, począwszy od mostu. Budowle znajdujące się za pionkiem Burmistrza, nie są rozpatrywane i robotnicy postawieni na nich wracają do właścicieli bez profitów. Pozostałe generują wskazany na nich profit, którymi są surowce, możliwość budowy nowego budynku lub zyskanie punktów zwycięstwa. W przypadku postawienia nowego budynku, gracz po opłaceniu jego kosztu, stawia jego kafel na planszy, a na kafelku swój znacznik domku. Od teraz każdy może korzystać z tej struktury, jednak jeśli oponent skorzysta z naszej budowli to otrzymamy 1 punkt zwycięstwa.

FAZA 6 - Budowa zamku
Wedle kolejności wystawiania robotników gracze mogą teraz budować dane elementy zamku. Ten dzieli się na trzy obszary - lochy, mury i wieże. Kiedy dany obszar się zapełni można przejść do budowy kolejnego. Wyjątkiem jest gdy Zarządca wejdzie na odpowiednie pole na planszy i nastąpi podliczanie danego sektora zamku. Wtedy nie wolno już zabudowywać pól w podliczonej strefie. Zabudowane elementy oznaczamy domkami, zaś koszt postawienia jednego takiego domku zawsze wynosi trzy surowce, z których jeden musi być jedzeniem, a pozostałe dwa innymi, różnymi względem siebie, zasobami.

FAZA 7 - Koniec tury
Na samym końcu trzeba przesunąć pion Zarządcy. Ten porusza się o 2 pola do przodu jeśli Burmistrz znajduje się przed nim lub 1 pole jeśli pion Burmistrza jest na tym samym polu co Zarządca albo za nim. Po wykonaniu ruchu, Burmistrz zawsze wraca na pole z Zarządcą. Zaczyna się nowa tura.

Gra dobiega końca gdy w wyniku ruchu Zarządcy nastąpi trzecie i ostatnie podliczenie zamku. Po rozpatrzeniu wszystkich profitów z łask królewskich, sumuje się punkty z wybudowanych budowli, złota jakie zostało nam na koniec gry, pieniędzy i pozostałych zasobów. Wygrywa osoba mająca najwięcej punktów.

Umiejętne zarządzanie drogą do zwycięstwa

Caylus nie należy do tytułów trudnych w opanowaniu, jednak aby wygrać trzeba naprawdę wysilić się podczas rozgrywki. Brak losowości sprawia, że gracz musi zaplanować dokładnie każdy ruch, inaczej może wiele stracić. Jednak zaletą Caylusa, jest jego możliwość odrobienia strat z wcześniejszych etapów rozgrywki, pod sam koniec zmagań. Dodatkowo do zwycięstwa prowadzi nas olbrzymia ilość dróg, które niejednokrotnie się krzyżują. Te wszystkie cechy sprawiają, że Caylus trafia zarówno do młodego czy niedoświadczonego gracza, jak i weteranów gatunku.

Grupa 1 - dzieci 8-12 lat
Grupa 2 - gimnazjum i liceum
Grupa 3 - osoby dorosłe
Grupa 4 - dorośli z młodzieżą i dziećmi (ograni gracze)
Grupa 5 - dorośli z młodzieżą i dziećmi (niedzielni gracze)

Grupa 1
Mimo początkowego przerażenia ilością zasad, większość uczestników podłapała zasady w 15 minut. Wystarczyło zaprezentować pojedynczą turę i wszyscy wiedzieli o co chodzi, choć skutecznego prowadzenia rozgrywki nauczyli się dopiero po kilku partiach. Caylus błyskawicznie podbił serca tych dzieci, które znały już więcej tytułów i lubowały się szczególnie w tych rozbudowanych i długich. Wśród początkujących, gra nie odniosła aż takiego sukcesu, ale spodobała się na tyle aby bez większego oporu do niej powracali. Co ciekawe nikt nie narzekał na czas gry, co zapewne wynikało z tego, że sama tura była dynamiczna i pozbawiona większych przestojów, poza fazą drugą (rozstawianie robotników). Ostatecznie Caylus zebrał bardzo wysokie noty i nieraz wracał na stół rozgrywki, choć częściej u starszych dzieci.

Grupa 2
Jedna z dwóch grup docelowych. Caylus został wręcz pochłonięty zarówno przez niedzielnych graczy jak i tych zaawansowanych. Bardziej obeznane z światem gier planszowych osoby stosowały najróżniejsze taktyki i strategie aby osiągnąć zwycięstwo, ale i zmyślniejsi nowicjusze wcale nie zostawali w tyle. Bardzo szybko podłapano mechanikę wykorzystywania kluczowych budowli oraz łask królewskich, które dawały dużą przewagę, jednak w żaden sposób nie gwarantowały zwycięstwa. Inni woleli skupić się na pozyskiwaniu surowców wyłącznie do budowy zamku. W obu przypadkach umiejętne rozplanowanie działań gwarantowało sukces. Caylusa oceniono nad wyraz wysoko. Głównie za brak losowości, prostotę w nauczeniu się go oraz ogrom dróg prowadzących do zwycięstwa. Wysoko oceniono też jakość gry i jej cenę, która zdaniem niemal wszystkich jest jak najbardziej adekwatna do tego co tytuł oferuje.

Grupa 3
W grupie tej było mniej więcej po równo studentów i osób które już od lat pracują, mają rodziny i dom na utrzymaniu. Pierwsza część uczestników, mająca więcej wolnego czasu od razu porwała grę i wielokrotnie do niej powracała. Mimo sporego czasu gry, który nieraz oscylował w okolicy 90-120 minut, nikt nie narzekał na przestoje, o ile te w ogóle wystąpiły. W przypadku starszych wiekiem graczy, był to pewien istotny problem i gra, mimo ciekawej tematyki i mechaniki, wylądowała jako wyłącznie weekendowa pozycja i to pod warunkiem, że rodzina nie miała innych planów. Mimo wszystko obie grupy bardzo szybko wkręciły się w świat Caylusa i starały się sięgać po niego tak często jak tylko się dało.

Grupa 4
W tej grupie były jedne z najbardziej dynamicznych rozgrywek, które czasowo zamykały się w przedziale 45-70 minut. Gracze szybko podejmowali decyzje, wiedzieli co może ich spotkać, przy danej ilości uczestników zabawy, doskonale znali strategiczne znaczenie każdego z budynków dostępnych w grze oraz potęgę łask królewskich. Gra odniosła ogromny sukces, natomiast zwycięzcami nie byli tutaj w przewadze gracze starsi wiekiem, tylko osoby myślące czysto matematycznie, stąd zarówno dzieci jak i młodzież czy dorośli mieli równe szanse. W grupie tej szybko uznano, że najlepsze rozgrywki są w przedziale 2-3 osoby, gdyż łatwiej przewidzieć poczynania przeciwników. Jednak młodsi uczestnicy woleli grać w składach 4-5 osobowych, ponieważ wtedy na arenie pojawiało się więcej budynków co dawało więcej możliwości taktycznych podczas rozgrywki.

Grupa 5
Niemal lustrzane odbicie grupy poprzedniej. Po pierwsze w przypadku rodzin, większość wybrała Caylusa jako cięższy przerywnik pomiędzy dobrze znanymi grami familijnymi, takimi jak Osadnicy z Catanu czy Wsiąść do pociągu. Rozgrywki tutaj trwały znacznie dłużej niż w grupach zaawansowanych, ale frajda płynąca z rywalizacji była w zasadzie taka sama. Nikt nikomu nie odpuszczał, ludzie nie nudzili się nawet jeśli przy stole znalazł się gracz-myśliciel, a prostota mechaniki zachęcała nowicjuszy do poznania gry. Niemniej tutaj młodsi gracze wyraźnie odstawali od starszych, którzy szybciej uczyli się jak umiejętnie wykorzystywać ruchy przeciwników na swoją korzyść lub blokować oponentów krytycznym momencie. Brak losowości też nie sprzyjał dzieciom w rywalizacji, więc część z nich spasowała ostatecznie po kilku partiach. Caylus mimo wszystko zebrał duże grono fanów w tej grupie i nieraz wracał na stół, choć zasiadali do niego zdecydowanie starsi gracze.

Oddajmy hołd królowi

Caylus to król wśród lekkich gier strategicznych. Jeśli ktoś temu przeczy, to po prostu albo nie grał w inne tego typu gry albo nie zna Caylusa. Przyznaję, że tytuł oczarował mnie tak samo mocno jak innych uczestników testów, ale mimo wszystko nie stał się on moją ulubioną czy topową pozycją. Mimo wszystko nie mogą zaprzeczyć geniuszowi jaki kryje się w prostocie tej gry. Rozgrywka na każdym składzie osobowym jest równie ekscytująca, dróg do zwycięstwa jest wręcz ocean, a każda partia wygląda inaczej. Wystarczy że gracze zbudują inne budowle lub wystawią je w innej kolejności i już tworzy się zupełnie nowy wachlarz możliwości. Do tego cena jest więcej niż zadowalająca względem jakości i regrywalności. Gotów jestem nawet rzec że to cena idealnie odzwierciedlająca to co dostajemy w zamian za nasze pieniądze. Czy więc Caylus jest grą pozbawioną wad? W zasadzie tak. Co prawda może on nie trafić do osób, które nie lubią gier ekonomicznych, czy takich pozbawionych choć cienia losowości, ale z drugiej strony jest to zdecydowana nisza. Odpowiadając zatem na zadane przed chwilą pytanie, mogę otwarcie rzec: "Caylus w swym gatunku jest grą idealną". Polecam ją każdemu miłośnikowi gier strategicznych, zarówno tych lżejszych jak i cięższych. Jest to bowiem jedna z tych pozycji, które obowiązkowo trzeba poznać i jeśli ktoś uważa się za miłośnika gier planszowych, to tytuł ten musi znaleźć się na jego półce.

Plusy:
+ cena względem jakości
+ świetnie napisana instrukcja
+ prosta w opanowaniu, trudna w wygraniu
+ całkowity brak losowości
+ dynamiczna tura
+ ocean dróg do zwycięstwa
+ nieskończona ilość opcji taktycznych w trakcie rozgrywki
+ bardzo ładna i przejrzysta szata graficzna
+ solidne komponenty i pudełko
+ woreczki strunowe w pudełku
+ klimat budowy i rywalizacji budowniczych o względy króla
+ trafia zarówno do graczy zaawansowanych jak i laików

Minusy:
- taki, że nie mogę żadnych znaleźć :)

Ocena 10!/10

Wydawca: Hobbity
Ilość graczy: 2-5
Wiek: 12+
Czas gry: 60-150 min
Cena wydawcy: 150 zł
Typ: Strategiczna

Możliwość zrecenzowania zawdzięczam wydawnictwu Hobbity.