17 grudnia 2015

Polskie akcenty w grach wojenych: Piekło II Wojny Światowej


Polacy mają ogromny wkład w rozwój historii Europy, często zaciekle jej broniąc. Niestety państwa ościenne wielokrotnie dołożyły starań aby o tych sukcesach nie mówiono zbyt głośno czy też wcale. Nie inaczej jest w przypadku II Wojny Światowej, gdzie po dziś dzień trud naszych żołnierzy nie został w pełni doceniony. Nie jest to żaden narcyzm, a suchy fakt – Polacy wielokrotnie odmienili losy na frontach II Wojny Światowej. Bitwa o Anglię, Monte Casino czy walki o utrzymanie Mount Ormel to tylko kilka przykładów bohaterstwa naszych żołnierzy, o których uparcie milczy się na arenie międzynarodowej. Na szczęście w grach, tematy te zaczynają przenikać do coraz szerszej publiczności. Przedstawiam wam ostatnią część serii, którą zapoczątkowałem na serwisie VICE. Poprzednio pisałem o tym jak powstawało Królestwo Polskie, a później o jego trudnym odrodzeniu. Dziś przyjrzymy się o wiele młodszym wydarzeniom, które nadal tkwią w pamięci ludzi, żyjących w tym okrutnym dla Europy czasie.

Bitwa o Anglię
Temat najsłynniejszej bitwy lotniczej w Europie z czasów II Wojny Światowej jest bardzo popularny w kulturze masowej. Najlepiej świadczą o tym wszelkiej maści książki oraz filmy, które opisują to wydarzenie z różnych punktów widzenia, głównie brytyjskiego i amerykańskiego. W tym wypadku sprawa Polaków nie jest tak pominięta jak z okresu „mitycznej” Kampanii Wrześniowej, która w oczach zagranicznego gracza po prostu była krótkim wydarzeniem, gdzie Polska błyskawicznie poległa pod naporem ofensywy Radziecko-Niemieckiej. O naszych lotnikach z dywizjonu 303 mówi się głośno, mimo że ówczesne władze Wielkiej Brytanii, chciały wymazać ich z pamięci, aby przypodobać się Stalinowi. Współcześni Anglicy, dzięki swym pilotom, doskonale wiedzą, że to Polacy, przy wsparciu Czechów, odwrócili ostatecznie losy Bitwy o Anglię, a dywizjon 303, mimo że dołączył jako jeden z ostatnich do walki, miał najwięcej potwierdzonych zestrzeleń.
W grach komputerowych mamy wielokrotnie wspominane to wydarzenie, jednak rzadko kiedy wcielamy się w postacie naszych pilotów z tamtego okresu. Jednym z tytułów bezpośrednio nawiązujących do owych wydarzeń jest Combat Wings: Bitwa o Anglię, produkcji polskiego studia CI Games. Jest to niskobudżetowy symulator walk myśliwskich, rozgrywających się nad klifami oraz miastami Wielkiej Brytanii. Prawdziwym smaczkiem w grze są misje nocne, będące chyba najbardziej wymagającymi zadaniami. Niestety gra jest bardzo krótka i jej przejście zajmuje około 3 godzin. Mimo to porusza bardzo ważny aspekt naszej historii oraz istotnego wkładu w przebieg II Wojny Światowej.

Innym tytułem, również polskiego studia, jest The Few, które zostało wydane przez IQ Publishing w serii Made in Poland. Jest to strategiczna gra turowa, o naprawdę wyśrubowanym poziomie trudności, gdzie gracz musi obronić angielskie miasta przed nalotami. Stawia on lotniska, radary, fabryki produkujące zaopatrzenie, w tym samoloty, oraz baterie przeciwlotnicze, starając się tym samym powstrzymać niemiecką inwazję. Zadanie z początku wydaje się proste, ale napór sił Luftwaffe jest tak ogromny, a zasoby jakimi operuje gracz na tyle skromne, że przejście całej kampanii w jej pełnym wymiarze, wymaga olbrzymich umiejętności strategicznych. Dodatkowo możemy sami pokierować obroną myśliwską w bitwach powietrznych, ukazanych w rzucie izometrycznym. Twórcy zadbali aby i ten aspekt był równie trudny. Podczas walki wszystko ma znaczenie – szybkość, kąt i kierunek podejścia myśliwca, pora dnia czy nocy, fakt istnienia w tym miejscu obrony przeciwlotniczej czy doświadczenie naszych pilotów. Niestety w samej grze jest bardzo mało informacji o tle historycznym tego okresu. Owszem spotkamy autentyczne nazwiska pilotów polskich, czeskich, angielskich czy jankeskich, jednak jeśli ktoś nie zna dobrze historii, to nic mu one nie powiedzą. Brakuje też zdjęć z tego okresu, a przedstawienie samolotów w „encyklopedii” gry jest bardzo ubogie. Szkoda, że skupiono się tylko na samej mechanice, pomijając przy tym tak ważny kawałek historii XX wieku.
W grach planszowych mamy jeden tytuł naprawdę wart uwagi. Mowa o 303: Bitwa o Anglię, autorstwa Karola Madaja. Jest to protoplasta wspomnianego we wcześniejszych artykułach 111: Alarm dla Warszawy. 303 posiada identyczną mechanikę sterowania samolotami oraz walk powietrznych, jednak jest dość prosty. Dodatkowo nie ma mechaniki chmur, którą wprowadzono dopiero w 111. Posiadając obie gry spokojnie można ją wykorzystać, balansując tym samym rozgrywkę, gdyż pierwotnie RAF miał o wiele lepszy start niż Luftwaffe. Autor i tutaj dorzucił do instrukcji obszerny leksykon przedstawiający najważniejsze dla Polaków postacie pilotów dywizjonu 303, opisał pokrótce ich historię oraz na jakich maszynach latali. Mogło być tego więcej, ale w celach edukacyjnych dla dzieci w zupełności wystarczy.

Walki na dwa fronty w latach 1940-45
W świecie gier elektronicznych dominuje w tym temacie jeden tytuł, czyli Call of Duty 3, wydany tylko na konsole, gdyż wstrzymano jego prace nad wersją PC. Gra opisuje drugi etap walk o Normandię, czyli po opanowaniu plaż i desancie wojsk Kanadyjskich oraz Polskich. Gracze mają dostęp do dwóch misji z udziałem Polaków, wcielając się w postać Wojciecha Bohatera. W pierwszej misji sterujemy czołgiem, wchodzącym w skład brygady pancernej generała Maczka, co jest luźnym nawiązaniem do prawdziwych wydarzeń. W drugiej natomiast mamy za zadanie utrzymać przesmyk zamykający Kocioł Falaise, co było ostatnim etapem walk o Normandię. W tym miejscu mamy już naprawdę dużo nawiązani do historii, gdyż Polacy zamykający Kocioł musieli stawić czoła olbrzymim siłom wycofujących się wojsk III Rzeszy, które miały za zadanie skoncentrować się na obronie własnych granic. W grze mamy przedstawione wydarzenia z głównego szturmu niemieckich dywizji pancernych wspieranych przez piechotę, na umocnienia polskie, w rezultacie czego odcięli oni Polaków od Amerykanów i Kanadyjczyków. Mimo morderczej przewagi, wojskom III Rzeszy nie udało się zlikwidować punktu obrony na wzgórzu Mont Ormel, co ostatecznie doprowadziło do całkowitego rozbicia 7 niemieckich dywizji piechoty, a obie dywizje pancerne, mimo że wydostały się z Kotła, poniosły tak olbrzymie straty, że były niezdolne do jakiejkolwiek kontrofensywy.

Właśnie ten obraz heroizmu polskich żołnierzy przedstawia Call of Duty 3, gdzie gracz może odczuć nawałnicę niemieckiego ataku. Misja obrony wzgórza Mont Ormel, o kodowej nazwie Maczuga, jest jedną z najtrudniejszych w grze i w praktyce daje realny pogląd na siłę ataku zdesperowanych wojsk niemieckich na linie polskie. Gracz znajduje się pod ostrzałem ze wszystkich stron, musząc utrzymać wszystkie przesmyki prowadzące na samo wzgórze. Co prawda nie brak mu amunicji, co zawsze było bolączką serii Call of Duty, jednak brak miejsc gdzie można by się schronić oraz prowadzenie ciągłego ognia zaporowego podczas zmasowanego ostrzału, sprawia, że przejście misji na wyższym poziomie trudności, wymaga olbrzymiej koncentracji i uwagi.

W grach planszowych dominuje tutaj wydawnictwo Taktyka i Strategia, które wydało wiele gier wojennych dotykających wszystkich frontów II Wojny Światowej. Nie zawsze wiernie przedstawiają sam przebieg bitew, gdyż w końcu w grze obie strony mają mieć szansę na zwycięstwo, jednak zachowali w miarę realne proporcje sił oraz rodzajów oddziałów biorących w nich udział. Dodatkowo zaimplementowali oni polskie dywizje w szeregach armii alianckich, zarówno tych biorących udział w walkach o Afrykę Północną, jak i Europę Wschodnią czy Zachodnią. Niestety nasza scena gier planszowych skupia się głównie na temacie Powstania Warszawskiego, zapominając o wielu innych bardzo ważnych wydarzeniach, jak choćby walki o wzgórze Mont Ormel, przedstawione w Call of Duty 3. Jednak to materiał bardzo obszerny, zatem poruszę go innym razem. Marazm ten staje się powoli przełamać wydawnictwo Fabryka Gier Historycznych (w skrócie FGH), wydając takie tytuły jak Bohaterowie Wyklęci czy First to Fight. Oba przedstawiają tematy, które na scenie politycznej są niejako tabu, ze względu na swą niewygodę.

Na sam koniec warto wspomnieć o małej grze karcianej Czas Honoru: Operacja Most III, opisującej przebieg działań AK w celu pozyskania szczątków rakiety V2 i wysłania ich do Anglii. Mimo że w ogólnej opinii, mówi się że rakiety V2, były nieskuteczne, jest to nieprawda. Wystrzelono ich blisko 5500 z czego aż 70% trafiła w cel (głównie tereny Anglii, a po lądowaniu w Normandii, również Francji). Były to bowiem pierwsze pociski balistyczne dalekiego zasięgu, wykorzystane na skalę masowa w działaniach wojennych, zatem ich rola w prowadzeniu wojny była olbrzymia. Stąd strategiczne znaczenie operacji Most III, która pozwoliła opracować z końcem 1944 roku skuteczny system walki z pociskami V2. W samej grze będziemy się skupiali jedynie na pozyskiwaniu szczątków rakiety, jednak całość opatrzono na kartach prawdziwymi fotografiami z okresu tej operacji. Dodatkowo w instrukcji pokrótce opisano jej przebieg jak i zamieszczono odnośniki do artykułów internetowych i książek, opisujących samą akcję.

Wojenne losy
Polacy odegrali olbrzymią rolę w militarnej obronie Europy. Dziś, w świecie elektronicznej rozrywki, są oni poniekąd pomijani, choć nie tak jak Czesi czy Węgrzy. Z gier opisujących współczesne konflikty mamy ostatnią odsłonę Medal of Honor: Warfighter, gdzie między innymi możemy pokierować żołnierzem jednostki GROM, jednak dotyczy ona fikcyjnego konfliktu, pobieżnie nawiązując do wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Nasz udział w tym sektorze jest mocno wyciszany przez media i dopiero teraz, po przeszło 11 latach, powstał film opisujący walki o City Hall w irackim mieście Karbala. Z chęcią zobaczyłbym jakąś grę nawiązującą do tych wydarzeń, jednak to raczej pobożne życzenie. Mimo wszystko na rynku gier w końcu coś się ruszyło, nie tylko w naszym kraju, ale również za granicą. Gracze zaczynają kojarzyć czym była Kampania Wrześniowa z 1939 roku albo kto walczył w Normandii. Musimy mówić o tych wydarzeniach, bo to bardzo ważny kawałek nie tylko naszej historii, a gry są idealnym narzędziem aby to przedstawić szerszemu odbiorcy.