12 czerwca 2019

Yakari i Wielki Orzeł

Szczenięciem będąc, gdy uczęszczałem do szkoły podstawowej, najbardziej nie lubiłem w ciągu tygodnia środy. Czemu? Bo wtedy szkolna biblioteka oraz czytelnia były zamknięte. Tak, należę do grupy ludzi, którzy w praktyce spędzili całe życie w literkach, tak trochę na przekór losowi, bowiem mam ogromne problemy z ich rozpoznawaniem. O interpunkcji i stylistyce już nie wspominając, co zapewne stali bywalcy tego bloga doskonale widzą. Choć naprawdę się staram, czytając napisane teksty, to jednak zawsze coś przeoczę. Dlaczego jednak wybiegam tak daleko w przeszłość? Bowiem to w szkolnej bibliotece poznałem masę naprawdę interesujących komiksów. Nie wiem jak było w innych placówkach, ale nasza podstawówka miała bardzo różnorodną literaturę, a w czytelni były całe kosze z komiksami, nie tylko tymi dla berbeci. Jednak to w nim znajdował się pierwszy tom Yakari, wydany jeszcze w 1991 roku. Niestety był on jedyny, bowiem tom drugi pojawił się dopiero w 2002 gdy powtarzałem w liceum trzecią klasę. Po niemal trzydziestu latach, wydawnictwo Egmont zdecydowało się wznowić serię i wydało na start dwa tomy. Dziś pokrótce omówimy pierwszy z nich, gdzie nasz Yakari poznaje Wielkiego Orła. Swojego opiekuńczego ducha.

Yakari to młodzieniec należący do plemienia Siuksów, który posiada dar rozmawiania ze zwierzętami. Pierwszy tom zapoznaje czytelnika z tym bohaterem oraz dwoma głównymi postaciami zwierzęcymi, towarzyszącymi mu w tej serii. Mowa o wspomnianym w tytule Wielkim Orle oraz dzikim mustangu imieniem Mały Piorun. Pierwszy z nich jest duchem opiekuńczym naszego indiańskiego koleżki. Najpierw objawia mu się w jego snach, aż ostatecznie przychodzi do niego na jawie. Niestety plemię nie wierzy Yakariemu, a posiadanie tam orlego pióra uważa się za zaszczyt. Tymczasem Mały Piorun to dziki mustang, którego bezskutecznie ludzie próbują złapać. Ten jednak jest dla nich za sprytny i kocha wolność. Jeśli komuś przypomina to historię z pewnej animacji, to poniekąd ma dobre skojarzenia.

Seria powstała jednak w 1973 roku i jest rozwijana po dziś dzień. W latach 1982-1983 powstała nawet 52 odcinkowy serial animowany, opisujący przygody dzielnego Indianina i jego zwierzęcych przyjaciół. Były to krótkie, około 10 minutowe odcinki, zatem idealne dla małych dzieci. W 2005 zabrano się za kolejną ekranizację przygód Yakariego, która przyjęła się znacznie lepiej i była rozwijana do 2016 roku. Zresztą tą właśnie serię animowaną dość łatwo można znaleźć w sieci, choćby na TVP VOD (czyli odpłatnej platformie telewizji państwowej). Zatem jeśli ktoś ma małe dzieci, które lubią tego typu komiksy, to warto im podsunąć tą serię. Serial, szczególnie ten drugi, też jest niczego sobie, jednak w mojej opinii komiks wypada dużo lepiej. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza