14 września 2021

Minecraft #2: Na pastwę mobów

Komiksy osadzone w świeci gry Minecraft wypadły całkiem nieźle w moich oczach. Nie jest to uniwersum, które jakoś szczególnie mi odpowiada, choć doceniam narzędzia do budowania kreatywności, które daje ludziom. W Minecraft można zbudować w zasadzie wszystko, a niektóre projekty, trwające nieraz wiele lat, potrafią naprawdę zadziwić swym rozmachem oraz dbałością o szczegóły. Jestem pewien, że historie opowiadane w seriach komiksowych też prędzej czy później znajdą, o ile już to nie nastąpiło, swoje odzwierciedlenie w świecie gry. Mi one w zupełności wystarcza i dziś opowiem nieco o jednym z nich.

Po komiksy z tej serii sięgnąłem głównie za sprawą siostrzeńca, który jest wielkim fanem gry. Spędził w grze sporo godzin, jednak jest to czas bardzo owocnie wykorzystany. Oczywiście nie ma tam takiego rozmachu, jak w słynnych projektach, ale i tak widać, ze gra realnie wpływa na kreatywność oraz pomysłowość młodego człowieka. Z tego względu namawiał mnie do wspólnego grania, na co jednak nie znalazłem czasu, choć po komiksy już sięgnąłem. Były niezłe, miejscami nawet bardzo dobre, choć ostatecznie nie kupiły mnie na tyle aby wejść do świata Minecrafta. Choć tutaj działa chyba też podprogowo mój alert, informujący mnie, że mogę zatopić się w świecie gry i tym samym zaniedbać inne moje obowiązki oraz zobowiązania.

"Na pastwę mobów" to tytuł jednej z kilku serii osadzonych w świecie tej gry. Na tle innych z jakimi miałem styczność, ta wypada najciekawiej, choć zdecydowanie jest skierowana do młodszego odbiorcy, który bardzo dobrze orientuje się w uniwersum Minecrafta. Osoba nie znająca tej gry po prostu może się od komiksu odbić, choćby z powodu używania pewnych zwrotów, nazw własnych czy zagrywek, które mogą się wydawać nielogiczne.

Co zaś się tyczy fabuły samego komiksu, to mamy tutaj do czynienia z klasyczną przygodą fantasy. Grupa poszukiwaczy przygód stara się odczynić klątwę ciążącą na jednym z towarzyszy. W tym celu trafiają do miasta Białego Kamienia, gdzie jedna z postaci ma swój origin story. Ogólnie wypada to dość przeciętnie dla takiego wyjadacza gier RPG, jak ja. Jednak jeśli mowa o młodszych odbiorcach, to z pewnością będą zachwyceni i dla nich może być to coś nowego. Mnie osobiście nic w tej historii nie zaskoczyło, ale też nie wkurzyło czy utrudniło lektury. Ot czytadełko na raz. Przyjemne i do zapomnienia, jednak jak wspominałem - nie jestem graczem Minecrafta i wolę świat Forgoten Realms.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz